Kontrola prędkości w centrum Katowic zakończyła się w prokuraturze. Kierowca BMW wyciągnął gotówkę i myślał, że to załatwi sprawę.
Policjanci z wydziału ruchu drogowego katowickiej komendy regularnie pojawiają się na ul. Chorzowskiej i mierzą prędkość pojazdów. Kontrole prowadzili także w zeszłym tygodniu. W trakcie pracy zauważyli samochód marki BMW, który jechał za szybko. Jego kierowca w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 60 km/h, jechał z prędkością 94 km/h.
Po tym jak zjechał na bok, funkcjonariusze sprawdzili jego dokumenty. Okazało się, że samochód nie ma ważnych badań technicznych. Kierowca miał pomysł, jak wybrnąć z tej sytuacji. Powiedział, że nie ma zaświadczenia o przeprowadzonym badaniu technicznym przy sobie, ale w innym miejscu. Podał policjantom dokument, który okazał się złożoną fakturą. W środku było wsadzone 300 złotych. Po wręczeniu łapówki zapytał funkcjonariuszy: „tak będzie okej?”.
Choć kierowca zaraz po zatrzymaniu został poinformowany, że kontrola rejestrowana jest kamerami nasobnymi, postanowił spróbować przekupić policjantów. 49-latek został zatrzymany, a później doprowadzono go do Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach. Tam usłyszał zarzut udzielenia korzyści majątkowej policjantom, w celu skłonienia ich do naruszenia przepisów prawa.
Prokurator zastosował wobec podejrzanego policyjny dozór. Teraz sprawą zajmą się policjanci z wydział do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze