Reklama

Katowice zupełnie nie przygotowały się do wprowadzenia zmian w strefie płatnego parkowania, a list do premiera to mydlenie oczu [KOMENTARZ]

Kiedy większość zmian w oznakowaniu Śródmiejskiej Strefy Płatnego Parkowania została już wdrożona, prezydent Marcin Krupa pisze list do premiera i apeluje o zmianę przepisów, dzięki której nie trzeba byłoby likwidować miejsc parkingowych. To musztarda po obiedzie, która ma przykryć nieprzygotowanie miasta do wprowadzenia zmian w polityce parkingowej.

Od kilku tygodni trwa wdrażanie nowej organizacji ruchu w ścisłym centrum Katowic. Wybrane przez MZUiM konsorcjum trzech firm usuwa niepotrzebne i stawia nowe znaki. Przy okazji likwidowane są miejsca parkingowe, które zgodnie z obowiązującymi przepisami, są nielegalne. Chodzi przede wszystkim o te, które znajdują się w odległości mniejszej niż 10 metrów od skrzyżowań i przejść dla pieszych.

Kiedy mieszkańcy śródmieścia zobaczyli co się dzieje, część z nich zaczęła protestować. Głównie w internecie, ale nie tylko. Powstała co najmniej jedna petycja, a do urzędu miasta wysyłane są skargi i prośby o cofnięcie zmian.

Reklama

Zarówno prezydent, jak i osoby zatrudnione do dbania o wizerunek miasta, przekonywali do tej pory, że przepisy są po to, żeby ich przestrzegać. Twarde prawo, ale prawo. Ani razu nikt nie powiedział oficjalnie, że nie zgadza się z przepisami, które pozwalają chronić najsłabszych uczestników ruchu drogowego, czyli pieszych. Do wczoraj, bo po protestach mieszkańców wszystko się zmieniło. Teraz narracja jest taka, że prawo nie przystaje do rzeczywistości i trzeba je zmienić. Dlaczego teraz powstał list do premiera o zmianę przepisów? - Dlatego, że wydawałoby się, że to co jest oczywiste, czyli zmiany związane z podnoszeniem, w założeniu, bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego, wprowadzone kilka lat temu, napotykają na brak akceptacji ze strony pewnej części mieszkańców. Słuchamy tych głosów, analizujemy i dlatego występujemy teraz, kilka miesięcy przed planowanym wprowadzeniem strefy płatnego parkowania. Nie uważam, że każde takie wystąpienie należałoby osadzać na osi czasu i w tym kontekście oceniać czy ma sens, czy nie - mówi Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic, odpowiedzialny za wprowadzenie zmian w SPP.

Reklama

Jednym zdaniem, wcześniej nie chcieliśmy zmiany przepisów, bo mieszkańcy nie protestowali, ale teraz już chcemy i uważamy, że są złe.

Pomijając sam fakt słuszności lub nie proponowanych zmian, warto prześledzić sekwencję zdarzeń. Zacznijmy od końca. Kiedy trzeba zrzucić winę na kogoś innego za likwidację miejsc parkingowych, powstaje specjalna strona internetowa, są plansze, są wreszcie tabliczki, które za pieniądze miasta będą teraz montowane na słupkach na zlikwidowanych miejscach. Dlaczego nie było specjalnej strony internetowej, kiedy rozpoczynało się wprowadzanie zmian? Dlaczego nie było specjalnych tabliczek? Dlaczego nie powstała jedna porządna informacja prasowa, w której w prosty sposób urzędnicy wyjaśniliby skąd te zmiany, po co i dlaczego?

Reklama

Likwidacja miejsc parkingowych w każdym mieście wywoła niezadowolenie. Mimo to, władze żadnego miasta w połowie drogi do wprowadzenia zmian nie napisały listu do premiera. Tłumaczyły za to swoim mieszkańcom sens zmian. Jak to można zrobić, pokazał np. Poznań. Odsyłam do pierwszego lepszego tekstu na stronie tamtejszego ZDM (kliknij TUTAJ).

Kilka cytatów:

"Taka forma postoju (parkowanie równoległe - przyp. red.) jest mniej pojemna od parkowania skośnego lub prostopadłego, dlatego również pociąga za sobą ubytek miejsc postojowych. Jednak w sytuacji, w której stawką jest bezpieczeństwo i komfort pieszych, nie można mieć wątpliwości, że należy potraktować je priorytetowo."

Reklama

"Częstym argumentem, podnoszonym przez przeciwników zmiany sposobu parkowania skośnego na równoległy jest małe natężenie ruchu pieszych („Przecież tamtędy nikt nie chodzi!”). Warto więc jasno wyartykułować, że nawet jeżeli będzie to kilka osób, które unikną przeciskania się między sobą na chodniku, nadal warto je wdrażać. A przy okazji wygodny chodnik zachęci być może niektórych starszych czy niepełnosprawnych by wyjść z domu."

"Fakt, że przez długi czas miejsca postojowe położone zbyt blisko skrzyżowań i przejść dla pieszych funkcjonowały i „nikomu nie przeszkadzały”(jak często argumentują mieszkańcy) nie może być uznany za powód do utrzymania status quo. Zmiany nie „zabierają” miejsc, w których przepisy dopuszczają parkowanie, a jedynie porządkują przestrzeń w pasie drogowym. Każda zmiana w organizacji ruchu musi być zgodna z przepisami, szczególnie w sytuacji, gdy na szali stawiane jest bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i kierowców".

Reklama

 

Teraz narracja prezydenta Katowic:

"Uważam - tak jak mieszkańcy Katowic - że w strefach o uspokojonym ruchu samochodów nie jest konieczne stosowanie tak restrykcyjnych i nieelastycznych przepisów w zakresie postoju samochodów, jak przy drogach, gdzie ruch odbywa się z większą prędkością. Dlatego proponuję wprowadzenie pewnych zmian, dzięki którym przepisy zostaną dostosowane do potrzeb użytkowników dróg i nie będą budziły żadnych wątpliwości".

Tak ZDM Poznań tłumaczył konieczność likwidacji miejsc parkingowych przy przejściach dla pieszych. Fot. ZDM Poznań.

Jest różnica, prawda? W Poznaniu troska o dobro pieszych, których przecież w mieście jest najwięcej. W Katowicach troska o kierowców. W sumie takie podejście nie może dziwić, bo Katowice to od lat miasto bardzo prosamochodowe i niewiele się w tej kwestii zmienia.

Reklama

Wróćmy jednak do sekwencji zdarzeń i cofnijmy się teraz do samego początku. Na wspomnianej specjalnie uruchomionej stronie internetowej ktoś nieopatrznie wkleił skan pisma Komendy Miejskiej Policji w Katowicach z 28 czerwca 2019 roku. Czytamy w nim m.in.

"W celu poprawy bezpieczeństwa pieszych konieczna jest likwidacja miejsc parkingowych położonych mniej niż 10 metrów przed przejściem dla pieszych na drodze jednokierunkowej oraz likwidacja miejsc parkingowych położonych mniej niż 10 metrów przed i za przejściem dla pieszych na drodze dwukierunkowej".

Reklama

Już cztery lata temu władze Katowic wiedziały, że muszą zlikwidować wszystkie miejsca parkingowe znajdujące się w odległości mniejszej niż 10 metrów od przejścia dla pieszych. Cztery lata! Właściwie zasadnicze pytanie, jakie nasuwa się w tym momencie, to dlaczego przez cztery lata prezydent Katowic nie zrobił nic lub prawie nic, żeby zwiększyć bezpieczeństwo pieszych w rejonie przejść, mimo że został do tego zobligowany przez policję? Dlaczego przez cztery ostatnie lata (w sumie znacznie dłużej) tolerował np. takie patologiczne sytuacje, jak ukośne miejsca parkingowe na ul. Powstańców, tuż przed przejściem dla pieszych w rejonie skrzyżowania z ul. Lompy? Przykłady można mnożyć.

Reklama

Skoro od co najmniej czterech lat władze miasta przygotowywały się do wprowadzenia zmian w strefie płatnego parkowania, to dlaczego tak bardzo się do tego nie przygotowały? Dlaczego wypuściły słaby projekt nowej uchwały parkingowej, który mieszkańcy poprawili na tyle, na ile się dało? Dlaczego nie została przeprowadzona szeroka kampania informacyjna na temat bezpieczeństwa pieszych i konieczności likwidacji miejsc parkingowych? Jeśli w centrum Katowic potrzeba większej liczby miejsc parkingowych, to dlaczego przez cztery lata nie został wybudowany żaden większy parking? Dlaczego na likwidowanych miejscach parkingowych nie powstają zieleńce? Dlaczego w planowanej SPP od dawna stoją już parkometry, mimo że nie ma nawet uchwały, która pozwalałaby na pobieranie opłat w tych miejscach? (nie mówiąc o zdezorientowanych przyjezdnych, którzy widząc parkomat pytają, czy trzeba płacić za postój). Można tak pytać i pytać.

Reklama

Czy przepisy, które chciałby zmienić prezydent Katowic, są restrykcyjne i nieelastyczne? Jak każde przepisy, pewnie częściowo tak. Z drugiej strony, gdyby je znowelizować i zostawić wolną rękę zarządcom dróg (czyli właściwie prezydentom miast), to w Katowicach miejsca parkingowe nadal znajdowałyby się tuż przed przejściami dla pieszych. Gdyby jeszcze za postawieniem znaku ograniczającego prędkość do 30 km/h szły jakieś inwestycje w infrastrukturę (zwężenie jezdni, szykany, zmiana osi jezdni itp.), to można by dyskutować. A tak nie bardzo jest o czym. No może poza tym, dlaczego rewolucja parkingowa, która mogła być szansą na zmianę wizerunku Katowic grzęźnie w coraz większym chaosie i staje się parodią samej siebie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kapitan Sowa - niezalogowany 2023-10-01 09:31:50

    Mieszkancy Katowic od lat sie godza biernie na wszystko wybierajac prymitywne antyspoleczne jednostki. Radni reprezentuja samych siebie a nie swoje dzielnice (najczesciej to drugi dochod oprocz krecenia lodow bedac posrednikiem nieruchomosci, prawnikiem lub pseudo przedsiebiorca). Od lat obserwuje jak rak dotyka to miasto podobnie jak Krakow. Wybraliscie na zarzadce prymitywnego goscia to macie. No, ale spokojnie wkrotce wybory, wiec Borys bedzie mogl znowu znalezc wakat dla malzonki u marszalka a lokalni politycy beda na Wasz koszt zabawiac sie na balu przy placu Sejmu Slaskiego. Jakis sejmikowy sprzedawczyk przemknie (moze wroci do partii???) i moze cos biednym radnym skapnie z panskiego stolu po udanym glosowaniu o wzrost abonamentu parkingowego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kapitan Sowa - niezalogowany 2023-10-01 09:16:35

    Tu nie chodzi o zadna estetyke a o tani skok na kase, czyli zeby mieszkancy placili wiecej kasy do UM (wiekszosc dojezdza z S-ca do pracy i tam placa podatki). Zaczelo sie paniczne szukanie pieniedzy i dozynanie mieszkancow Katowic: Srodmiescia, Koszutki itd Gwarantuje, ze za pare lat rozszerza te strefe dalej obejmujac Witosa, Tysiaclecia i Ptasie. Efekt bedzie taki, ze bedzie coraz wiecej mieszkan WYLACZNIE pod najem (niektorzy maja po 150 lokali a niektore „mile” starsze Panie po kilka). Wszystko pod plaszczykiem pseudoekologii. Krupa wtopil z prawie pustym centrum przesiadkowym to teraz trzeba na sile udowodnic jego sens a mieszkancy Tauzena choc maja w linii prostej tramwaj dalej jada do pracy w biurowcach samochodami. Inna sprawa z jak wybitna komunikacja mamy do czynienia (stworzona jako przechowalnia dla katowickich politykow), gdzie dojszd z os. Paderewskiego to jakis koszmar a na podroz z Chorzowa Batorego do Starego to wyprawa , gdzie najlepiej wziac termos i kanapki (dla starszych ludzi to koszmar). No, ale skoro mowimy o starszych ludziach to miasto uznaje, ze ich nie ma - brak laweczek, cienia i toalet miejskich. Za to n-ta teznie mieszkancy stawiaja z budzetu obywatelskiego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkankaKato - niezalogowany 2023-08-11 01:43:08

    Tylko na kogo głosować.. jak zwykle ten sam problem, że nikogo godnego podjęcia tej funkcji nie będzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości