Zginął 12-latek, a kilkoro innych nastolatków z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitala. Już teraz wiadomo, że w te wakacje doszło do rekordowej liczby wypadków i kolizji z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. Wiele osób jeździ szybko i bez kasku.
Do tej pory najtragiczniej zakończyło się zdarzenie w miejscowości Szare w gminie Milówka. 12-letni chłopiec jechał hulajnogą po asfaltowej drodze wzdłuż trasy S1. Gdy znaleźli go świadkowie, leżał nieprzytomny. Choć na miejsce wezwano pomoc i podjęto próbę ratowania nastolatka, chłopak zmarł. „Dziecko posiadało widoczne obrażenia głowy, a obok niego leżała hulajnoga elektryczna” - napisała Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach.

To było 21 lipca, a dzień wcześniej w Tychach na ul. Husarii Polskiej 15-latek przewoził hulajnogą elektryczną swojego 14-letniego kolegę i utracił panowanie nad pojazdem. Po upadku 15-latek miał poważne obrażenia - pęknięcie czaszki i obrzęk mózgu, a młodszy chłopiec doznał wstrząsu mózgu.
W lipcu kolizji i wypadków z udziałem nastolatków na hulajnogach było więcej. W Tychach 61-letnia rowerzystka na elektrycznym rowerze zderzyła się czołowo z jadącym z naprzeciwka 15-latkiem kierującym hulajnogą elektryczną. W wyniku zdarzenia poszkodowany został nastolatek. W Rudzie Śląskiej 15-latek został potrącony na przejeździe rowerowym przez kierującego peugeotem. W Pszczynie na ciągu pieszo-rowerowym 15-letni chłopak poruszający się hulajnogą elektryczną bez kasku zderzył się z 50-letnim rowerzystą, który wyjeżdżał z bramy. Na miejscu lądował helikopter LPR, nastolatek z poważnymi obrażeniami został przetransportowany do szpitala. Takich przykładów można podać więcej.
Dlatego, choć jeszcze nieobowiązkowy, kask powinien być powszechny tak samo jak hulajnogi. Niestety tak nie jest, co kończy się bardzo poważnymi obrażeniami. Jak mówi dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego Łukasz Pach, w wakacje medycy wyjeżdżają 3-4 razy tygodniowo do zdarzeń z udziałem jadących na hulajnogach. Nie chodzi tylko o dzieci. Jednak to dla nich skutki upadku czy zderzenia mogą być fatalne. Dlatego tym bardziej młodsi powinni być wyposażeni w kask.
Ratownik medyczny Paweł Nowicki przypomina, że złamania kończyn zwykle łatwo wyleczyć. Jednak gorzej jest z głową. - Zadbajmy przede wszystkim o głowę. Urazy zewnętrzne, przecięcia i lejąca się krew nie są tak groźne jak to, co dzieje się w głowie. Po upadku może powstać krwiak - mówi.
Wielu osobom wydaje się, że nic poważnego się nie stało. Dopiero później okazuje się, że uderzenie w głowę było poważniejsze niż mogło się wydawać. - Niekiedy na początku nie zauważamy tych objawów. One następują, gdy opadnie już adrenalina. Zawroty głowy, wymioty i utrata przytomności - mówi Pach.
Na razie nie ma przepisów, które nakazywałyby zakładanie kasku, ale jazda bez takiej ochrony jest bardzo ryzykowna.
- Zagrożone są przede wszystkim dzieci, one nie są nauczone prędkości. Można powiedzieć, że to jest taki mały motocykl. Jakikolwiek skręt kierownicą czy nierówność na jezdni powodują, że dochodzi do wypadków drogowych. Niestety, również śmiertelnych - mówi podinsp. Krzysztof Stankiewicz, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Główne niebezpieczeństwo użytkownicy hulajnóg tworzą sami. Pojazdy poruszają się niejednokrotnie z dużą prędkością, nawet 50-60 km/h. Niedawno policjanci z chorzowskiej drogówki zatrzymali mężczyznę, który jechał hulajnogą elektryczną z prędkością prawie 40 km/h. Nie miał na głowie kasku. To pokazuje, że dorośli również nie podchodzą rozsądnie do jazdy hulajnogą.
Policja odnotowała skokowy wzrost zdarzeń z udziałem hulajnóg elektrycznych. W porównaniu do zeszłego roku jest ich o 60% więcej. Jak podaje Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach, od 27czerwca do 18 sierpnia na drogach w woj. śląskim doszło do 86 wypadków i kolizji z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. Rannych zostało 28 osób. To oznacza, że 1/3 takich zdarzeń na drogach kończy się obrażeniami.
Najczęściej dotyczy to bardzo młodych osób. W grupie wiekowej do 14. roku życia odnotowano najwięcej wypadków (10) i kolizji (15), w których ucierpiało aż dziesięcioro dzieci. Nastolatkowie w wieku 15-17 lat brali udział w 6 wypadkach i 11 kolizjach. W tej grupie wiekowej sześć osób trafiło do szpitala.
Powyższe statystyki dotyczą jedynie dróg publicznych. Zdarzeń, w których biorą udział użytkownicy hulajnóg, jest więcej. W całej Polsce w ciągu miesiąca (od 27 czerwca do 28 lipca) odnotowano ich 756, w tym 422 to zdarzenia z udziałem dzieci.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze