Reklama

Biblioteki nie mają na książki i malowanie pomieszczeń. „Nie powinniśmy brać udziału w Budżecie Obywatelskim”

Biblioteki w Katowicach od lat ratują się Budżetem Obywatelskim. Jednak te, którym nie udaje się wygrywać, pozostają bez pieniędzy. O tym, jak źle jest w Miejskiej Bibliotece Publicznej powiedziała radnym kierowniczka jednej z filii. Jednak perspektyw na poprawę tej sytuacji nie widzą sami prezydenci.

Brak pieniędzy na remonty, na książki i zwolnienia wieloletnich pracowników. To problemy, z którym na sesję rady miasta przyszła kierowniczka filii nr 7 w Ligocie. Jej wystąpienie przy okazji dyskusji budżetowej i tuż przed głosowaniem nad budżetem na 2024 rok mogło zaskoczyć prezydentów. - Niestabilna sytuacja finansowa powoduje zwolnienia pracowników. Odchodzą nawet wykwalifikowani z długoletnim stażem. Pogarsza się jakość świadczonych przez nas usług - mówiła Beata Jadach-Zygadło. Zarobki i wykruszające się kadry to jednak tylko część problemów Miejskiej Biblioteki Publicznej. Jak podają bibliotekarze, odkąd pojawił się Budżet Obywatelski miasto zapomniało o finansowaniu bibliotek.

Bez Budżetu Obywatelskiego nie ma książek

Reklama

W 2022 roku spośród 36 bibliotecznych projektów do realizacji wybranych zostało aż 26. „To dla nas znak, iż mamy naprawdę oddanych Czytelników” - dziękowała wtedy Miejska Biblioteka Publiczna na swojej stronie internetowej. Jednak w ubiegłym roku 13 spośród 35 filii nie zdobyło wystarczającej liczby głosów. - Jest to patologiczne, że filie konkurują ze sobą w Budżecie Obywatelskim mając tych samych czytelników. Nie wygrywamy, nie mamy książek - mówi Jadach-Zygadło. W najgorszej sytuacji są filie znajdujące się w dużych dzielnicach, gdzie potrzeba dużego poparcia, żeby projekt udało się zrealizować. Biblioteki przegrywają m.in. z przedszkolami, a bibliotekarze wiedzą, że bez nowości wydawniczych ludzie nie przyjdą do biblioteki. Są filie, którym w 10-letniej historii Budżetu Obywatelskiego tylko dwa razy udało się wygrać. Wśród nich jest filia nr 35 przy ul. Słowackiego 20. W tym roku w BO starała się o pieniądze nie tylko na zakup nowych książek, ale również „odnowienie lokalu, by czytelnicy mogli korzystać z oferty biblioteki w miejscu schludnym i przyjaznym”. Nie udało się.

Reklama
Filia nr 35 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach.

„Nie powinniśmy w tym brać udziału”

„Literackie inspiracje”, „Biblioteka-ważny przystanek na mapie Twojej dzielnicy”, „Książek! Więcej książek!”, „BO KSIĄŻKI się liczą”. To nazwy niektórych projektów w tegorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego. Filie wnioskowały o kwoty od 5 do 30 tysięcy złotych. Nie tylko na książki i remonty, ale również na materiały plastyczne do zajęć z dziećmi, warsztaty, spotkania i inne wydarzenia kulturalne. W tym roku wygrało łącznie 25 projektów złożonych przez filie Miejskiej Biblioteki Publicznej. Dzięki głosom mieszkańców biblioteki dostaną łącznie niespełna 500 tys. złotych. Jednak zdaniem bibliotekarzy nie tak to powinno wyglądać. -  Nie powinniśmy w tym brać udziału. Owszem, możemy startować w Budżecie Obywatelskim w celu doposażenia filii czy organizowania spotkań autorskich, ale to jest zadanie własne miasta. Problem w tym, że wszystko jest finansowane Budżetem Obywatelskim - mówi Sławomir Hordejuk, pracownik Działu Metodyki Analiz i Promocji w MBP Katowice i dodaje: - Tak, mówimy o mieście, które chce być Europejską Stolicą Kultury.

Reklama

Bez siedziby i bez perspektyw

Obok Katowic jedynym tak dużym miastem w Polsce, w którym miejska biblioteka nie ma swojej własnej siedziby jest Gdynia. Jeśli w MBP w Katowicach chciałaby zorganizować duże spotkanie autorskie na przykład dla 100 osób, to nie ma gdzie tego zrobić. Sąsiednie miasta, Tychy i Sosnowiec, mają swoje mediateki. W Katowicach nie ma nawet perspektyw na taką inwestycję. Jak odpowiedział kierowniczce filii nr 7 Waldemar Bojarun, wiceprezydent Katowic, sprawa siedziby dla miasta „nie jest kwestią najistotniejszą”. Zaprzeczał też, że w filiach brakuje nowości dla czytelników. - Zakupy książek są coroczne, zakupujemy nowości, korzystając także z Budżetu Obywatelskiego, który jest częścią budżetu miasta. Jeszcze w trakcie sesji rady miasta do dwójki bibliotekarzy wyszedł prezydent Marcin Krupa, który powtarzał kilka razy, że to nie czas, ani miejsce na takie dyskusje.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Karolina - niezalogowany 2023-12-21 13:33:56

    Szkoda ze Pan Krupa nie docenia roli Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach. Może jego stać na kupowanie książek i nie ma potrzeby ich wypożyczania ale jako Prezydent dużego miasta, powinien pomyśleć o tez o tych którzy są biedniejsi a chcą mieć kontakt z kultura, z nowościami na rynku. Biblioteka upada, coraz mniej środków na działalność robi swoje, ograniczone zajęcia z dziećmi. Zgadzam się, ze to nie mieszkańcy maja ratować zbiory biblioteczne przez składanie wniosków na Budżet Obywatelski to rola organizatora, którym jest Urząd Miasta w Katowicach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Juliann - niezalogowany 2023-12-19 00:38:07

    ja i moje dzieci chodzimy do harcerzy na Maroko. stanica powinna być dofinansowywana i kropka. dziala niekomercyjnie,dla dobra mieszczkańców. o

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Juliann - niezalogowany 2023-12-19 00:26:31

    Może Katowice to nie Nowy Jork, nie Gdańsk ,nie Wrocław ni Sosn9wiec gdzie biblioteki sa prestiżowymi miejscówkami spotkań, spejsem coworkingowym, miejscem dla ludzi ktorzy się rozwijają i pragną czegoś wiecej niż tylko bezmyślnej wloczegi po galeriach. Tymczasem miejsce coworkingowe w centrum Kato jest- ale w Galerii KaTowickiej, z logo miasta :p, a w instytucjach publicznych nie ma przestrzeni tego typu ( oprocz jCNiBy) zauważylem też że ostatnio w bibliotekach w Katowicach jest ponuro i ciemno, bo podobno miasto każe im oszczędzać światło ( podobnie w innych instytucjach , mozna przez to zaciemnienie nabić sobie guza). Ciemne biblioteki to jednak nieśmieszny paradoks. Zwlaszcza gdy oślepnąć od świateł można na Rynku, w Ogrodzie Świateł i w kazdym markecie oraz galerii handlowej. Chyba placimy podatki m.in.po to by w miejskich instytucjach bylo przyjemnie, nowocześnie, i w zimie jasno. W bibliotekach ma byc fajnie byśmy my mieszkańcy nie byli zdani tylko na płatne piekło komercji. Tak jest na calym świecie, a nawet w Sosnowcu :P Czy wlodarze innych miast mają szersze horyzonty niż ci katowiccy?( chodzilem do szkoly z bojarunem to swoje wiem) a prawo w tych miastachstoi po stronie mieszkańcow a nie deweloperôw ? Po prostu nadszedł czas na zmiany.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości