To miała być zupełnie nowa jakość na polskich torach i rzucenie wyzwania PKP Intercity. Czeski przewoźnik RegioJet od września testowo jeździł na trasie Warszawa-Kraków i zapowiedział ekspansję wraz z zimową zmianą rozkładu jazdy, która wchodzi 14 grudnia. Jednak w ostatniej chwili odwołał około połowy planowanych kursów. Oświadczenia w tej sprawie wydali zarówno Czesi, jak i PKP PLK oraz PKP Intercity.
Monopol PKP Intercity
Pasażerowie z dużymi nadziejami oczekiwali wejścia Czechów na polski rynek. Obecnie przewozy kolejowe w Polsce, zwłaszcza na dłuższych trasach, są zdominowane przez monopolistę - PKP Intercity. Państwowa spółka nie miała do tej pory konkurencji, więc mogła niemal dowolnie ustalać ceny biletów. Skoro alternatywy nie było, to pasażer i tak musiał wybrać IC.
Zresztą, zarówno pytani przez nas w październiku minister infrastruktury Dariusz Klimczak, a także prezes PKP IC Janusz Malinowski nie ukrywali, że na czeską konkurencję patrzą niechętnie.
- Na to co dzieje się na torach patrzę zarówno z punktu widzenia nadzoru właścicielskiego, jak i pasażera. Z punktu widzenia pasażera, im więcej pociągów, tym lepiej. Z punktu widzenia nadzoru właścicielskiego, muszę się troszczyć przede wszystkim o majątek Skarbu Państwa. PKP Intercity jest firmą, która dba o połączenia dalekobieżne, o to, żeby jak najszybciej przemieszczać się pomiędzy dużymi miastami, ale PKP Intercity to jest także ta firma, która współpracuje z przewoźnikami samorządowymi i zatrzymuje się w różnych małych miejscowościach, nawet jeśli to się nie opłaca. I za to cenię PKP Intercity. To jest nasz narodowy przewoźnik, który nie działa wyłącznie dla zysku, który jeździ w różne części kraju i nie zarabia tylko na najlepszych połączeniach. Nie uważam za konkurencję wybierania rodzynek z ciasta, jeżdżenie po najlepszych, najbardziej opłacalnych liniach. Kiedy konkurencja nam wejdzie tam, gdzie mamy wykluczenie komunikacyjne, ja będę wtedy mógł mówić o konkurencji - mówił minister.
Wybieranie rodzynek i najlepsze trasy to m.in. Warszawa-Kraków czy Warszawa-Gdynia oraz Warszawa-Poznań.
Czesi oskarżają polską kolej
Jak się jednak okazało, na 3 dni przez planowanym startem połączeń, RegioJet odwołał część zaplanowanych połączeń. Czeska spółka w swoim oświadczeniu zrzuca przynajmniej część winy na polską kolej.
"Władze PKP Cargo nadmiernie przedłużają – pod presją akcjonariusza PKP S.A. (spółki macierzystej PKP Intercity) – finalizację sprzedaży obiektu, który RegioJet wygrał w przejrzystym przetargu, składając najwyższą ofertę w wysokości ponad 55 milionów złotych.
Podobnie PKP S.A. odmawia udostępnienia powierzchni reklamowych na dworcach, tłumacząc to faktem, że RegioJet jest bezpośrednim konkurentem PKP Intercity. Odmowy te mają miejsce zarówno bezpośrednio, jak i za pośrednictwem firm zarządzających przestrzenią reklamową, które mają zakaz sprzedaży konkurencji PKP Intercity. Reklama na dworcach kolejowych jest jednak niezbędnym elementem infrastruktury umożliwiającym skuteczne wejście nowego przewoźnika na rynek. RegioJet przygotowuje w tej sprawie wniosek do organów ochrony konkurencji a dowody w tym zakresie zostały udokumentowane w naszej korespondencji z zaangażowanymi podmiotami.
Z naszych informacji wynika, że PKP Intercity wywiera znaczną presję na zarząd PKP PLK, aby rozkład jazdy RegioJetu był sztucznie spowalniany w porównaniu z pociągami PKP Intercity – mimo że na wszystkich trasach planujemy kursować pociągami o identycznych parametrach technicznych i maksymalną prędkością.
Odnotowaliśmy również sygnały, wg których PKP Intercity zakazuje swoim pracownikom podejmowania pracy w RegioJet, grożąc im dyscyplinarnym zwolnieniem" - czytamy w oświadczeniu RegioJet.
Swoje oświadczenie wystosował też zarządca infrastruktury.
"Informacja wpłynęła do nas zaledwie trzy dni przed wdrożeniem rozkładu. Tak nagłe i masowe wycofanie się przewoźnika z uzgodnionych kursów powoduje poważne zakłócenia w przygotowanym rozkładzie jazdy i generuje istotne utrudnienia dla pasażerów. Wymusza również na nas pilne, dodatkowe zaangażowanie zespołów w przebudowę rozkładu jazdy, tak aby umożliwić innym przewoźnikom wprowadzenie kursów w miejscach niewykorzystanych przez RegioJet. (...) Analizujemy także możliwość podjęcia kroków prawnych w związku z nieodpowiedzialnym postępowaniem przewoźnika."
Okazję do uderzenia w swojego konkurenta wykorzystało też PKP Intercity.
"Skalę i moment podjęcia tej decyzji (o odwołaniu połączeń - przyp. red.) należy ocenić jako skrajnie nieodpowiedzialne, a jej bezpośrednie skutki ponoszą pasażerowie, szczególnie w newralgicznym okresie świątecznym.
Odwołanie łącznie 1080 kursów pociągów oznacza w praktyce utratę nawet 250 tysięcy miejsc dla podróżnych, co prowadzi do poważnego i nagłego ograniczenia siatki połączeń pomiędzy największymi miastami w Polsce. Decyzje podejmowane zaledwie trzy dni przed planowanym odjazdem, pozostawiające pasażerów bez realnej alternatywy dotarcia do rodzin na święta, stanowią sytuację bezprecedensową na polskim rynku kolejowym.
Szczególnie nieakceptowalny jest fakt, że przewoźnik ten wcześniej aktywnie zabiegał o dostęp do tras i godzin, na których PKP Intercity od ponad dekady uruchamiało swoje połączenia. Ostatecznie pociągi PKP Intercity zostały odwołane przez zarządcę infrastruktury, o czym spółka wielokrotnie i jednoznacznie informowała właściwe instytucje. Tymczasem obecnie, zaledwie kilka dni przed planowanym odjazdem, prywatny przewoźnik sam odwołał swoje pociągi. (...) Należy jednoznacznie podkreślić, że głośno zapowiadane korzyści wynikające z pojawienia się konkurencji na polskich torach w praktyce okazały się nieodpowiedzialnym eksperymentem przeprowadzonym na pasażerach."
Warszawa-Gliwice-Praga
W niedzielę 14 grudnia RegioJet wyjedzie na polskie tory w mocno ograniczonym do zapowiadanego zakresie. Start trasy Warszawa - Poznań został przesunięty na luty, zamiast 6 par pociągów na trasie Kraków-Warszawa, będą 3 pary, z których tylko jeden pociąg pojedzie dalej do Gdyni.
RegioJet uruchomi za to połączenie Warszawa-Praga przez m.in. Zawiercie, lotnisko w Pyrzowicach, Gliwice i Racibórz. Pociąg z Gliwic do Warszawy będzie odjeżdżał o godz. 15:02, a z Gliwic do Pragi o 12:19.
Szczegółowe informacje na temat tego, które połączenia ruszą 14 grudnia 2025 roku, można znaleźć na stronie czeskiego przewoźnika.
- Wszystkie połączenia wymienione na naszej stronie internetowej są ważne. Dotyczy to również połączenia z Warszawy do Pragi przez Gliwice - poinformował nas Lukáš Kubát, rzecznik prasowy RegioJet.
Na pierwszy przejazd z Gliwic do Pragi w niedzielę 14.12 w sobotę wieczorem dostępne były tylko 2 ostatnie bilety w cenie 159 zł w najdroższej klasie Business. Na kursy w tygodniu miejsc jest znacznie więcej, a ceny zaczynają się od 67 zł. Z kolei za bilet z Gliwic do Warszawy trzeba zapłacić minimum 54 zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
wiadomo, że monopolista łatwo nie odda swojego kawałka tortu :)
Patrz Kim Podróżujesz
wiadomo, że monopolista łatwo nie odda swojego kawałka tortu :)