Zamknął się ostatni sklep motoryzacyjny w centrum Katowic. - Umarłem śmiercią naturalną, znamię czasu - mówi jego właściciel. Swój biznes prowadził przez prawie 40 lat, ale obroty spadały z roku na rok. Najtrudniejsze były ostatnie miesiące.
Półki w sklepie motoryzacyjnym przy ul. Andrzeja są już puste, ale co chwilę ktoś wchodzi. - Już się spóźniłeś, nic już nie kupisz. Nieczynne - śmieje się pan Ryszard do kolegi. Pożegnać się przychodzą nie tylko znajomi, ale także stali klienci. - Słyszałem, że już koniec i postanowiłem zajrzeć do pana. Wszystkiego dobrego!
Dobre czasy ten biznes w centrum Katowic ma już od jakiegoś czasu za sobą, a jego historia sięga lat 80. To wtedy Ryszard Wagner postanowili z kolegą odkupić niewielki sklep z motoryzacyjnym asortymentem, który działał od kilku lat. Był rok 1986. - W latach 80. za każdą rzeczą trzeba było jechać w Polskę. Nie było żadnych hurtowni, a zapomnij o imporcie. Wszystko trzeba było przywieźć z Warszawy, z Poznania, z Bielska. Tam, gdzie byli producenci części - mówi. Choć z drugiej strony, cały towar wyprzedawał się od razu, bo jego zdobycie łatwe nie było.


Wraz z postępem i zamożnością społeczeństwa, a później także z trendami, zmieniał się sklep pana Ryszarda. Kiedyś ze wspólnikiem handlowali częściami do Fiata, Malucha i Poloneza. Po nich pozostała nawet pamiątka, czyli oryginalne malunki na witrynie. Później był szał na Golfy, Mercedesy „beczki”. Można tu było kupić filtry, klocki hamulcowe. Jednak przez 40 lat świat się zmienił. - Przede wszystkim internet sprawił, że już pewna grupa klientów mi odpadła. Odpadły mi warsztaty, ponieważ zaczęli zaopatrywać się bezpośrednio w hurtowniach - mówi pan Ryszard. Poza tym rynek motoryzacyjny w Polsce bardzo dynamicznie się zmieniał. - Ludzie już tak nie dłubią przy autach, jeżdżą nowymi. Zwróćmy uwagę, ile na drogach jest aut z ledowym oświetleniem. Przecież to są kilkuletnie samochody. Kiedyś kierowcy naprawiali sobie sami albo szwagier naprawiał. Dzisiaj wiele osób jedzie do serwisu, najczęściej autoryzowanego - mówi przedsiębiorca.

W 2018 roku pan Ryszard rozstał się ze wspólnikiem. Biznes nie kręcił się na tyle dobrze, żeby ze sklepu utrzymały się dwie osoby. - Zostałem ze swoimi stałymi klientami. Jednak tu sprawdzała się stara amerykańska zasada, że 30% klientów robi 70% obrotu - mówi. Ten obrót z roku na rok był coraz gorszy. Poza tym dochodziły też przeszkody dla klientów. Najpierw, nieco ponad rok temu, problemy z parkowaniem po zmianach wprowadzonych przez miasto, a następnie rozpoczęcie kolejowej inwestycji kilka miesięcy temu. Gdy wiadukt nad ul. Mikołowską został zamknięty, biznes podupadł. - Od paru lat było coraz to gorzej, a dobił mnie niestety wiadukt - mówi przedsiębiorca i dodaje, że obroty spadły o ok. 40%. Musiał dopłacać do interesu.
To ostatni sklep motoryzacyjny w centrum Katowic. Kiedyś w okolicy działały cztery inne. Mimo że konkurencji nie było, to sklep nie mógł przetrwać. - Umarłem śmiercią naturalną, znamię czasu. Ja mam 71 lat. Jakie mam mieć plany? Odpoczynek - mówi pan Ryszard. Przyznaje, że jeszcze rok wcześniej byłoby mu szkoda zamykać sklep. Jednak coraz większe problemy z biznesem przygotowały go na odejście z lokalu przy ul. Andrzeja 13. W poniedziałek 3 marca zdaje klucze i żegna się z miejscem, z którym związany był prawie 40 lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Łezka w oku. ;( Okolice Andrzeja to było jedno miejsce, Warszawska to drugie, ale największe nagromadzenie prywatnych sklepów moto w Katowicach było w kwartale ulic Sokolska (wtedy Zawadzkiego) - Mickiewicza - Słowackiego - Opolska. Tam to nawet można było przyciemniane owiewki, bagażnik i pokrowce na siedzenia do Malucha kupić ;) A i jeszcze obowiązkowo antykradzieżową blokadę na kierownicę (taki metalowy, rozciągany kij, zakładany między kierownicę i pedał hamulca, z zamkiem na kluczyk) ;)
I jak się mają slowa Pana Ryszarda do tych wszystkich opinii, że płatne parkowanie wymusi większą rotacje i lepiej dla właścicieli lokali, że zamykanie głównych szlaków komunikacyjnych nie ma wpływy na ruch w lokalach?
Zamknięcie tego sklepu to oczywiście znak czasów i co do tego nie ma wątpliwości, że handel przeniósł się do internetu, a ludzie w mniejszym stopniu sami naprawiają samochody. Jest jednak druga strona medalu- handel w centrum Katowic umiera, a w zasadzie już umarł i szczerze mówiąc mieszkańcy innych dzielnic nie mają po co tam jechać. Remonty i płatne parkowanie też zrobiły swoje no i mamy co mamy.
To analogiczna sytuacja do ul. Kościuszki, gdy w sposób NIEPRZEMYŚLANY miejskie władze zleciły remont ulicy. Utrudniono przedsiębiorcom i klientom dostęp do wynajmowanych od Miasta lokali usługowych. Utrudniono możliwość zarobkowania, a mieszkańcom możliwość robienia zakupów. Czy wypłacono rekompensaty, czy zadośćuczyniono utraconym dochodom? Pomazaniec Uszoka dawno powinien stracić stołek, bo niemal każdemu w tym miejsce żyje się trudniej. Idź chłopie do uczciwej roboty, najlepiej u dewelopera!
Łezka w oku. ;( Okolice Andrzeja to było jedno miejsce, Warszawska to drugie, ale największe nagromadzenie prywatnych sklepów moto w Katowicach było w kwartale ulic Sokolska (wtedy Zawadzkiego) - Mickiewicza - Słowackiego - Opolska. Tam to nawet można było przyciemniane owiewki, bagażnik i pokrowce na siedzenia do Malucha kupić ;) A i jeszcze obowiązkowo antykradzieżową blokadę na kierownicę (taki metalowy, rozciągany kij, zakładany między kierownicę i pedał hamulca, z zamkiem na kluczyk) ;)
I jak się mają slowa Pana Ryszarda do tych wszystkich opinii, że płatne parkowanie wymusi większą rotacje i lepiej dla właścicieli lokali, że zamykanie głównych szlaków komunikacyjnych nie ma wpływy na ruch w lokalach?
Zamknięcie tego sklepu to oczywiście znak czasów i co do tego nie ma wątpliwości, że handel przeniósł się do internetu, a ludzie w mniejszym stopniu sami naprawiają samochody. Jest jednak druga strona medalu- handel w centrum Katowic umiera, a w zasadzie już umarł i szczerze mówiąc mieszkańcy innych dzielnic nie mają po co tam jechać. Remonty i płatne parkowanie też zrobiły swoje no i mamy co mamy.