Na pniach kasztanowców, wyciętych przez firmę Taxus Arbor na zlecenie dewelopera Activ Investment, stoją znicze. Po drugiej stronie ogrodzenia, na działce przy ul. Raciborskiej, nadal toczy się budowa. Od dwóch dni w mediach i w sieci głośno jest o tym, co wydarzyło się tutaj w sobotę. Zgodnie z przedstawioną przez inwestora wersją, toczyły się tu wtedy prace ziemne, podczas których doszło do uszkodzenia korzeni. To miało doprowadzić do wycinki trzech stuletnich kasztanowców. Zdaniem Activ Investment, kilkunastometrowe drzewa musiały zostać wycięte, bo wystąpiła sytuacja "nagłego zagrożenia dla życia, zdrowia i mienia w postaci ryzyka niekontrolowanego powalenia drzew na drogę publiczną". Deweloper tłumaczy się względami bezpieczeństwa, ale wszystko wskazuje na to, że była to akcja z góry zaplanowana.
Przechodnie zatrzymują się teraz, robią zdjęcia tego, co zostało z drzew. Sprawa dopiero nabiera tempa. Od soboty pracują nad nią policjanci. - Wykonano oględziny, przesłuchano świadków, procesowo zabezpieczono materiał dowodowy na miejscu - mówi sierż. sztab. Łukasz Kloc, pełniący obowiązki oficera prasowego KMP w Katowicach. Czynności podejmowali funkcjonariusze z komisariatu I policji, ale sprawę przekierowano do komendy miejskiej. Teraz trwa ustalanie czy doszło do popełnienia czynu zabronionego. - Z pozoru można powiedzieć, że to jest błahostka. Rzecz, z którą spotykamy się na co dzień, ale prawidłowa kwalifikacja tego czynu wymaga z naszej strony doprecyzowania wielu rzeczy - mówi sierż. sztab. Łukasz Kloc.
Dzisiaj miasto zbierało materiały potrzebne do złożenia zawiadomienia do prokuratury. Na razie urzędnicy nie zdradzają szczegółów. - W przypadku wycięcia drzew z pasa drogowego muszą być konkretne przesłanki. Taką przesłanką mogłoby być jakieś zagrożenie, ale wtedy muszą zostać zaangażowane odpowiednie służby. Już dzisiaj wiemy, że te służby na pewno nie zostały zaangażowane - mówi Ewa Lipka, rzeczniczka prasowa UM Katowice. Oprócz zgłoszenia wycinki policji i złożenia zawiadomienia w prokuraturze, Miejski Zarząd Ulic i Mostów odrębnie zgłosił kradzież drewna. Dlatego, że pocięte na kawałki drzewa, które rosły w pasie drogowym, są przechowywane na działce należącej do inwestora od soboty. Pismo ma trafić do prokuratury we wtorek.
Z kolei Zakład Zieleni Miejskiej zlecił już dendrologowi zrobienie ekspertyzy, która będzie przydatna przy złożeniu zawiadomienia do prokuratury. Inwestor dostał też zakaz frezowania pozostałych po wycince pni. Chodzi o to, żeby Activ nie zacierał śladów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Za takie działania powinno być bezwzględne więzienie. Plus kara taka, ze deweloper będzie w slipkach chodził wtedy skończy się cwaniactwo i bandytyzm.
Za takie działania powinno być bezwzględne więzienie. Plus kara taka, ze deweloper będzie w slipkach chodził wtedy skończy się cwaniactwo i bandytyzm.