Reklama

W GKS Katowice znów zapachniało patologią [KOMENTARZ]

Fot. Mariusz Zawadzki.

Grzegorz Żądło
Spotkanie prezesa GKS Katowice z kibicami pokazało, że po kilku latach względnej normalności, w GKS Katowice znów jest patologia. Kibole wchodzą prezesowi na głowę, ten chce im się podlizać, ale jednocześnie zapomina kto go zatrudnia i od kogo zależy jego dobre samopoczucie.

Spotkanie Krzysztofa Nowaka z ultrasami GKS-u robi się słynne na całą Polskę. Wszystko za sprawą z jednej strony słów, które na nim wypowiadał, a z drugiej za sprawą postawy kibiców. Jeśli ktoś jeszcze nie wie o co chodzi, odsyłamy do naszego tekstu TUTAJ.

Dla kibiców wszystko

Coś, co najbardziej rzuca się w oczy, słuchając „rozmowy” Krzysztofa Nowaka z kibicami, to wielka chęć prezesa przypodobania się najbardziej zagorzałym fanom GKS-u.

Te deklaracje, te spotkania, wreszcie uleganie praktycznie każdej sugestii.

Kibice skarżą się, że ochrona kontroluje ich przy wejściu do hali? Prezes obiecuje, że sprawdzi o co chodzi, ale zakłada jednocześnie, że „chyba jesteśmy nadgorliwi„.

Kibice skarżą, że ochrona nosi komiarki podczas meczów? Prezes deklaruje, że od nowej rundy już nie będzie.

Kibicom nie podoba się trener Rafał Górak? Prezes uspokaja, że jeszcze tylko 5 miesięcy i w klubie już go nie będzie.

Kibice obrażają pracowników GKS-u (również tych będących na sali), nazywając ich „patafianami”, „chujograjkami” czy „rakiem klubu”? Prezes pokornie słucha tych wyzwisk. Co więcej, twierdzi, że np. z dyrektorem sekcji piłkarskiej GKS-u zupełnie nie zgadza się w kilku kwestiach.

Kibice skarżą się, że nie mogą w swoim sklepie sprzedawać biletów na mecze? Nowak odpowiada, że przecież wiecie, że ja chciałem wam pozwolić, ale dostałem telefon, że macie w ofercie wzywające do nienawiści wlepki. I tak dalej w ten deseń.

Kibice chcą wjeżdżać na klubowy parking? Proszę bardzo, już otwieramy.

Kibice narzekają na frekwencję na meczach i twierdzą, że to wina słabego marketingu? Nowak odpowiada, że na mecz z Miedzią Legnica bilety będą więc po 5 zł. – To jest dobrze już wreszcie, czy nie? – upewnia się.

Kibice mówią, że gówno ich obchodzi jak jest w innych klubach, prezes siedzi cicho. Podobnie jak wtedy, kiedy jeden z kiboli podnosi głos i właściwie na niego krzyczy.

Gdyby kibice powiedzieli, że jak spacerują sobie po klubowych korytarzach, to widzą, że jest brudno, Krzysztof Nowak pewnie by im przytaknął i stwierdził, że rzeczywiście sprzątaczka sobie nie radzi.

Prezes GKS-u tak bardzo spoufali się z wierchuszką kibiców GKS-u, że spotyka się z nimi na ławce, odpowiada na wiadomości na messengerze, a nawet wysyła im screen klubowego konta, żeby pokazać, że nie narobił długów.

Do tego te wszystkie okrągłe zdania, że kibice są ważną częścią GKS-u, a jak zaśpiewali po hokejowym meczu z Unią Oświęcim, to prezesa aż ciary przeszły.

Jednocześnie Nowak zapewnia, że „nigdy nie lansował się na przyjaciela kibiców„. Wcale. Żeby było jasne, to nie zarzut, bo każdy może mieć przyjaciół gdzie chce, nawet wśród kiboli. Ważne jednak, żeby ci „przyjaciele” nie wchodzili prezesowi klubu na głowę, nie mówili mu co ma robić, nie wybierali mu trenera i nie obrażali pracowników.

Czy to wygląda poważnie, że na publicznym spotkaniu prezes mówi do kibiców nawet nie po imieniu, tylko po ksywie?

Miasto jest złe

Z drugiej stronu prezes uderza we właściciela GKS-u, czyli miasto. Trzeba jasno powiedzieć, że finansowanie rzekomo zawodowego klubu z pieniędzy podatników, to patologia. Niemniej, wystawianie swojego mocodawcy na strzał, dając do zrozumienia, że władzom Katowic nie zależy na awansie (może nie zależy) do Ekstraklasy, to, delikatnie mówiąc, zachowanie nie na miejscu. Instynkt samozachowawczy minus 100. Oczywiście, Krzysztof Nowak ma w tym swój cel. Wiecie, ja chciałem zrobić to i tamto, zatrudnić więcej ludzi, może nawet zwolnić trenera Góraka, ale nie bardzo mogę, bo muszę za wszelką cenę pilnować budżetu. Ale i to się nie udaje, o czym świadczą liczby z raportu okresowego za IV kwartał 2023 roku (TUTAJ).

Nadal chcę się z wami spotykać

Poprzedni prezes Marek Szczerbowski też spotkał się z kibicami. Jak potem mówił, było to spotkanie pierwsze i zarazem ostatnie. Nie chciał rozmawiać w podobnej atmosferze, jak ta na spotkaniu w MDK „Koszutka”. Potem odciął kibicom możliwość zarabiania na klubie, przetrwał bojkot i odszedł na swoich zasadach.

Jego następca w niecałe pół roku tak „odbudował” kontakty z kibicami, że musi (może nie musi) wysyłać im screeny z klubowego konta i wysłuchiwać jak wulgarnie obrażają jego i pracowników GKS. Co na wszystko mówi Krzysztof Nowak? Spokojnie, nie musicie mnie kochać, ale ja się was nie boję i nie mam z wami problemu. Dlatego chętnie będę się z wami spotykał. Możecie wpaść na kawę na Bukową. Tylko wcześniej zadzwońcie, żebym był  w klubie.

Nie jest jednak tak, że wszystko co mówił Krzysztof Nowak podczas spotkania z kibicami było złe. Powiedział bowiem jedno bardzo ważne zdanie – Tylko znowu są głosy: przyszedł Nowak do GKS-u i kibice zaczęli się panoszyć w klubie.

To nie są głosy. To fakty. To patologia, która z pewnością zachęci zarówno trenerów, piłkarzy, jak i pracowników klubu do wytężonej pracy. A jeśli wyniki nie będą się zgadzać, to kibice zawsze mogą przecież skorzystać z zaproszenie prezesa i przyjść na Bukową. A że zamiast do jego gabinetu skręcą do szatni, to przecież nikt się nie będzie takimi drobnostkami przejmował. Jeszcze nikomu „rozmowa wychowawcza” nie zaszkodziła, prawda? No może poza prezesem Nowakiem, którego kadencja w GKS-ie może być bardzo krótka. Tak właściwie to ratuje go głównie to, że nikt do GKS-u nie chce przyjść pracować.


Tagi:

Komentarze

  1. imie 20 lutego, 2024 at 8:09 pm - Reply

    Tytuł sugeruje że krupa przyszła na stadion i się odezwała.

  2. Krzysztof 31 stycznia, 2024 at 3:57 pm - Reply

    patologią to śmierdzi zarząd Katowic…

  3. aarek 31 stycznia, 2024 at 2:22 pm - Reply

    nie rozumiem dlaczego z pieniędzy miasta, a więc i wszystkich mieszkańców utrzymywany jest klub sportowy, miasto nie jest od finansowania rozrywki, do budżetu obywatelskiego trzeba składać wnioski na oświetlenie alejek w parku, monitoring w dzielnicy, zakup książek do biblioteki miejskiej, remont boiska w szkole, zakup sprzętu do trenowania dla dzieci, wymianę zniszczonych siatek w bramkach, setki innych, na które nie ma pieniędzy
    pan durał ma mój głos jeśli tylko obieca, że klub gks zostanie sprywatyzowany – niech inwestuje w niego pieniądze jakiś bogaty biznesmen, a miejskie pieniądze niech służą na rozwój sportowy dzieciaków, a nie wypłaty piłkarzy

    • gizmo 31 stycznia, 2024 at 4:09 pm Reply

      Miasto jest od promocji i rozwoju sportu. Tak jak od utrzymania chodników, szpitali, szkół. Pan Durał zdobędzie też mój głos jeśli będzie konsekwentny i oprócz prywatyzowania Gieksy sprzeda też chodniki, szpitale, szkoły, mieszkania komunalne. Wogóle sprzedajmy się wszyscy, będzie cudownie. Jak prywatyzować to wszystko. Nie rozumiem.

      • HahaHihi 31 stycznia, 2024 at 6:38 pm Reply

        Promocji i rozwoju sportu? Od promocji profesjonalnego klubu piłkarskiego? Od rozwijania profesjonalnych piłkarzy?
        Piłeś? Nie pisz!

  4. Marika 30 stycznia, 2024 at 9:20 pm - Reply

    I pomyśleć, ze NASZE PODATKI idą na tą patologię, stadiony…. a potrzeby Mieszkańców nie interesują Prezydenta, NIEDŁUGO WYBORY SAMORZĄDOWE

    • HahaHihi 31 stycznia, 2024 at 8:39 am Reply

      Nie miej złudzeń – wynik wyborów jest już znany.
      Głosująca większość Katowiczan to durne owce.

  5. Andrzej 30 stycznia, 2024 at 8:17 pm - Reply

    Niezależnie po której stronie barykady są ludzie, wszyscy zgadzają sie co do jednego. GKS potrzebuje prywatnego inwestora / właściciela. Obecna dotacja miasta to „za mało żeby żyć, za dużo zeby umrzeć”.
    Dla mieszkańców to olbrzymie pieniądze, w realiach piłki, bez dobrego zarządzania, pieniądze aby trwać w miejscu.

    Mistrz Polski w hokeja, Mistrz Polski w piłkę nożna kobiet, siatkarze w najwyzszej klasie rozgrywkowej. Dziwi mnie brak pomysłu na promocję klubu, marazm i wiszenie na portfelu urzędu miasta.

    • HahaHihi 31 stycznia, 2024 at 8:36 am Reply

      Może nie wszyscy, ale większość to akurat zgadza się co do jednego – gks mógłby przestać istnieć i 99% mieszkańców tego nie zauważy. Albo nie… zauważy dzięki temu że zmarnowane na ten klub pieniądze zostaną wykorzystane z korzyścią dla ogółu a nie grupki patusów.

  6. kukura 30 stycznia, 2024 at 5:21 pm - Reply

    Śmieszny ten Pan Krzysio. Tchórzliwy jakiś taki.

    • Andrzej 31 stycznia, 2024 at 1:27 pm Reply

      Znalezienie prywatnego inwestora nie równa się likwidacji klubu. Problemem jest konieczność dotowania klubu, a nie jego istnienie.
      Oprocz tego cała kwota nie jest przeznaczona na męską drużynę piłkarską. Drużyna kobiet, hokej czy siatkówka też działa pod tym sztandarem i m.in. z tej dotacji. Akademia piłkarska dla dzieciaków też jest ważna i powinna istnieć (choć może to być jako Rozwój Katowice, Sparta czy Podlesianka).
      Mecze piłkarskie to jest rozrywka, tak samo jak koncerty w parku, teatr czy wydarzenia na rynku czy Nikiszu. Po prostu trzeba iść drogą innych klubów i znalezc inwestora aby nie utrzymywać tego z podatkow. Powodem niskiej frekwencji jest poziom sportowy, Raków nie mial problemu z wypelnienem stadionu zagłębia bo ludzie liczyli na dobre widowisko. Bez lepszej gry glownego zespołu frekwencja nie wzrośnie drastycznie.

      • gizmo 31 stycznia, 2024 at 4:13 pm Reply

        słusznie prawisz, owce i tak nie pojmą.

  7. Gustav 30 stycznia, 2024 at 2:18 pm - Reply

    jedno i to samo. Dobra to niech ruch chorzów gra na,nowym stadionie , tam jest lepsza patola 1

  8. Katowicki 30 stycznia, 2024 at 10:10 am - Reply

    Nigdy tego nie zrozumiem jak miasto z 303tys mieszkańców może sponsorować klub, na którego mecze przychodzi w porywach 3500 osób. Większość mieszkańców tego miasta widzialoby te pieniążki zainwestowane gdzie indziej. W coś co służyloby wszystkim mieszkańcom.

  9. HahaHihi 30 stycznia, 2024 at 9:26 am - Reply

    Aż 5 zł za bilet – złoty interes. Ale cały ten syf nazywany gks katowice od dekad działa wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice.
    Przy „ogromnej” frekwencji wychodzi jakieś niecałe 200 tys. złotych wpływów z biletów za… sezon 😀
    Na szczeście kolejny przyjaciel kiboli Krupa dorzuca do każdego biletu jakieś 500 zł z budżetu. Brawo!

    • Andrzej 30 stycznia, 2024 at 8:18 pm Reply

      W nagranej rozmowie pojawia się kwota 1mln zł zysków z biletów. Niezmienia to jednak faktu że to śmiesznie mało.

      • HahaHihi 31 stycznia, 2024 at 8:30 am Reply

        Możliwe, ja policzyłem bilety po 5 zł, o których wspomniano w artykule.
        Najwyraźniej to najwyższa kwota, która nie rozbija miesięcznego budżetu patologii. Jednak 500+ na fajeczki i piwerko i inne używki to za mało.

        Przy wpływach takich jak napisałeś wychodzi równo 500 zł dopłaty z budżetu miasta do każdego biletu.
        Osoby za to odpowiedzialne powinny mieć postawione zarzuty niegospodarności.

        • Andrzej 31 stycznia, 2024 at 1:34 pm Reply

          Z nagrania na podstawie ktorego powstał artykuł wynika ze cena to 20zl – 30zl, a te 5zł to jakaś promocja na rocznicę.
          Z tego co wiem, dotacja jest na wszystkie sekcje czyli hokej, siatkówka, akademia i drużyna kobiet więc nie wychodzi taka kwota ale nie mam pojęcia jak są te pieniądze dzielone.

          • HahaHihi 31 stycznia, 2024 at 6:42 pm Reply

            Piłeczka kopana ma najwięcej, zawsze miała i mieć będzie. Niestety.
            Na rocznicę to każdy „najlepszy” kibic powinien wyskoczyć z 200 zł żeby wesprzeć swój klub.
            Ale 200 zł to jest o 195 zł więcej niż ta patola posiada oszczędności.

Dodaj komentarz

*
*