Barbara Lewicka i Małgorzata Franczyk kandydują do rady miasta z komitetu "Prawo do Katowic". Kandydatem na prezydenta tego komitetu jest sędzia Jarosław Gwizdak. W zamieszczonym na Facebooku filmie stoją pomiędzy drzewami. W tle widać ogrodzenie kortów tenisowych i słychać warkot pił. - Przyszłyśmy do Parku Leśnego na Muchowcu pokazać jak będzie skutkowała podjęta trzy tygodnie temu przez prezydenta Krupę decyzja o budowie apartamentowców na Muchowcu i wycięciu części drzew, likwidacji części Parku Leśnego. Myślałyśmy, że pokażemy państwu, które drzewa będą wycięte w przyszłości. Rzeczywistość nas zaskoczyła, bo drzewa są właśnie wycinane, co słychać, a prezydent dwa dni temu powiedział, że absolutnie żadnej wycinki nie będzie, że on decyzję wstrzymuje i plany zmienia. A oto rzeczywistość."
Tyle relacja kandydatek. Fakty są jednak inne. Teren, na którym panie nagrały film to zupełnie inne miejsce niż to, na którym prywatny inwestor planuje wybudować aparthotel. Drzewa nie były wycinane wczoraj (tj. w piątek), a około trzy miesiące temu. Wczoraj teren był tylko porządkowany, a drzewa cięte na mniejsze kawałki. Ponadto, wbrew temu co mówią kandydatki, prezydent nie wydał decyzji o obudowie apartamentowców na Muchowcu i wycięciu części drzew. Inwestor nie złożył nawet wniosku o pozwolenie na budowę.
Jak już wspomnieliśmy, drzewa zostały wycięte kilka miesięcy temu. Wnioskował o to właściciel kompleksu kortów tenisowych. - Każdy, kto kiedykolwiek był w tym miejscu widział, jak bardzo drzewa były przechylone i zwisały nad kortami. Po silniejszych wiatrach usuwaliśmy z kortów konary. Nie mogliśmy ryzykować zdrowia i życia osób korzystających z naszego obiektu. Poza tym, co widać gołym okiem, drzewa w większości były puste w środku - mówi Maciej Jaglarz. właściciel kortów.

Wszystkie drzewa zostały wycięte zgodnie z wydanym przed urząd miasta pozwoleniem. Sprawdziła to już straż miejska, która była już na miejscu i robiła dokumentację zdjęciową. - Sporządzimy w tej sprawie notatkę, ale już wiadomo, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem - mówi Paweł Szeląg, komendant Straży Miejskiej w Katowicach.
Teren, o którym od kilku dni jest bardzo głośno, znajduje się po dokładnie po drugiej stronie kortów.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze