"Tauron oddaj moją własność" - krzyczy od rana mężczyzna, który zaparkował pod jednym z biurowców w centrum Katowic. Na aucie powiesił swoje hasła, ale uwagę przechodniów i pasażerów komunikacji miejskiej przyciąga głośnym krzykiem. Twierdzi, że Tauron zabrał mu jego nieruchomość. Nie chce się przedstawić, ale o sprawie opowiada chętnie. Ta ciągnie się już od wielu lat. To nie pierwszy raz, gdy mężczyzna decyduje się w taki sposób wywrzeć presję na spółce. Jak informuje Łukasz Zimnoch, rzecznik Tauron Polska Energia, sam widział go przed siedzibą w Gliwicach już kilka razy. W skrócie chodzi o nieruchomość w Tarnowskich Górach, którą mężczyzna kupił 9 lat temu i w której znajduje się stacja transformatorowa.
Mężczyzna twierdzi, że spółka Tauron Dystrybucja korzysta z tej stacji bezkarnie, a on poniósł i ponosi z tego powodu ogromne straty finansowe. Sprawa trafiła do sądu na wniosek spółki energetycznej. - Są rozbieżne stanowiska, jeśli chodzi o sposób uregulowania tej sprawy - mówi Ewa Groń, rzecznik prasowy Tauron Dystrybucja S.A. i dodaje, że spółce zależy na zakończeniu konfliktu z właścicielem nieruchomości. Sąd nadal nie podjął ostatecznej decyzji. Kolejna rozprawa ma się odbyć na początku sierpnia. Jak deklaruje protestujący, nie zamierza rezygnować z takiego sposobu walki o swoje racje, bo nic innego mu nie pozostało.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze