Reklama

Siłował się na rękę w barze, teraz z tego żyje

Mariusza Grochowskiego sportem zaraził tata, który też lubił się siłować. Na szkolnych korytarzach pokonywał wszystkich kolegów. Dziś jest jedną z osób kierujących polską federacją armwrestlingową, ma na koncie mnóstwo osiągnięć w kraju i zagranicą. Na mistrzostwach Europy w Katowicach zdobył brązowy medal.

W szkole Mariusz Grochowski nie miał sobie równych. Był bardzo silny. Szybko jednak zrozumiał, że siła, to nie wszystko. - Siłowałem się z kolegą. Pokonałem go dwa razy, ale on nie chciał się z tym pogodzić. Za trzecim szarpnąłem i prawa ręka złamała mi się w stawie łokciowym. To była 7 albo 8 klasa szkoły podstawowej. Pamiętam, że niedziela, bo w poniedziałek nie poszedłem do szkoły - wspomina. Przez półtora miesiąca chodził w gipsie, przez półtora roku nie mógł wyprostować ręki. Szukał rehabilitacji. Udało się, wrócił do treningów.

Pierwsze zawody - w Rogoźniku, zorganizowane przez Hutę Katowice. Ma dopiero 17 lat, ale w trakcie turnieju szybko okazuje się, że jest jednym z kandydatów do podium. Zaciętej walki o pierwsze trzy miejsca nie udaje się rozstrzygnąć. - W końcu stanąłem na podium razem z dwoma innymi, bardzo potężnymi facetami - mówi.

Reklama

Potem były knajpy w Sosnowcu, skąd pochodzi. Siłował się przy barowych stolikach o jedno, dwa piwa. Po jakimś czasie zaczęli przyjeżdżać ludzie z innych miast, którzy chcieli się z nim spróbować. Zawsze wygrywał. Więcej jednak o tym okresie mówić nie chce. - Teraz to poważna dyscyplina sportowa. Są zasady, działa polska federacja armwrestlingowa.

Mariusz Grochowski (z prawej) na podium podczas XXVII Mistrzostw Europy w Armwrestlingu w Katowicach.

Kiedy ma 18-19 lat zaczyna poznawać profesjonalistów. Jest zaskoczony, kiedy okazuje się, że podczas pojedynku można wykorzystać aż 50 technik.

Pierwsze oficjalne zawody, w których bierze udział, odbywają się w Hali Ludowej we Wrocławiu w 2002 roku. Zajmuje drugie miejsce. Równie ważny, ale z nieco innego powodu, jest turniej "Granice Mocy" w Jaworznie dwa lata później. Grochowski dostrzega po nim szansę na realizację swojego marzenia o klubie. Rozmawia z władzami Jaworzna, które w końcu udostępniają mu lokal. Początki nie są łatwe. Z rodzinnego Sosnowca musi dowozić autobusami ważący 40 kg stół do armwrestlingu. Robi się łatwiej, kiedy zdaje egzamin na prawo jazdy.

Reklama

15 maja Tytan Jaworzno skończył 13 lat. - Mamy 170 zawodników z tytułami mistrza Polski, ponad 1100 medali na arenie ogólnopolskiej i międzynarodowej  - chwali swoich podopiecznych Mariusz Grochowski. Co roku organizuje mistrzostwa szkół Jaworzna, po których zawsze przychodzą nowi adepci armwrestlingu. Sam też odnosi sukcesy. Wziął udział w ponad 300 różnych turniejach, w Polsce i zagranicą, z których wygrał ok. 120. Na niedawnych mistrzostwach Europy w Katowicach zdobył w swojej kategorii brązowy medal, bo sędzia uznał, że zsunął rękę z podłokietnika, co oznacza faul. Nie była to do końca prawda, ale pogodził się z werdyktem. Jak mówi, w takich sytuacjach, lepiej nie wzbudzać chaosu. Wie o tym, bo sam jest sędzią w tej dyscyplinie.

W ubiegłym roku Grochowski stanął przed dylematem. 3-zmianowy system w Fabryce Łożysk Tocznych w Sosnowcu, gdzie pracuje, sprawia, że nie daje rady. Ma mało czasu, jest zmęczony, sytuacja robi się nerwowa. Zastanawia się, czy zrezygnować z pracy, czy ze sportu. Pomaga psycholog i wyjazd w Himalaje. Tam, u podnóża Mount Everestu, podejmuje decyzję. -Widzę, że w tej dyscyplinie jest jeszcze sporo do zrobienia. Chcę ją promować, sam też ciągle się rozwijam.  Wierzę w sukces. - mówi. Za kilka miesięcy jedzie na mistrzostwa świata w armwrestlingu do Budapesztu. Liczy na sukces

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości