Reklama

Cesarskie cięcie czy poród naturalny? Śląscy lekarze odpowiadają

24/05/2016 15:34
Coraz więcej kobiet w Polsce decyduje się na poród przez cesarskie cięcie. Niektóre muszą, inne chcą. Mało kto jednak głośno mówi o konsekwencjach i możliwych powikłaniach. A te mogą być naprawdę poważne. Podczas konferencji w Śląskiej Izbie Lekarskiej ginekolodzy i położnicy próbowali obalić kilka mitów i stereotypów na ten temat.

Z danych przedstawionych przez Śląską Izbę Lekarską wynika, że już 37 proc. porodów w Polsce odbywa się przez cesarskie cięcie. W ciągu ostatnich 15 lat liczba tego typu operacji podwoiła się. Nie ma kraju w Europie, w którym liczba cesarskich cięć wzrastałaby w tak szybkim tempie jak u nas. Dlaczego tak się dzieje? Prof. Anita Olejek, konsultant wojewódzki w zakresie położnictwa i ginekologii, twierdzi, że dużą winę za taką sytuację ponosi internet. – Kobiety, które są w ciąży lub planują macierzyństwo często szukają informacji w internecie. I czytają, że jakaś celebrytka urodziła przez cesarskie cięcie i szybciej wróciła do formy i sylwetki sprzed ciąży. Że poród naturalny bardzo boli i jest bardziej ryzykowny dla dziecka. Że noworodek jest bardziej zmęczony niż przy cesarskim cięciu – wylicza prof. Olejek.

Lekarze podkreślają, że problemem jest przeświadczenie pacjentek o możliwości wyboru sposobu porodu. Tymczasem cesarskie cięcie powinno się przeprowadzać tylko wtedy, kiedy są do tego istotne wskazania medyczne. - My położnicy bardzo dobrze wiemy, że naturalną drogą porodu są siły natury. Oczywiście powinien się on odbywać w dobrze wyposażonej sali, może nawet przypominającej dom rodzinny. Jeżeli przy porodzie jest dobra położna, lekarz położnik i anestezjolog, to wydaje się, że taki poród jest nie tylko mniej ryzykowny, ale daje też o wiele więcej satysfakcji kobiecie – przekonuje prof. Krzysztof Sodowski, konsultant wojewódzki w dziedzinie perinatologii.

Reklama

Specjaliści mówią, że kobiety nie zdają sobie sprawy z powagi operacji, jaką jest cesarskie cięcie. – Musimy przeciąć powłoki brzuszne i macicę. Wszystko to robi się w sposób nie do końca kontrolowany. Możemy uszkodzić narządy leżące obok, np. pęcherz moczowy. Jeżeli prawidłowo zszyjemy ranę, to następnym powikłaniem może być zakażenie. Rana może się też rozejść, mogą pojawić się zrosty, a ból utrzymuje się długo po porodzie – wylicza prof. Sodowski.

Zresztą negatywnych powikłań po cesarce może być więcej. - To zabieg, który komplikuje życie kobiety w przyszłości – mówi prof. Andrzej Witek, prezes śląskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego. - Blizna i wszystkie powikłania po cesarskim cięciu mogą utrudniać zajście w kolejną ciążę. Zmiany, które pozostają w macicy, będą utrudniały zagnieżdżenie się zarodka. Zwiększa się też ryzyko poronień i porodów przedwczesnych. Czasem dochodzi do tego, że musimy nawet usunąć macicę.

Reklama

Cesarskie cięcie nie pozostaje bez wpływu na noworodka (czytaj o tym na kolejnej stronie).

– Często kobiety decydują się na cesarskie cięcie, bo chcą mieć zdrowe dziecko. Nic bardziej mylnego – mówi dr Helena Sławska, neonatolog, ordynator oddziału noworodków Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Bytomiu. - Poród jest przygotowaniem noworodka do samodzielnego życia. Noworodki z cesarskiego cięcia często są podłączane do sprzętu, co wiąże się z oddzieleniem ich od mamy. Siedem razy częściej mają zaburzenia oddychania niż dzieci z porodów naturalnych. Zwiększa się też ryzyko chorób przewodu pokarmowego, astmy czy kolki jelitowej. Częstsza jest też cukrzyca i otyłość.

Reklama

Wszystkie te argumenty rzadko przebijają się do opinii publicznej. Z drugiej strony przyszłe matki, nawet jeśli chcą robić w sposób naturalny, wciąż mają ograniczone możliwości zmniejszenia bólu.  Z danych Śląskiej Izby Lekarskiej wynika, że na 40 oddziałów położniczych w woj. śląskim, tylko w czterech można skorzystać z zewnątrzoponowego znieczulenia podczas porodu. – Te dane są już chyba nieaktualne – twierdzi prof. Andrzej Witek. – Choć trzeba pamiętać, że taką procedurę przeprowadza anestezjolog, a tych brakuje. Niemniej prowadzimy rozmowy z dyrektorami szpitali, żeby tak zorganizowali prace oddziałów anestezjologi i intensywnej opieki, aby zawsze jeden lekarz był do dyspozycji porodówek.

Prof. Anita Olejek dodaje, że kobieta ma dużo większe możliwości naturalnego porodu niż dawniej. – Kiedyś kobiety rodziły wyłącznie leżąc na plecach jak żuczki. Teraz są np. pozycje wertykalne, czyli kobieta rodząca stoi, dzięki czemu współpracuje z siłą ciążenia. Można też korzystać z różnego rodzaju urządzeń. To wszystko powoduje zmniejszenie dyskomfortu podczas porodu.

Reklama

Lekarze przypominają, że obowiązująca kiedyś zasada - pierwsze cesarskie cięcie powoduje konieczność rodzenia kolejnych dzieci w ten sam sposób, już dawno nie obowiązuje.

Trudno jednak wygrać ze stereotypami i modą. To sprawia, że w 2015 roku w woj. śląskim na 35 tysięcy porodów, 14 tysięcy odbyło się przez cesarskie cięcie. To 41% wszystkich porodów, czyli więcej niż średnia dla całego kraju.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości