Reklama

Nowa hala MPGK za 20 mln zł może nie zlikwidować problemu smrodu

Łukasz Kądziołka
Inwestycja za 20 mln zł w zakładzie MPGK Katowice może nie pomóc w walce ze smrodem. Przedsiębiorstwo nie rezygnuje jednak z budowy hermetycznej hali na odpady. Po szczelnym zamknięciu śmierdzących odpadów nikt nie zarzuci miastu i spółce, że zignorowali problem.

Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Katowicach szykuje się do wielomilionowej inwestycji. Bezpośrednim powodem, dla którego w zakładzie przy ul. Milowickiej ma powstać nowa hala, jest presja ze strony mieszkańców. Problem smrodu, na który skarżą się mieszkańcy nie tylko Katowic, ale również sąsiednich miast, był wiele razy poruszany w mediach. Sprawa trwa już około dwóch lat. Mieszkańcy są zdeterminowani. We wrześniu do MPGK trafiło pismo, że WIOŚ wszczął postępowanie, mające na celu zamknięcie zakładu. Podczas posiedzenia komisji infrastruktury i środowiska rady miasta wiceprezydent Mariusz Skiba uspokajał radnych, że tak się nie stanie.

MPGK do tej pory zrobiło już sporo, żeby odór z Zakładu Odzysku i Unieszkodliwiania Odpadów ograniczyć. Jak tłumaczy Tadeusz Duda, dyrektor zakładu przy ul. Milowickiej, jeszcze w 2017 roku otwarta powierzchnia, na której dojrzewały odpady biodegradowalne, wynosiła 5 hektarów. Wtedy o smrodzie nikt nie słyszał. – W tej chwili, poprzez inwestycje, które  zrobiliśmy, na tym terenie został się raptem hektar, łącznie z „zielonymi”. Czyli nastąpiło pięciokrotne zmniejszenie terenu, który jest tutaj w intensywnym działaniu biologicznym – mówi Duda. Zarówno dyrektor zakładu, jak i wiceprezydent Katowic przyznali podczas spotkania z radnymi, że nowa hala, która ma kosztować nawet 20 mln zł, może nie przynieść pożądanego efektu. Niewykluczone, że po jej zbudowaniu smród nadal będzie odczuwalny, bo – jak od początku twierdzą władze Katowic i spółki – śmierdzi nie tylko z MPGK. – Jest pewne poważne ryzyko, że będzie tu zapach dochodził nieprzyjemny. Bądź z Siemianowic, bądź z innych firm – mówi Mariusz Skiba. Pewne jest za to, że inwestycja przyniesie efekt w postaci pozbawienia argumentów wszystkich osób, które twierdzą, że odór pochodzi z tego zakładu. Na szczelne zamknięcie śmieci leżących teraz na placu za bramą zakładu trzeba jeszcze poczekać. Do końca tego roku przedsiębiorstwo zamierza uzyskać pozwolenie na budowę, a inwestycja mogłaby się zakończyć w III kwartale 2020 roku. Spółka stara się o dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Pierwsze rozmowy już się odbyły. Dotacja pokryłaby 30% kosztów inwestycji. Brakującą część MPGK chciałoby pozyskać również z NFOŚiGW, ale na zasadzie niskooprocentowanej pożyczki. Jeśli to się nie uda, wówczas w grę wchodzi kredyt bankowy.

Podziel się informacją:


Tagi:

Dodaj komentarz

*
*