Reklama

Kierowcy blokowali chodnik. Mieszkańcy postawili na nim doniczki z roślinami

Łukasz Kądziołka
Chodnik na jednej z ulic w Koszutce był niemal codziennie rozjeżdżany przez kierowców. W końcu mieszkańcy stracili cierpliwość i postawili tam rośliny. To nie tylko blokada dla samochodów, ale również apel do urzędników.

Mieszkańcy Koszutki postanowili działać. Mają dość rozjeżdżania przez samochody ich dzielnicy i stracili już cierpliwość do kierowców, którzy parkują byle gdzie. Jednym z przykładów ich bezczelności było zajmowanie i tak już bardzo wąskiego chodnika przy ul. Grażyńskiego. Naprzeciwko Wydziału Psychologii i Pedagogiki UŚ samochody zastawiały całą przestrzeń przeznaczoną dla pieszych. Nie dało się tędy przejść. – Osoby z wózkiem albo starsze, które mają tutaj duży problem, to jest coraz częstsza sytuacja – mówi Tomasz Godziek, właściciel firmy w Koszutce i był radny.

On i kilka innych osób przyszło na Grażyńskiego w poniedziałek, 11 listopada. Przynieśli ze sobą ziemię, rośliny i gazony. Sadzenie nie trwało długo, a efekty można było zobaczyć we wtorek. Chodnik bez samochodów to tutaj rzadki widok. 11 gazonów z różnymi roślinami rozstawionych na długości około 20 metrów okazało się skuteczną bronią w walce z kierowcami. – Niestety, ze względu na bezczelność kierowców ja nie widzę innego rozwiązania niż słupkowanie, sadzenie krzewów czy innych blokad – mówi Michał Kubieniec, mieszkaniec Koszutki. Jego zdaniem konieczne są systemowe rozwiązania w całym mieście. Uciążliwe jest nie tylko omijanie samochodów pozostawionych w niedozwolonych miejscach, ale również ciągłe dzwonienie na straż miejską. Jednak ze względu na swoje położenie Koszutka jest oblegana przez samochody (często na tablicach rejestracyjnych z miast ościennych). Mieszkańcy swoją akcją chcieli pokazać, że konieczne są zmiany. – Teraz jest piłka po stronie urzędników. Prawo jest niedoskonałe, ale coś trzeba robić. My to obserwujemy. Jako przedsiębiorca, a wcześniej jako mieszkaniec Koszutki, widzę, że to się pogłębia – mówi Godziek.

Jak się okazuje miasto popiera inicjatywę społeczników z dzielnicy sąsiadującej ze Śródmieściem. – Na miejscu, gdzie pojawiły się gazony, oczywiście jest zakaz pozostawiania samochodów. Ten przepis egzekwuje straż miejska, prowadząc regularne kontrole. Dlatego na pewno będziemy chcieli utrzymać tę zieleń, którą posadzili mieszkańcy. Już powiadomiliśmy także straż miejską, która zwróci uwagę, żeby kierowcy nie uszkodzili tej zieleni. Jest to inicjatywa cenna – mówi Ewa Lipka, rzeczniczka prasowa UM Katowice. Miasto gazonów nie zamierza przestawiać. Przypomnijmy, że Katowice przygotowują się do wprowadzenia polityki parkingowej, która zakłada rozszerzenie strefy płatnego parkowania i zróżnicowanie stawek w zależności od tego, czy kierowca mieszka i płaci podatki w Katowicach, czy innym mieście.


Tagi:

Komentarze

  1. whw 12 listopada, 2019 at 9:13 pm - Reply

    Akurat w tym miejscu rzadko stoją zaparkowane samochody. Może niżej bliżej Tauron Ciepło zdarza się to częściej.

    • Elzbieta 13 listopada, 2019 at 12:24 am Reply

      Akurat raczej codziennie 😉

  2. Ss 12 listopada, 2019 at 8:52 pm - Reply

    Brawo mieszkancy !!!!!

  3. Paweł 12 listopada, 2019 at 7:44 pm - Reply

    Uwielbiam argument rejestracji z miast ościennych.
    Mieszkam w Kato od kilku lat i mam rejestrację spoza SK.
    To jak ktoś parkuje nie zależy od rejestracji, a to czy chodnik zablokuje SK, SO, SD to chyba najmniejsze ma znaczenie w tej całej sytuacji.
    Niszczenie zieleni i przestrzeni miejskiej jest tak samo wkurzające niezależnie czy robią to mieszkańcy Katowic czy przyjezdni…

Dodaj komentarz

*
*