Reklama

Witolda Orłowskiego obserwacje z Katowic

Grzegorz Żądło
Podczas prezentacji raportu na temat polskich metropolii, prof. Witold M. Orłowski, główny doradca ekonomiczny firmy PwC podzielił się refleksją na temat wizerunku Katowic. Jego słowa można odebrać jako drobną złośliwość, ale warto się nad nimi zastanowić.

Co mówił prof. Orłowski? Według wspomnianego raportu (więcej o nim tutaj) jednym  z głównych problemów Katowic jest słaby wizerunek. – Nie da się go poprawić od razu. Nie chodzi o to, żeby wynająć agencję reklamową i zrobić dużą kampanię – mówił prof. Orłowski. Dał przykład. Opowiedział jak wyglądała jego droga z dworca PKP do Pałacu Goldsteinów (USC), w którym odbywała się konferencja. – Dworzec przeszedł bardzo dużą zmianę, ale dworzec to nie wszystko. Przy ul. Słowackiego czekaliśmy długo na światłach. Zewsząd płynęły potoki samochodów. Pomyślałem sobie, że sygnalizacja jest robiona głównie z myślą o nich, a nie o pieszych. Na ul. 3 Maja widziałem rozsypany na chodniku węgiel, który wrzucany był do piwnicy. Kiedy przyszliśmy do USC, okazało się, że podeszliśmy od złej strony. Pewna pani pokierowała nas i powiedziała: „u nas w Katowicach zawsze wszystko jest na odwrót”. Trzy minuty i trzy sytuacje, które pokazują, że coś jest nie tak.

Czy rzeczywiście prof. Orłowski miał pecha (jak zdawał się sugerować wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula), czy też te trzy sytuacje pokazują poważne problemy Katowic? Bardziej to drugie.

Piesi rzeczywiście nie są traktowani w mieście, nawet w jego centrum, priorytetowo. Zwykle to oni muszą czekać dłużej niż kierowcy na zielone światło. W niektórych miejscach już samo to, że w ogóle muszą czekać (jak np. na ul. Piotra Skargi przy Supersamie), jest nieporozumieniem.

Czy węgiel wrzucany do piwnic kogokolwiek u nas dziwi? Większości nie i to jest właśnie problem. Chwilę po konferencji poszedłem na ul. 3 Maja. Na chodniku były czarne ślady, a w powietrzu unosił się nieprzyjemny i gryzący „zapach” węgla. Czy tak to powinno wyglądać? Już nie mówię o tym, że deptak na 3 Maja powstał za ciężkie miliony. Ważniejsze jest pytanie dlaczego w 2016 roku w ścisłym centrum Katowic publiczna szkoła nie jest podłączona do sieci ciepłowniczej? A nawet jeśli nie ma takiej technicznej możliwości, to dlaczego potrzebny do jej ogrzania węgiel wysypywany jest na granitowy chodnik (jakaś podkładka niewiele tu zmienia)? Dlaczego nie można przywieźć go np. w workach?

Ul. 3 Maja

Wreszcie wejście do USC. Też czasem nie wiem którędy powinienem wejść do tego czy innego budynku. Ale to nie jest problem. Jest nim za to zdanie, które powiedziała prof. Orłowskiemu pewna pani. Skoro ona (zakładam, że to mieszkanka miasta albo regionu) twierdzi, że u nas wszystko jest na opak, to nie świadczy to dobrze o mieście. To mieszkańcy powinni być i są najlepszymi ambasadorami swoich osiedli, dzielnic i miast. Nikt nie powie dobrego słowa o żadnym mieście, jeśli źle będą o nim mówić sami mieszkańcy.

I tak zatoczyliśmy koło. Problemem Katowic jest zły wizerunek. Miasta brudnego, zakurzonego, zanieczyszczonego i z gospodarką opartą na węglu. Trzeba podziękować prof. Witoldowi Orłowskiemu, że zwrócił uwagę na rzeczy, które na ten wizerunek wpływają. Wygląda na to, że my nie zawsze potrafimy je dostrzec, bo się do nich, niestety, przyzwyczailiśmy.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Tagi:

Komentarze

  1. Wojciech 11 lutego, 2016 at 8:34 pm - Reply

    Ja się przyzwyczaić dalej nie mogę, i czasami tego żałuję przynajmniej mniej bym się irytował. Pan miał szczęście, że się nie udał na odrobinę dłuższą wycieczkę.

  2. botus 9 lutego, 2016 at 2:47 pm - Reply

    dlaczego wyjeżdzają? bo nie ma infrastruktury dla mieszkańców, ogromne wydatki na wielkie monumentalne budowle to dziś przeżytek, ja muszę jeździć na basen do Rudy Śląskiej choć jest o wiele biedniejsza niż Katowice, a ma baseny dla mieszkanców czynne w normalnych godzinach. To samo z lodowiskami dla dzieci i młodzieży. Inwestuje się tam w lodowisko kryte na Orzegowie, gdzie można świetnie pojeździć sobie bo płyta jest gładka a nie jak u nas malutkie MOSIRowe lodowiska na których nie da się jeździć i dzieci nie chcą na nich jeździć. Więc jak poprzedniczka mniej na tzw. „wielką kulturę” gdzie traci się miliony złotych a więcej na podstawowe potrzeby mieszkańców. Katowicom niepotrzebne jest że artyści z Barcelony wiedza o Katowicach, potrzebne jest aby mieszkańcy byli zadowoleni z mieszkania w mieście, a tak niestety nie jest. Najpierw podstawowe potrzeby, a później potrzeby wyższego rzędu.

  3. Tatanka 9 lutego, 2016 at 8:00 am - Reply

    „dlaczego w 2016 roku w ścisłym centrum Katowic publiczna szkoła nie jest podłączona do sieci ciepłowniczej” lub dlaczego węgiel nie jest np w workach? Dlatego, że miasto publicznym szkołom tak ogranicza budżet, że muszą szukać najtańszych rozwiązań. Nie ma środków na inwestycje – a taką niewątpliwie byłaby zmiana systemu ogrzewania. Nawet bieżące zakupy trzeba planować bardzo oszczędnie, więc węgiel w workach to fanaberia.
    Miasto chce zmieniać wizerunek? Najpierw rządzący miastem muszą zmienić mentalność. Mniej wydatków na wyższe potrzeby małych grup – zagraniczne wyjazdy urzędników, międzynarodowe spotkania przedstawicieli miast unesco i dotacje do tour de france, a więcej środków na bieżące potrzeby podstawowe mieszkańców miasta.

  4. LGT 8 lutego, 2016 at 4:21 pm - Reply

    „czemu nie można w workach ” bo jest drogi !!! co za koleś … Katowice to dalej Polska a nie USA tu dalej jest bieda a bedzie co raz gorzej …

Dodaj komentarz

*
*