Dzieci bawiły sie na zamarzniętym stawie w Katowicach. Tylko jednego dnia strażacy i policjanci interweniowali dwa razy. Mieszkańcy alarmują, że może dojść do tragedii.
Nieodpowiedzialność i brak wyobraźni. Tak mieszkańcy oceniają to, co dzieje się na stawie Morawa. W ostatnich dniach dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, bo na zamarzniętym zbiorniku pojawiają się dzieci. Bawią się na lodzie, choć ten, jak piszą niektórzy, jest zdradliwy. Jednak dotyczy to nie tylko dzieci, ale także dorosłych. - Czasem widzę rodziców z dziećmi wchodzących na staw i próbujących doprowadzić do pęknięcia lodu - pisze jedna z mieszkanek Szopienic. To nie są rzadkie sytuacje, o czym świadczą dwa wtorkowe zgłoszenia.
We wtorek, 6 stycznia, służby były dwa razy wzywane w związku z osobami przebywającymi na lodzie. Policja potwierdza, że o godz. 14.30, otrzymała zgłoszenie o osobach chodzących po zamarzniętej Morawie. Na miejscu patrol szybko namierzył nastolatków. Funkcjonariusze wylegitymowali ich, a następnie odwieźli do domów, gdzie pouczono rodziców o dużym ryzyku związanym z poruszaniem się po lodzie. Później, tego samego dnia wieczorem, odebrano kolejne zgłoszenie, ale po dojeździe na miejsce policjanci i strażacy nie spotkali nikogo, kto poruszałby się po lodzie.
- Straż i policja stała na alejce i chodzili po plaży z latarkami. Dzieciaki latają po całym stawie, rodzice nawet nie wiedzą. Lód jest tak cieniutki, że może dojść do tragedii - pisze jedna z mieszkanek.
- Uświadamiać swoje dzieci! - apeluje inna.
O odpowiedzialne zachowanie apelują także służby. Państwowa Straż Pożarna opublikowała ostatnio informację dotyczące poruszania się po lodzie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze