Pierwszy przyleciał kilka dni temu, choć zdarzało się, że bociany były tu już pod koniec lutego. Ptakami opiekuje się podleśniczy Wiesław Chromik. - Od dwóch lat do gniazda w Zarzeczu przylatuje ten sam bocian. Prawdopodobnie na zimę nie dolatuje do Afryki, tylko zatrzymuje się gdzieś bliżej, na przykład w Izraelu. Dlatego zawsze jest w Polsce bardzo wcześnie - mówi. Druga połówka zazwyczaj dołącza do niego po ok. dwóch tygodniach. Czasem jednak ptaków jest więcej. - Zdarza się, że przylatują pisklęta z poprzedniego roku, wtedy walczą o gniazdo. Kiedyś biły się tak, że pozrywały druty elektryczne - mówi Danuta Kędziora, mieszkanka Zarzecza, przy której domu znajduje się bocianie gniazdo. - Czasem są nawet cztery młode. Kiedyś zdarzyło się, że była ich piątka, ale jedno pisklę zostało wyrzucone z gniazda. Może było słabe, a może rodzice stwierdzili, że nie dadzą rady wykarmić wszystkich - dodaje.
Samiec, który już od dwóch lat gniazduje w tym miejscu pochodzi z okolic Tarnowa. W nasze okolice trafił po wypadku. Gniazdo, w którym się wykluł, spadło z dużej wysokości. Pisklęta zostały przywiezione do Leśnego Pogotowia w Mikołowie-Kamionce, prowadzonego przez Jacka Wąsińskiego. Tam pojawił się pomysł, by młodego bociana podłożyć do gniazda w Ustroniu. Znajduje się tam kamerka, dzięki której można było obserwować, jak pisklę zostanie przyjęte przez przybranych rodziców. Zadania podjął się Wiesław Chromik. Wszystko poszło zgodnie z planem - para zaopiekowała się nowym członkiem rodziny. Bocianowi jednak najwyraźniej bardziej podobało się na Śląsku, bo postanowił wrócić. - O tym, że to nasz bocian, dowiedzieliśmy się po sprawdzeniu obrączki. Pewnie przyleciał nam się pokazać - mówi Chromik.
Bocianie gniazda w Katowicach to prawdziwa rzadkość. Żeby zobaczyć ptaki, trzeba się wybrać w pobliże nr 7 na ul. Grota-Roweckiego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze