Podczas odprawy bagażowej na lotnisku w Pyrzowicach jeden z podróżnych zażartował, że w bagażu ma materiały wybuchowe. Został ukarany mandatem, a do samolotu nie wpuścił go pilot.
Takie sytuacja zdarzają się na lotniskach dość regularnie. Ale jak widać, nie wszyscy uczą się na cudzych błędach.
Kiedy jeden z pasażerów poinformował podczas odprawy bagażowej na lotnisku w Pyrzowicach, że w walizce ma materiały wybuchowe, do akcji wkroczyli funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych Placówki Straży Granicznej w Katowicach-Pyrzowicach. Wylegitymowali mężczyznę, a jego bagaże dokładnie sprawdzili. W środku bomby nie było. Podróżnego ukarano mandatem w wysokości 500 zł, w związku z popełnieniem wykroczenia z art. 210 ust. 1 pkt 5a ustawy Prawo Lotnicze.
Dodatkowo, mężczyzna nie poleciał do La Palma w Hiszpanii, bo kapitan samolotu odmówił wpuszczenia go na pokład.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
za głupotę trzeba płacić, jak można żartować na temat materiałów wybuchowych, trudno to skomentować
dokładnie, trzeba być już skończonym kretynem w szczególności, że o tego typu przypadkach już były setki artykułów. Każda ta historia kończy się tak samo a ktoś dalej próbuje być fajny.. zidiociałe społeczeństwo
za głupotę trzeba płacić, jak można żartować na temat materiałów wybuchowych, trudno to skomentować
dokładnie, trzeba być już skończonym kretynem w szczególności, że o tego typu przypadkach już były setki artykułów. Każda ta historia kończy się tak samo a ktoś dalej próbuje być fajny.. zidiociałe społeczeństwo