Pamiętasz ten moment, gdy sięgasz po telefon, a ekran pozostaje czarny? Albo podłączasz kartę pamięci z wakacji do laptopa i widzisz komunikat: „Dysk wymaga sformatowania”. Czujesz ten zimny dreszcz? To strach przed utratą czegoś, czego nie da się odkupić. Pierwszych kroków dziecka, filmów z wesela, zdjęć z tej jedynej wyprawy w góry, dokumentów, nad którymi pracowałeś miesiącami.
Większość z nas żyje w błędnym przekonaniu, że cyfrowe dane są wieczne. Nie są. Sprzęt się zużywa, chmury bywają hackowane, a my bywamy roztargnieni. Jeśli trzymasz wszystko w jednym miejscu, prosisz się o kłopoty. Dziś pokażemy Ci, jak w prosty sposób zbudować cyfrową twierdzę dla swoich plików, nie wydając przy tym fortuny na abonamenty.
Wygoda chmury jest niepodważalna. Robisz zdjęcie, a ono „samo” leci na serwer. Tylko, czy zastanawiałeś się kiedyś, co się stanie, gdy zapomnisz hasła, Twoje konto zostanie zablokowane przez algorytm lub po prostu przestaniesz opłacać comiesięczny abonament? Twoje dane znikną.
Fizyczny nośnik daje Ci coś, czego chmura nigdy nie zapewni – pełną kontrolę. To Ty decydujesz, kto ma dostęp do plików. To Ty masz je fizycznie w ręku. Nie potrzebujesz internetu, by pokazać znajomym zdjęcia z wakacji sprzed pięciu lat. Co więcej, przy obecnych rozmiarach plików wideo 4K, przesyłanie terabajtów danych przez sieć domową trwa wieki. Kabel USB załatwia sprawę w kilkanaście minut.
Eksperci od bezpieczeństwa (i ludzie, którzy już raz stracili dane) stosują metodę, która daje 99% pewności, że Twoje pliki przetrwają każdą katastrofę. Nazywa się ona 3-2-1. Nie jest to żaden skomplikowany system informatyczny, a prosta procedura, którą wdrożysz w jeden wieczór.
Na czym to polega?
Tu wkraczamy w świat technologii, ale spokojnie – nie musisz być inżynierem, żeby wybrać dobrze. Na rynku dominują dwa rodzaje dysków: SSD i HDD. Te pierwsze są niesamowicie szybkie i odporne na wstrząsy, ale wciąż drogie, jeśli potrzebujesz dużo miejsca.
Do domowego backupu, czyli magazynowania tysięcy zdjęć i godzin filmów, królem wciąż pozostaje klasyczny dysk HDD (talerzowy), ponieważ:
Wyobraź sobie, że za cenę średniej klasy kolacji w restauracji możesz mieć 1000 GB miejsca na swoje wspomnienia. To setki tysięcy zdjęć. Właśnie dlatego dyski HDD, mimo starszej technologii, wciąż są podstawą bezpieczeństwa w wielu domach i firmach. Oferta jest szeroka – od małych, kieszonkowych modeli 2,5 cala (idealnych do laptopa), po duże stacje 3,5 cala (doskonałe do postawienia na biurku obok komputera stacjonarnego).
Marki takie jak Seagate, WD czy Toshiba od lat specjalizują się w tego typu rozwiązaniach. Jeśli szukasz konkretnych modeli i chcesz porównać, ile terabajtów otrzymasz w danej cenie, warto przejrzeć aktualne oferty sklepów ze sprzętem, na przykład tutaj: https://www.euro.com.pl/dyski-zewnetrzne-hdd.bhtml.
Nie odkładaj tego na „kiedyś”. „Kiedyś” zazwyczaj następuje dzień po awarii dysku w komputerze. To warto zrobić już dzisiaj:
Oprócz oczywistego spokoju ducha, zyskujesz coś jeszcze: porządek i szybkość działania Twoich urządzeń. Telefon, który nie jest zapchany tysiącami zdjęć, działa szybciej. Laptop, na którym trzymasz tylko bieżące projekty, rzadziej łapie „zadyszkę”.
Zewnętrzny dysk HDD to nie tylko „cyfrowy sejf”. To też swoboda. Możesz wziąć całą swoją bibliotekę filmów i muzyki do znajomych, nie martwiąc się o zasięg Wi-Fi czy logowanie do serwisów streamingowych na cudzym telewizorze.
Zabezpieczanie danych to jedna z tych czynności, za które Twój przyszły „Ty” będzie Ci niesamowicie wdzięczny. Nie czekaj na awarię. Technologia bywa zawodna, ale Ty możesz być przygotowany. Weź sprawy w swoje ręce.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!