- Podczas podsumowania pierwszego roku mojej prezydentury powiedziałem, że do mojego dziesięciopunktowego programu dopisuję jeszcze jeden - walkę o poprawę jakości powietrza i ograniczenie niskiej emisji - mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic.
To właśnie tzw. niska emisja jest największym problemem w Katowicach (jeśli chodzi o jakość powietrza). W zdecydowanej większości powstaje ze spalania węgla (i innych paliw stałych oraz śmieci) w indywidualnych paleniskach. Nie do końca wiadomo ile ich jest. Szacunki mówią o liczbie prawie 40 tys. To oznacza, że tyle jest potencjalnych miejsc wypuszczania do atmosfery szkodliwych substancji. Wszystkich oczywiście wymienić się nie da, zresztą nie ma takiej potrzeby. Część nowoczesnych pieców spala węgiel na tyle dobrze, że zanieczyszczenia są minimalne. Chodzi jednak o większość mniej sprawnych palenisk. Jaki więc jest plan?
Działania mają być prowadzone w kilku obszarach, ale podstawą będzie Program Ograniczenia Niskiej Emisji dla Miasta Katowice (PONE). Ma być gotowy do końca roku i pokaże gdzie są największe problemy oraz jak je można rozwiązać.
Jednak jeszcze przed uchwaleniem tego dokumentu, urząd ma plan działań na lata 2018-2027. Miasto ma wydawać rocznie 10 mln zł na poprawę jakości powietrza. Po połowie pieniądze będą przeznaczone na zmianę sposobu ogrzewania w budynkach należących do indywidualnych osób lub np. wspólnot mieszkaniowych oraz w budynkach gminy.
Problem w tym, że na razie tych pieniędzy nie ma, a montaż finansowy może być skomplikowany. W grę wchodzą bowiem fundusze unijne i to z dwóch programów (RPO oraz Infrastruktura i Środowisko). Do współpracy trzeba też wciągnąć producentów i dostawców ciepła (Tauron Ciepło i ZEC). Największe efekty daje bowiem podłączanie całych budynków do sieci centralnego ogrzewania.
O pieniądze unijne będzie się można starać dopiero po przygotowaniu PONE, czyli w przyszłym roku. Do czasu uruchomienia programu 10 mln zł przez 10 lat, nadal będzie się można starać o dofinansowanie do wymiany źródła ciepła na bardziej ekologiczne. Od stycznia 2016 roku może to być nawet 10 tys. zł (czyli 80% wartości inwestycji). Zainteresowanie jest coraz większe. Na ten rok wpłynęło 513 wniosków. Jest szansa, że zdecydowana większość zostanie rozpatrzona pozytywnie. Obecnie podpisywane są umowy z osobami, które złożyły wnioski w październiku 2015 roku. O dofinansowanie można się starać przy wymianie pieca węglowego na ogrzewanie gazowe, elektryczne albo podłączenie do sieci centralnego ogrzewania. Szansę mają też ci, którzy chcą wymienić kocioł węglowy na nowszy, o znacznie wyższych parametrach spalania. Tyle, że w takiej sytuacji można liczyć jedynie na 4 tys. zł dotacji. Miasto dopłaca też do zakupu instalacji OZE (maksymalnie 6 tys. zł). Najpopularniejsze są kolektory słoneczne i pompy ciepła.
Wymiana źródeł ciepła to nie wszystko. Miasto chce też kontynuować termomodernizację gminnych budynków. Do tego dochodzi organizacja wydarzeń uświadamiających oraz edukacja. - Dla ludzi, których nie będzie stać na wymianę pieca, planujemy organizację szkoleń. Chodzi o pokazanie jak spalać węgiel, żeby nie truć siebie i innych - mówi Daniel Wolny, kierownik referat zarządzania energią UM Katowice.
Według ostrożnych szacunków, żeby całkowicie zlikwidować niską emisję w Katowicach, trzeba by wydać około 1,5 mld zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze