Tłumy wzięły udział w pierwszej tego lata potańcówce przed Teatrem Śląskim. W sobotni wieczór na Rynku było tłoczno i głośno. Wydarzenie przyciągnęło dużo osób w różnym wieku. Była młodzież, dorośli i seniorzy. Przypadkowi przechodnie zatrzymywali się na ulicy, żeby popatrzeć na zabawę. Dla wielu osób takie imprezy to okazja do nawiązania nowych znajomości. - Lepiej bawić się na świeżym powietrzu. W lokalu gorąco, poza tym samej w lokalu czułabym się dziwnie, a tutaj większość osób jest samotnych, jak ja - wyznaje jedna z uczestniczek. DJ przygotował nowe utwory, ale także klasykę muzyki latino. Pojawiło się też trochę polskich piosenek.

Chętnych było nawet za dużo, ponieważ plac został odgrodzony barierkami i momentami robiło się bardzo ciasno. Gdyby nie to, być może tańczących byłoby jeszcze więcej. Osoby stojące na zewnątrz raczej patrzyły z boku, niż decydowały się na wejście za barierki. W poprzednich latach formuła była nieco inna. Dla niektórych lepsza. - Fajna jest ta inicjatywa. Szkoda tylko, bo kiedyś potańcówki odbywały się z udziałem instruktorów ze szkół tańca, które organizowały swoje lekcje. Tego troszeczkę brakuje - tłumaczy jedna z uczestniczek.

Potańcówki pod nazwą Roztańczony Wyspiański odbywać się będą co sobotę do końca wakacji. Na następne spotkanie organizatorzy zapraszają 27 lipca. Na placu przed Teatrem Śląskim zabawa zaczyna się o godz. 20.00 i trwa do 22.00. Udział jest bezpłatny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jestem fanem cichego disco. Słuchawki na uszy i niech każdy sobie słucha swojej muzyki, może przy tym wywijać na parkiecie ile sobie chce :)
W tańcu wziął udział nawet tramwaj ale zmieścił się tylko jeden
Jestem fanem cichego disco. Słuchawki na uszy i niech każdy sobie słucha swojej muzyki, może przy tym wywijać na parkiecie ile sobie chce :)
W tańcu wziął udział nawet tramwaj ale zmieścił się tylko jeden