Reklama

Dwie osoby trafiły do szpitala po wypadku w Katowicach. Policja ustala, co stało się na autostradzie A4

Wielkie utrudnienia, dwie osoby w szpitalu i lądowanie helikoptera LPR. Policja analizuje przebieg wypadku na autostradzie A4 w Katowicach.

Długo trwały utrudnienia na autostradzie A4 po wypadku, do którego doszło w Katowicach. W środę po południu na 377 km autostrady w kierunku Wrocławia doszło do zderzenia kilku samochodów. W wypadku brały udział cztery osobówki  - Hyundai, Seat, Audi i Volkswagen oraz samochód ciężarowy marki MAN.

Pojazdy zderzyły się na wysokości Prokuratury Okręgowej. Dokładnie pomiędzy ulicami Wita Stwosza i Kościuszki. Do wypadku doszło około godz. 17.15. Chwilę później na autostradzie lądował już śmigłowiec LPR. Kilkanaście minut przed godz. 18.00 załoga śmigłowca Ratownik 4 zabrała jednego z poszkodowanych. Ranny mężczyzna w wieku 30 lat trafił do szpitala. To kierowca Seata, który został poważnie uszkodzony w trakcie zdarzenia. Ranna została także 29-letnia pasażerka, która jechała tym samym autem. Kobietę przetransportowano do szpitala karetką. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że życie obojga rannych nie jest zagrożone.

Reklama

Poza tym nikt nie ucierpiał w wypadku. Wszyscy kierujący byli trzeźwi. Z powodu uszkodzeń zatrzymano dowody rejestracyjne czterech pojazdów. Na razie policja nie przekazuje, co dokładnie wydarzyło się na autostradzie A4. Wszystko wskazuje na to, że pierwsze zderzenie doprowadziło do kolejnych kolizji. Niewykluczone, że będzie to analizowane jako dwa osobne zdarzenia drogowe.

Utrudnienia na autostradzie A4 trwały około 3 godziny. Ruch został przywrócony o godz. 20.15.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/05/2026 12:38
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tani muł - niezalogowany 2026-05-07 12:16:10

    Z tym angażowaniem LPR do takiego drobiazgu drogowego to jakaś paranoja... Pamiętam sytuację, gdy kilka lat temu wysłali dwie karetki i śmigłowiec na Jankego pod market E.Leclerc - a tam kobita, którą zderzakiem trąciło cofające na parkingu auto... Czy to naprawdę konieczne, aby do błahostek wysyłać śmigło? Czy nie powinno to być tak, że przyjeżdża karetka i po badaniu ratownik lub lekarz orzeka, że konieczny jest pilny transport do szpitala o takim, a nie innym stopniu referencyjności i wtedy podrywa się LPR. Ktoś powie, że dzięki temu, że śmigłowiec już jest nie trzeba na niego czekać. Owszem, ale tu mamy błahe zdarzenie - w tym czasie może zdarzyć się naprawdę poważny wypadek, a śmigłowiec będzie niedostępny... Przy okazji wspomnę o szaleńcach w samochodach uprzywilejowanych, którzy z prędkością bliską 70-90 km/h gnają przez ulicę Św. Jana i dalej Rynek - czy tacy kierowcy mają mózgi? Ja rozumiem pośpiech i chęć niesienia pomocy, ale w takim miejscu z taką prędkością??? Bo co? Bo sygnały ma włączone? Obok sygnałów warto czasem włączyć myślenie. I przy okazji sygnałów - czy straż musi mieć tak głośne sygnały? To jakaś paranoja - do tego samego wypadku jadą trzy służby: Policja, Pogotowie i straż - tylko strażacy mają podpięte pneumatyczne fanfary kolejowe od dźwięku których można zwariować (!)... Wygląda mi to tak, jakby mali chłopcy dorwali zabaweczkę i szaleli po mieście. I jeszcze te przejazdy przez uśpione centrum o 4 rano - pusto, ani żywego ducha. Włączyła się kolejny raz uszkodzona czujka w kamienicy na Młyńskiej - jadą kurde mali chłopcy, a słychać ich odkąd ruszyli. Po co te sygnały o 4 rano??? Po co takie głośne??? Inne służby mają normalne głośniki zewnętrzne. Nie! Strażacy muszą mieć 20 razy głośniejsze...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Riddler - niezalogowany 2026-05-07 13:35:03

    Tyle pytań, tak mało odpowiedzi..jak żyć..

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości