Reklama

Kolejna odsłona wojny pomiędzy właścicielem targowiska na pl. Synagogi i urzędnikami

Targowisko w centrum Katowic przestaje straszyć. Właściciel nakazał kupcom postawić drewniane stoiska, ale złożył też skargę do sądu na urzędników i nadal przekonuje, że chce odbudować synagogę. To kolejny rozdział trwającego od wielu lat konfliktu. Nic nie wskazuje na to, że może się on prędko zakończyć.

Właściciel targowiska w centrum Katowic składa skargę do sądu i buduje nowe stoiska. Spór o plac Synagogi trwa już od wielu lat. Ostatnio pomiędzy ulicami Skargi i Mickiewicza pojawiły się drewniane budki. Choć urzędnicy dawno zapowiedzieli, że targowisko nie jest po ich myśli. - Tego typu targowisko funkcjonujące w ścisłym centrum miasta zdecydowanie nie jest dobrym rozwiązaniem dla tego miejsca. Potwierdzają to zresztą liczne głosy mieszkańców, którzy skarżą się, że teren, który powinien być wizytówką miasta. Wygląda jak tani bazar obwieszony bielizną. Trudno się z takimi opiniami nie zgodzić. Wiemy, że jest grupa mieszkańców, która chętnie kupowałaby na estetycznym i uporządkowanym targowisku. Niestety, właściciel nie prowadził tam inwestycji, a jak targowisko dziś wygląda – każdy widzi - mówi Ewa Lipka, rzeczniczka prasowa UM Katowice.

PRZECZYTAJ TEŻ: Właściciel targowiska w centrum Katowic przekonuje, że chce wybudować synagogę. Oskarża władze miasta o antysemityzm

Adam Grządziel zapowiadał z kolei zamknięcie swojego lokalu w Piotrowicach, czyli Old Timers Garage z powodu planów urzędników. Zapisy w powstającym od 2013 roku miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego obejmującego pl. Synagogi odbiera jako atak na swoją własność. Zgodnie z ustaleniami planu miasto chce stworzyć tu przestrzeń publiczną poprzez poszerzenie drogi przylegającej od zachodu do targowiska (od strony liceum im. Mickiewicza), czyli likwidację targowiska.

Reklama

Właściciel i kupcy próbowali już różnych sposobów na powstrzymanie urzędników. Była petycja do prezydenta Marcina Krupy. W odpowiedzi na zamiary urzędników Adam Grządziel wystąpił też o warunki zabudowy (tzw. wuzetkę), która ma umożliwić odbudowanie w tym miejscu synagogi. Ta stała tu do 1939 roku. Nowy obiekt miałby służyć nie do obrządków religijnych, ale na przykład jako muzeum, sala koncertowa czy centrum konferencyjne. Grządziel zarzucał urzędnikom opieszałość i działania wspierające deweloperów. Na placu Synagogi kilka miesięcy temu pojawiły się tablice opisujące całą sprawę. Padały tam nawet zarzuty o antysemityzm. Mimo że urzędnicy nie wierzą w odbudowę synagogi, to właściciel dostał "wuzetkę" w sierpniu 2019 roku i czeka na pozwolenie na budowę. - Wobec  pomysłów  władzy postanowiłem przyspieszyć plan odbudowy. Ale opór jest  niezwykły. Najpierw  zawieszono wydanie  tzw. WZ-tki na 9 miesięcy. Następnie, jak ten czas minął, a ja wystąpiłem o pozwolenie na odbudowę synagogi, znowu  pojawiają się problemy. Na wydanie zezwolenia urzędnicy maja 65 dni. Co wcale nie oznacza, że nie może być to czas krótszy. Ale w przypadku naszego wniosku urzędnicy czekali aż  60 dni, żeby formułować kolejne - być może i uzasadnione - wnioski o uzupełnienie projektu. Aż 60 dni! To można było pewnie zrobić w pierwszym tygodniu, ale tu  wyraźne widać grę na czas - pisze właściciel targowiska na pl. Synagogi.

O pomyśle tym od dawna wie Gmina Wyznaniowa Żydowska w Katowicach. Jej przewodniczący powiedział nam, że jest mu przykro patrzeć na to, co dzieje się w miejscu Synagogi Wielkiej. Choć przyznał, że właściciel wokół pamiątkowego obelisku utrzymuje należyty porządek. Gmina wyznaniowa ma z Adamem Grządzielem sporadyczny kontakt. Włodzimierz Kac odbudowę synagogi popiera, ale pod pewnymi warunkami. - Żeby to miejsce służyło miastu, którego jesteśmy obywatelami. Powinno pokazywać historię Żydów i Katowic oraz innych wspólnot wyznaniowych, które budowały to miasto - mówi Kac.

Reklama

Teraz okazuje się, że Adam Grządziel, niezależnie od planowanej odbudowy synagogi w centrum Katowic, postanowił zająć się placem. W ciągu kilku ostatnich tygodni pojawiły się tutaj drewniane budki. Dużo solidniejsze i bardziej estetyczne niż stoiska stawiane codziennie przez handlarzy. - W oczekiwaniu na rozwiązanie konfliktu, porządkujemy teren, żeby stał się bardziej przyjazny. Mamy w planach stworzenie "ryneczku  młodych" Tam mają się odbywać mini koncerty, wystawy i inne działania. Zainteresowanie tym pomysłem jest ogromne, bo młodzi ludzie maja już dość galerii i chcą spędzać czas w inny sposób - mówi Grządziel.  Budki postawili za swoje pieniądze handlarze, bo tego zażyczył sobie właściciel. - Nie było takich stoisk, to się nie podobało. Teraz są i dalej się nie podoba. My chcemy tylko żyć i sprzedawać - powiedziała nam właścicielka jednego ze stoisk. Sprawą zainteresował się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, Mirosław Skórski. PINB zrobił dokumentację fotograficzną 29 stycznia. Na 10 marca zaplanowano oględziny targowiska, bo jego właściciel nie zgłaszał zamiaru postawienia drewnianych budek. Nieprzypadkowo kilka dni temu do urzędu wpłynął kolejny wniosek o "wuzetkę". Tym razem dotyczący budowy ciągu pawilonów jednokondygnacyjnych i jarmarków sezonowych oraz ogródków letnich.

Do tego dochodzi jeszcze złożona przez Grządziela skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Właściciel targowiska domaga się w niej uchylenia dwóch uchwał dotyczących przystąpienia do sporządzenia planu, który obejmuje jego nieruchomość. Skarga ta w formie uchwały trafiła na sesję rady miasta w zeszłym tygodniu. Radni musieli ją przegłosować (skargę do sądu administracyjnego wnosi się za pośrednictwem organu, którego zaniechanie lub działanie jest przedmiotem skargi). Choć w uzasadnieniu napisano, że "należy uznać za bezzasadną/bezpodstawną", bo dotyczy uchwał, które umożliwiają rozpoczęcie prac nad planem. Nie przesądzają o przeznaczeniu nieruchomości Grządziela.

Reklama

Na razie trudno przesądzić też jakie plany ostatecznie ma właściciel. Z jednej strony stawia drewniane budki, a z drugiej chciałby w ciągu kilku lat odbudować synagogę. Z jednej strony czeka na pozwolenie na budowę, a z drugiej składa skargę w sądzie i wnioski o kolejne "wuzetki". Wszystko rozstrzygnie plan zagospodarowania. Jednak ten powstaje i powstać nie może. - Aktualnie trwają prace planistyczne, ponawiane jest opiniowanie i uzgadnianie projektu planu. Następnie projekt planu zostanie wyłożony do publicznego wglądu - informuje Lipka. Jednak termin tego wyłożenia jest nadal nieznany.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Taki tam - niezalogowany 2020-02-25 14:55:13

    Z placem miarki mogliby zrobić porządek i tam zrobić rynek z prawdziwego zdarzenia ..... A nie dziwoląg przy skarbku. Poza tym ta zasłona dymna z odbudową synagogi chyba jedynie powstrzymuje włodarzy od przejęcia tego placu za bezcen...i pewnie późniejszej odsprzedaży i przytulenia co nieco dla siebie. Wytrwałości Panie Adamie. Miasto jak chce tak bardzo ...to wykupi. Stać na stadion dla 3 ligowego klubu, na poronione pomysły centrów przesiadkowych z których mało kto będzie korzystał vide centrum przesiadjowe Ligota.( płatne parkingi, niestrzeżone wiaty rowerowe etc. ) miasto stać na wykup po rynkowej cenie tego placu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mbbm - niezalogowany 2020-02-25 07:12:37

    Kraków ma dwa Kleparze, Poznań Rynek Jeżycki, plac Bernardyński i inne. Wszystkie miasta mają oblegane targowiska w centrum, tylko Katowice chcą być świętsze od papieża.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Janina - niezalogowany 2020-02-24 08:14:21

    Mnie się to targowisko podoba, a nie rozumiem ludzi którzy chcą coś DEFINITYWNIE ZLIKWIDOWAĆ jeżeli do nich to nie należy. Jest właściciel ziemi to jego sprawa co z tym robi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo katowice24.info




Reklama
Najnowsze wiadomości