Reklama

Katowice mogą unieważnić postępowanie na wybór zarządcy Spodka i MCK i ogłosić kolejne

Grzegorz Żądło
Wiele wskazuje na to, że Katowice nie podpiszą umowy na zarządzanie Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym z firmą HKO. Zamiast tego, ogłoszą nowe postępowanie. Byłaby to już czwarta próba wyboru operatora tych dwóch obiektów.

Urzędnicy w listopadzie zdecydowali, że Spodkiem i MCK ma zarządzać firma PTWP Event Center, której oferta dostała najwięcej punktów (szczegóły tutaj). To spółka należąca do Wojciecha Kuśpika, wydawcy wielu branżowych pism i portali oraz organizatora Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Tę decyzję oprotestowała druga spółka, która złożyła ofertę w postępowaniu. HKO, która w połowie należy do firmy Trias i Międzynarodowych Targów Poznańskich, wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Ten przyznał jej rację i wstrzymał możliwość podpisania umowy z PTWP (więcej o tym tutaj). Takie orzeczenie sprawiło, że miasto stanęło przed dylematem: albo wniesienie kasacji do NSA, albo podpisanie umowy z HKO, albo unieważnienie postępowania i ogłoszenie kolejnego. Pojawiły się informacje, że ta ostatnia opcja może spowodować groźbę utraty unijnej dotacji na budowę MCK (około 61,5 % z 75 mln euro). Komisja Europejska wyraźnie bowiem zastrzegła, że centrum kongresowe “zostanie oddane do dyspozycji prywatnego operatora wybranego w otwartym, przejrzystym i niedyskryminacyjnym postępowaniu”. Okazuje się jednak, że w dokumentach dotyczących udzielonego dofinansowania nie ma sztywno określonego terminu wyboru zarządcy. Jak tłumaczy Beata Goleśna z wydziału rozwoju regionalnego Urzędu Marszałkowskiego Woj. Śląskiego (który odpowiada za rozdział unijnych pieniędzy), operator powinien być wybrany w terminie pozwalającym na wykazanie wskaźników w odpowiednim czasie. Brzmi skomplikowanie, ale wszystko jest dokładnie policzone. Te wskaźniki to nic innego jak liczba imprez, które trzeba zorganizować w MCK i liczba uczestników, które muszą one przyciągnąć.

I tak, w ciągu roku od zakończenia budowy (czyli od kwietnia 2015 roku) w centrum kongresowym musi się odbyć 100 międzynarodowych imprez targowych, wystawienniczych, kongresów czy konferencji. Do tego 37 międzynarodowych imprez kulturalnych i sportowych. W tym czasie powinno w nich uczestniczyć (łącznie) 68000 osób. Takie wskaźniki trzeba utrzymać w ciągu pięciu kolejnych lat od zakończenia inwestycji. W wyjątkowej sytuacji miasto może się zwrócić do Komisji Europejskiej (zawsze za pośrednictwem zarządu woj. śląskiego) z wnioskiem o zgodę na wydłużenie terminu na osiągniecie deklarowanych wskaźników.

Tak więc na razie nie ma żadnego realnego zagrożenia, że Katowice mogłyby stracić dotację. – Z samego faktu wydania wyroku przez WSA w Gliwicach nie wynika jeszcze, że wobec miasta mogłyby zostać wyciągnięte jakiekolwiek negatywne konsekwencje – wyjaśnia Beata Goleśna.

I właśnie dlatego władze Katowic nie spieszą się z ogłoszeniem decyzji co dalej. Oficjalnie czekają na pisemne uzasadnienie orzeczenia sądu. Nieoficjalnie, jest coraz więcej przesłanek, które wskazują na to, że cała procedura zostanie unieważniona i ogłoszone zostanie kolejne, czwarte już postępowanie. Tym razem wybór miałby się odbyć w przyspieszonym trybie, w ciągu 2-3 miesięcy. Kto do tego czasu miałby zarządzać Spodkiem i MCK? Na razie jedynym kandydatem jest MOSiR. Nieoficjalnie urzędnicy twierdzą, że kalendarz imprez zaplanowanych w MCK już teraz wygląda całkiem pokaźnie i nie ma ryzyka niewypełnienia wskaźników wymaganych przez Unię.

Tymczasem na decyzję miasta czekają obydwie firmy, które złożyły ofertę. Ich przedstawiciele zapowiadają, że będą walczyć o koncesję wszelkimi możliwymi sposobami. Dlatego nad sprawą wyboru operatora Spodka i MCK być może sąd będzie się musiał pochylić jeszcze nie raz.


Tagi:

Komentarze

  1. Tato 29 stycznia, 2015 at 12:23 pm - Reply

    Wszystko fajnie, tylko zaglądnijmy jeszcze raz do specyfikacji. Operator ma zainwestować pieniądze w wyposażenie CK – bo te na tą chwile będzie puste. I co MOSIR teraz kupi wszystko, a przetargi które musi ogłosić, budżet itp? A może pościąga stare stołki i stoły z pozostałych obiektów? A może, któryś z potencjalnych operatów już zakupił część tego wyposażenia będąc pewnym, że obejmie MCK a w marcu ma pierwszą imprezę? A gdzie kadra, która ma pojecie o tym całym biznesie? Nie sztuką jest zrobić ileś tam imprez, sztuką jest na nich zarobić i nie zrazić sobie klienta. Już teraz część wydarzeń spodkowych jest robionych za pół darmo, bo miastu zależy żeby w tych obiektach coś się działo i ludzie nie gadali – tylko ktoś musi za to wszystko płacić.

Dodaj komentarz

*
*