Miejskie syreny zawyły równo o godzinie 12.00, gdy w Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczął się pogrzeb prezydenta Gdańska. Dźwięk syren towarzyszył katowiczanom zebranym na Rynku wokół serca ułożonego ze zniczy. W ten sposób wiele osób postanowiło pożegnać zamordowanego Pawła Adamowicza. - Do Gdańska jeździłam przez całe życie, bo mam w tam rodzinę. Mój mąż jest gdańszczaninem. Przyszłam dlatego, że to jest złe. Tak nie powinno być. Nie wolno mordować - mówi Agata Zielińska, mieszkanka Katowic. Ludzie zostawiali na Rynku znicze, a wiele osób nie kryło łez. - Agresja, nienawiść, nawet złość sąsiadów między sąsiadami. To mnie boli i nie chcę, żeby tak było. Mam wnuka i chcę żeby żył w dobrym kraju - mówi pani Urszula, mieszkanka Katowic.
Od godziny 11.00 wolontariusze i katowiccy radni zbierali pieniądze. Zbiórka na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i hospicjum księdza Dutkiewicza została zorganizowana na prośbę rodziny zmarłego. Każdy, kto wrzucił do puszki pieniądze, otrzymywał symboliczną naklejkę w kształcie logo Katowic. Do puszek z napisem "Katowice z Gdańskiem" mieszkańcy wrzucili 13000 zł. W katowickim urzędzie miasta ustawiały się kolejki do księgi kondolencyjnej poświęconej Pawłowi Adamowiczowi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze