Reklama

MZUiM zlikwidował przejście dla pieszych na placu Miarki. Dopiero teraz zrobiło się niebezpiecznie

W trosce o płynność ruchu i wygodę kierowców, Miejski Zarząd Ulic i Mostów zlikwidował przejście dla pieszych na placu Miarki. Piesi, zaskoczeni barierkami, które stanęły przy chodnikach, omijają je i wchodzą na jezdnię. Dopiero teraz zrobiło się tu naprawdę niebezpiecznie.

Po wschodniej stronie placu Miarki funkcjonowały dwa przejścia dla pieszych. Jedno przy skrzyżowaniu z ul. Jagiellońską i drugie, bliżej centrum miasta. To pierwsze było naturalnym przedłużeniem alejki prowadzącej przez środek placu. Co więcej, prowadziły do niego dwie inne alejki, w tym chodnik biegnący z targowiska. W miejscu, gdzie zaczynało się przejście, MZUiM postawił barierki. Piesi mają teraz dwie opcje. Pierwsza to pokonanie 60 metrów do drugiego przejścia przez ul. Kochanowskiego. Jeśli ktoś chce pójść dalej w ul. Jagiellońską, musi więc nadrobić około 120 metrów. Druga opcja to cofnięcie się na pl. Miarki, przejście obok ogródka klubu Bavitto i pokonanie jezdni po południowej stronie placu. Następnie, trzeba dojść do ul. Wita Stwosza, przejść przy banku Santander i dojść do ul. Jagiellońskiej.

Postawienie barierek MZUiM tłumaczy zwiększeniem bezpieczeństwa pieszych. - Takie rozwiązania stosuje się tam, gdzie przejście nie zapewnia odpowiednich warunków bezpieczeństwa – np. ze względu na widoczność czy organizację ruchu. Wprowadzenie barierek ma na celu ograniczenie ryzykownych zachowań i skierowanie ruchu pieszego w miejsca bardziej bezpieczne - czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Reklama

MZUiM nie precyzuje o jakie konkretnie ryzykowne zachowania chodzi. Przejście było bardzo dobrze widoczne z każdej strony. Poza tym, przejeżdżały przez nie samochody jadące tylko z dwóch kierunków. Pierwszy to ul. Wita Stwosza. Kierowcy i tak muszą się tu zatrzymać na "stopie" przy banku, a odległość do przejścia to 20 metrów. Nie bardzo więc mieli się jak rozpędzić. Drugi kierunek to południowa jezdnia pl. Miarki, którą jadą samochody i tramwaje. Teoretycznie, tutaj widoczność jest mniejsza, ale z kolei zakręt niemalże pod kątem prostym znacząco utrudnia szybką jazdę. Szczególnie tramwaje jadą tu bardzo wolno, bo takie pojazdy na ostrych zakrętach nie są w stanie poruszać się z dużą prędkością.

MZUiM zdradził jednak, że jest jeszcze jeden powód likwidacji przejścia. - Dodatkowo, zastosowanie tego rozwiązania ma przyczynić się do upłynnienia ruchu wokół pl. Miarki, ze szczególnym uwzględnieniem komunikacji miejskiej. Jest to standardowe działanie w zakresie zarządzania ruchem, którego nadrzędnym celem jest ochrona zdrowia i życia uczestników ruchu drogowego.

Reklama

Problem w tym, że działanie MZUiM przyczyniło się do zwiększenia zagrożenia zdrowia i życia pieszych. W związku z tym, że przejście było naturalnym przedłużeniem ciągów pieszych, ludzie nadal przekraczają w tym miejscu jezdnię. Kiedy w czwartek robiliśmy zdjęcia do tekstu, dosłownie w ciągu kilkunastu sekund, co najmniej 5 osób przeszło od strony ul. Jagiellońskiej w kierunku pl. Miarki. Oczywiście, nie powinni tego robić, ale trzeba wziąć pod uwagę, że nie każdy chce nadrabiać ponad 100 metrów, zwłaszcza kiedy widzi jeszcze ślady pasów na jezdni, a przejście znajduje się na przedłużeniu ciągu pieszego.

Zapytaliśmy Komendę Miejską Policji w Katowicach, czy opiniowała likwidację przejścia. - Policja w tym miejscu opiniowała tymczasową zmianę organizacji ruchu związaną z przebudową wiaduktu kolejowego - poinformował nas podkom. Dominik Michalik, rzecznik prasowy KMP w Katowicach.

Reklama

Chodzi o czas, kiedy wiadukt w ciągu ul. Mikołowskiej był zamknięty, a na pl. Miarki trafił większy potok samochodów. O opinię w sprawie stałej organizacji ruchu w tym miejscu policji nikt już nie prosił, a przynajmniej w KMP nie ma śladu po takiej prośbie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Chłopcy z placu Miarki - niezalogowany 2026-03-29 19:17:48

    Dobre sobie :) "ze względu na widoczność czy organizację ruchu" - a za organizację ruchu to kto odpowiada? Nie też MZUiM przypadkiem? Rozwiązują problem, który sami stworzyli? Przy czym "rozwiązują" należałoby wziąć w cudzysłów...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Bartek - niezalogowany 2026-03-29 20:59:05

    Afera z czapy. Przecież tam jest przejście wyżej, przejście niżej. A tak to były 3 przejścia dla pieszych zaraz obok siebie i korek rozlewał się w górę na Wita Stwosza też. Także argument o płynności jest dobry a jak ktoś wyłazi przez barierki na jezdnię to no cóż…

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • uzurpator - niezalogowany 2026-03-30 10:22:25

    Najpierw człowiek się wytresował to targania 1.5 tony stali na plecach wszędzie gdzie idzie, a potem dziwi się, na wespół ze sobie podobnymi, że to nie jest specjalnie wygodne. A zdrowi psychicznie ludzie muszą potem kłaniać się degeneratom. Jeżeli o mnie chodzi, to kierowcy mogą sobie warstwami stać w korku. Mają ciepło, muzyczkę, klimkę. Dadzą radę.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości