Jeden kierowca dojeżdżał blisko zderzaka, a drugi chciał go postraszyć. Taka rywalizacja na autostradzie A4 to codzienność. Bardzo nieodpowiedzialne zachowanie mogło się skończyć tragicznie.
Całą sytuację obserwowali policjanci z Komisariatu Autostradowego Policji w Gliwicach, a dzisiaj policja postanowiła opublikować nagranie z autostrady. Podczas patrolu nieoznakowanym radiowozem funkcjonariusze nagrali wideorejestratorem bardzo niebezpieczne zachowanie dwóch kierowców. Niewiele brakowało, by doszło do zderzenia i poważnego wypadku.
Lewym pasem ruchu jechał samochód osobowy Infinity oraz dostawczy Opel. Większy pojazd dojechał do osobówki, ale kierowca Infinity nie zjechał na środkowy pas, mimo że ten był wolny. W dalszym ciągu kontynuował jazdę lewym skrajnym pasem. Nie spodobało się to kierowcy Opla, który zaczął naciskać na kierującego i dojeżdżał do zderzaka auta jadącego przed nim. Nie zachowywał przy tym wymaganej przepisami na drogach szybkiego ruchu bezpiecznej odległości. Dodatkowo jechał zbyt szybko, bo na tym odcinku autostrady obowiązuje ograniczenie do 100 km/h. Opel jechał z prędkością 127 km/h.
Policjanci zatrzymali obu kierowców. Za kierownicą Infinity siedział 63-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego. - Gdy policjanci okazali mężczyźnie nagranie z zaistniałą sytuacją przyznał on, że nie miał świadomości, do jak niebezpiecznej sytuacji dopuścił - relacjonuje Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach. Za utrudnianie i tamowanie ruchu 63-latek został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych oraz 8 punktami karnymi. Podczas kontroli stanu technicznego jego auta policjanci ujawnili nieprawidłowości, za które również wręczyli kierowcy mandat w wysokości 100 złotych.
Mieszkaniec Piaseczna, który kierował Oplem, został ukarany łącznie czterema mandatami karnymi. Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 29 km/h na 30-latka została nałożona grzywna w wysokości 400 złotych oraz 7 punktów karnych. Za niezachowanie wymaganej przepisami odległości od poprzedzającego pojazdu – 300 złotych oraz 5 punktów. Również kontrola stanu technicznego Opla wykazała nieprawidłowości w stanie technicznym oraz w sposobie zabezpieczenia przewożonego ładunku. Za te nieprawidłowości policjanci nałożyli dodatkowy mandat w wysokości 200 złotych.
Łącznie kierowca Infinity będzie musiał zapłacić 600 złotych, a Opla - 900 złotych.
Policjanci przypominają, że przepisy określają minimalną odległość, jaką kierowcy powinni zachować od poprzedzającego pojazdu na drogach szybkiego ruchu. Wymagany odstęp w metrach wynosi nie mniej niż połowa prędkości pojazdu w km/h. Oznacza to, że w opisanej wyżej sytuacji, gdyby Opel jechał zgodnie ze znakami z prędkością 100 km/h, to powinien znajdować się co najmniej 50 metrów za Infinity.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten mandat dla Infiniti to trochę kpina. Jedzie dziadek szybciej niż środkowy pas, coś tam wyprzedza i dostaje prawie tyle punktów i mandat co facet który mu na dupie siedzi. No ale polska policja to stan umysłu.
No tak, Infinity dostał zdecydowanie za malo.
Wolność dla brumków!!!
. Za utrudnianie i tamowanie ruchu 63-latek został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych oraz 8 punktami karnymi. Głąby nie policjanci. Na miejscu gościa odwoływałbym się, ograniczenie do 100 było jechał za szybko chciał zwolnić i nie mógł bo mu koleś w tyłek wjeżdżał. Nie tamował nie utrudniał próbował jechać zgodnie z przepisami.
Ten mandat dla Infiniti to trochę kpina. Jedzie dziadek szybciej niż środkowy pas, coś tam wyprzedza i dostaje prawie tyle punktów i mandat co facet który mu na dupie siedzi. No ale polska policja to stan umysłu.
No tak, Infinity dostał zdecydowanie za malo.
Wolność dla brumków!!!