O tym, że popularna księgarnia zniknie z mapy Katowic zrobiło się głośno po wpisie na profilu Biksy.
„Po prawie 10 latach istnienia Biksy jesteśmy zmuszeni zakończyć działalność w tej formule. Koszty zaczęły nam doskwierać coraz bardziej, a że jesteśmy traktowani jak biznes, a nie lokalny ośrodek kulturotwórczy, to pewnych rzeczy nie przeskoczymy” - napisała Biksa w połowie grudnia.
Księgarnia była „na minusie”
Post wywołał poruszenie. Zwłaszcza, że dużym składnikiem tych kosztów „doskwierających” księgarni przy placu Miarki okazał się czynsz. Lokal wynajmowany od miasta od 2014 roku nie należał do tanich. Koszt samego czynszu w ostatnim czasie przekraczał 7,5 tys. złotych przy powierzchni ok. 50 m kw. To daje nieco ponad 100 zł za metr kwadratowy. Dlatego zapadła decyzja o rozwiązaniu umowy najmu. Podjął ją Krzysztof Roksela właściciel i założyciel sieci sklepów Gryfnie. Obok związanych ze śląską kulturą gadżetów i ubrań, Biksa to był drugi jego projekt. Już w październiku postanowił, że rezygnuje z tej dodatkowej działalności i nie zamierza dokładać do księgarni. - Biksa jako przedsięwzięcie długo przynosiła straty. Utrzymywaliśmy się głównie dzięki doraźnym dotacjom z Instytutu Książki i sklepom Gryfnie. Choć Biksa była na minusie, to byliśmy w stanie to jakoś przełknąć przez ostatnie lata - mówi właściciel Gryfnie i Biksy.
Nie zamierzał jednak rezygnować jego pracownik, prowadzący Biksę Wojciech Ryszka. - Będziemy jeszcze chcieli działać. Jest w trakcie powoływania fundacja i jako fundacja zamierzamy złożyć wniosek do miasta o przydzielenie nam tego lokalu - mówił nieco ponad miesiąc temu kierownik księgarni. Faktycznie fundacja została zarejestrowana z końcem 2024 roku i była gotowa przejąć umowę najmu, żeby kontynuować działalność Biksy.

Rozwiązanie na ostatni moment
Wpis na Facebooku i publikacje w mediach, które ukazały się po nim, dotarły do miasta. Sytuację w mediach społecznościowych chciał załagodzić Adam Skowron, radny Forum Samorządowego i dyrektor w Katowickiej Agencji Wydawniczej. - Szanowni Państwo, miasto nie miało świadomości problemów Biksy. Aby reagować musimy mieć dane. Działamy, mam nadzieję, że wypracujemy jakieś możliwe do wprowadzenia rozwiązanie, ale trzeba mieć świadomość, że trzeba się poruszać w granicach prawa - komentował nasz artykuł.
Przez długi czas tego działania nie było. Jednak, jak przyznaje Ryszka, to właśnie radny doprowadził do spotkania przedstawicieli Biksy z wiceprezydentem Maciejem Biskupskim i naczelnikami katowickiego urzędu. Jednak 20 stycznia nie udało się wypracować żadnego rozwiązania. Propozycja, która miała pozwolić na przetrwanie Biksy, przyszła bardzo późno. Dopiero 30 stycznia do właściciela księgarni odezwał się urząd miasta. - Zaoferowali mi, jako dotychczasowemu najemcy, obniżenie czynszu o 50% i w założeniu mógłbym wtedy podnająć lokal fundacji - mówi Roksela.
Później na profilu Biksy na Facebooka prowadzący księgarnię zamieścił wpis o takiej treści:
„Politycy nas olali - żaden wice się nie pojawił, mimo szumnych zapowiedzi. Poranna telefoniczna propozycja miasta jest żenująca. Fundacja Biksa na złożony epuapem w UM wniosek pisemnej odpowiedzi nie dostała, a termin minął już”.
Miasto: księgarnia wprowadza opinię publiczną w błąd
Takie przestawienie sprawy nie spodobało się miastu, które odpowiedziało przesłanym do mediów oświadczeniem. Jak pisze Sandra Hajduk, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Katowice, Biksa podała nieprawdziwe informacje. Po pierwsze dlatego, że spotkanie z wiceprezydentem się odbyło. Po drugie, miasto stoi na stanowisku, że nie zignorowało problemów księgarni. Ta wyszła z pomysłem, żeby dokonać cesji umowy najmu lokalu przy pl. Miarki 1 z podmiotu gospodarczego na fundację. Miasto poinformowało strony, że taki ruch jest „niezgodny z przepisami zarządzenia”. Dlatego zaproponowano opisany wyżej upust czynszu. Po trzecie, wspomniany wniosek złożony przez fundację dotyczący cesji wpłynął 14 stycznia i jak pisze urząd miasta, „nieprawdą jest, że termin udzielenia odpowiedzi już minął”.
Jak przyznaje dotychczasowy właściciel Biksy, oferta miasta faktycznie nie pozwoliłaby księgarni na utrzymanie się, mimo obniżenia o połowę ceny czynszu. Zwłaszcza, że księgarnia miałaby przed sobą „chude” miesiące - luty i marzec. - Wczorajsza propozycja była przez telefon, po drugie nie daje żadnej gwarancji, że taką obniżkę byśmy dostali. Jeden z urzędników poinformował mnie, że powinienem wycofać swoje wypowiedzenie umowy najmu i napisać, że chciałbym renegocjować stawkę czynszu - mówi Roksela.
Niewykluczone, że fundacja będzie próbowała innych sposobów na uratowanie Biksy. Jednak możliwe, że już w innym mieście. Jak mówi Wojciech Ryszka, otrzymał propozycję z sąsiedniej gminy. To nie zmienia faktu, że Biksa przeszła właśnie do historii. 30 stycznia był ostatnim dniem otwarcia, a w poniedziałek zdane mają zostać klucze do lokalu przy pl. Miarki 1. Łukasz KądziołkaChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ludzie z UM Katowice to prawdziwi "gospodarze"... ;) Pustostan goni pustostan więc "gospodarze" zafundują nam jeszcze jeden. "Lokale na kulturę" itd, itp. Niedługo zostaną tylko sieciówki. Ustawa krajobrazowa to dla ludzi z UM Katowice, - nazwa chińskiego miasta !! Jakim trzeba być prostakiem i troglodytą aby przez tyle lat (!!), TOLERPWAĆ W CENTRUM MIASTA, taką kakofonię kolorów i szyldozę ?? Jak na to patrzę to ogarniają mnie torsje... Gdzie efekty pracy ludzi, którzy mieli rozwiązać ten wstydzący problem stolicy Śląska ? Być może nie widać efektu ich pracy, ponieważ UM Katowice im po prostu nie płaci ?
Czy wtedy taka księgarnia miała ulgowy czynsz i była dotowana przez instytuty i inne sklepy, żeby się utrzymać? Czy była po prostu dochodowym biznesem, który się skończył?
Ale wiesz, że jest różnica między kolejną Żabką a nie sieciową księgarnią? Nie wiem ile masz lat ale ja pamiętam czas jak w centrum Katowic można było kupić od ręki ciekawe książki a nie sączyć latte w sieciówce albo dostać po ryju od pijaków z Mariackiej. Ale widać jacy mieszkańcy taki miasta target. „Miasta kultury” XD
Co to za pomysł, żeby urzędnicy uznaniowo oceniali, który z legalnych biznesów jest słuszny, a który nie, i ustalali różne stawki czynszu za ten sam lokal w zależności od tego, kto go wynajmuje? Nawet jeśli akurat nie ma w tym korupcji, to przecież to jest robienie sobie przez władzę PR-u na następne wybory kosztem strat w majątku miasta (nie ich własnym). Na szczęście się nie dogadali...
Ludzie z UM Katowice to prawdziwi "gospodarze"... ;) Pustostan goni pustostan więc "gospodarze" zafundują nam jeszcze jeden. "Lokale na kulturę" itd, itp. Niedługo zostaną tylko sieciówki. Ustawa krajobrazowa to dla ludzi z UM Katowice, - nazwa chińskiego miasta !! Jakim trzeba być prostakiem i troglodytą aby przez tyle lat (!!), TOLERPWAĆ W CENTRUM MIASTA, taką kakofonię kolorów i szyldozę ?? Jak na to patrzę to ogarniają mnie torsje... Gdzie efekty pracy ludzi, którzy mieli rozwiązać ten wstydzący problem stolicy Śląska ? Być może nie widać efektu ich pracy, ponieważ UM Katowice im po prostu nie płaci ?
Czy wtedy taka księgarnia miała ulgowy czynsz i była dotowana przez instytuty i inne sklepy, żeby się utrzymać? Czy była po prostu dochodowym biznesem, który się skończył?
Ale wiesz, że jest różnica między kolejną Żabką a nie sieciową księgarnią? Nie wiem ile masz lat ale ja pamiętam czas jak w centrum Katowic można było kupić od ręki ciekawe książki a nie sączyć latte w sieciówce albo dostać po ryju od pijaków z Mariackiej. Ale widać jacy mieszkańcy taki miasta target. „Miasta kultury” XD