Wprawdzie Silesia Memoriał im. Kamili Skolimowskiej odbędzie się w sobotę na Stadionie Śląskim w Chorzowie, ale już w piątek na katowickim rynku można było poczuć przedsmak tej imprezy. To właśnie w centrum Katowic odbyły się trzy kobiece konkurencje: skok wzwyż, skok o tyczce i pchnięcie kulą. – Tym razem to nie ludzie przychodzą dla sportu, a sport przychodzi dla ludzi – wielokrotnie powtarzał prowadzący imprezę.
Zawody na katowickim rynku organizatorzy memoriału nazwali "dniem zero". Warunki, zarówno dla zawodniczek, jak i dla kibiców, były trudne. Mocno dawał się we znaki duży upał i brak cienia.

900 miejsc siedzących na trybunach zapełniło się jeszcze przed godziną 15:00, gdy można było oglądać zawodniczki podczas rozgrzewki. Ci, dla których zabrakło miejsc siedzących, zebrali się dookoła areny, a nawet dopingowali lekkoatletki z najwyższego piętra budynku „Skarbek”. - Nigdy nie miałam styczności z oglądaniem zawodów lekkoatletyki, tym bardziej na żywo. Przyszłyśmy specjalnie wcześniej, żeby mieć dobre miejsca i zobaczyć wszystko z bliska – mówi uczestniczka „Dnia zero”.

- Zawodniczki to jedno – wiadomo, że prezentują się fenomenalnie, ale organizacja to drugie. Jeżeli właśnie o to chodzi, to jest świetnie. Widać, że dużo osób pracowało, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik, a póki co – wszystko wygląda, jakby szło sprawnie – przyznał uczestnik wydarzenia.
Organizatorzy zadbali o to, żeby każdy wiedział co ogląda. Ponieważ na trybuny można było wejść „z ulicy” i za darmo, mogły się na nich znaleźć przypadkowe osoby, które do tej pory nie miały styczności z lekkoatletyką. Dlatego w czasie rywalizacji przybliżano publiczności kulisy, zasady i technikę każdej konkurencji.

Choć byli też tacy, którzy dokładnie wiedzieli o co w tym wszystkich chodzi i mieli nawet swoje faworytki.
- Najbardziej czekam na skok wzwyż, długo obserwuję Hiszpankę Bonet i mocno jej kibicuję. Oczywiście mocno kibicuję także Polkom we wszystkich kategoriach – tłumaczyła jedna z kibicek.
– Od samego początku faworytką dla mnie jest Jarosława Mahuczich i liczę na nią dzisiaj – mówił jeden z kibiców.
Akurat ten typ okazał się trafny. Rekordzistka świata z Ukrainy przeskoczyła poprzeczkę zawieszoną na wysokości 2 metrów i tym samym ustanowiła rekord mityngu. - Ostatnie dni nie były dla mnie najlepsze, szukałam z powrotem siebie na skoczni. Ale przyjazd na Śląsk, możliwość zobaczenia się z tak wielką ukraińską społecznością, która tu żyje i przyszła mnie wspierać z trybun, uskrzydliły. Uważam, że takie wydarzenia, gdzie lekkoatletyka wychodzi do kibiców, do centrów miast, są świetne. Musiałam tu być. Bardzo chciałam tu wygrać - powiedziała po zawodach zwyciężczyni, cytowana przez oficjalną stronę zawodów.
Rywalizację tyczkarek wygrała Francuzka Marie-Julie Bonnin (4,70 m), a zawody w pchnięciu kulą Holenderka Jessica Schilder (19,66 m).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze