Reklama

Masowe zwolnienia, zamknięte lokale. Obraz gastronomii i rozpaczy w Katowicach

Łukasz Kądziołka
Epidemia koronawirusa dla wielu lokali gastronomicznych będzie początkiem końca działalności. W Katowicach nawet najbardziej znane i popularne miejsca przeżywają głęboki kryzys. Jeszcze głębszy dotyka pracowników tej branży, którzy w większości zostaną bez pieniędzy na życie.

Lokale gastronomiczne w Katowicach walczą o przetrwanie. Po czasach zarazy ten rynek będzie już wyglądał zupełnie inaczej. W połowie marca rząd podjął decyzję, że restauracje i lokale gastronomiczne mogą realizować jedynie zamówienia na dowóz lub na wynos. Niespełna miesiąc po wprowadzeniu tych obostrzeń przyglądamy się sytuacji  tej branży w Katowicach.
Wiele lokali stara się robić „dobrą minę do złej gry”. Działają na pół gwizdka, ale na początku epidemii był jeszcze zapał do budowania pozytywnego wizerunku i promocji. Kolejne miejsca chwaliły się pomaganiem lekarzom i pracownikom służby zdrowia. Były też pomysły na wsparcie w dokarmianiu bezdomnych oraz potrzebujących. Jednak wraz z początkiem kwietnia trzeba było podejmować ważne decyzje. – Na forach kucharzy szacuje się, że z dniem 1 kwietnia ok. 500 tys. pracowników (w całej Polsce – przyp. red.) – zarówno kucharzy, jak i kelnerów czy barmanów – straciło pracę. Wraz z zawieszeniem hoteli problem się tylko pogłębi – mówi nam kucharz z wieloletnim doświadczeniem w katowickich i gliwickich restauracjach. I dodaje: – Pracownicy zazwyczaj są zatrudnieni na umowach zlecenie, samozatrudnieni lub mają umowę na najniższą krajową, a reszta pod stołem. Mogę śmiało stwierdzić, że 80% polskiego gastro żyje z miesiąca na miesiąc.

Właściciele wielu lokali podejmują drastyczne decyzje, bo nikt nie wie, kiedy restauracje ponownie zostaną otwarte. Jak wynika z naszych informacji, działająca w Nikiszowcu Śląska Prohibicja zwolniła prawie wszystkich pracowników. Jak mówi jeden z nich, to około sześćdziesięciu osób. Restauracja to spółka-córka Śląskich Kamienic.P Personel pożegnał się z pracodawcą, zanim w Warszawie zapadły jakiekolwiek decyzje w sprawie pomocy dla przedsiębiorców. Właściciel Prohibicji niechętnie dzieli się informacjami na temat zwolnień. „Panujący koronawirus oraz ograniczenia wprowadzone przez rząd uniemożliwiają normalne funkcjonowanie wszystkich restauracji” – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania. Obecny, okrojony zespół pracowników, przygotowuje jedynie świąteczną ofertę dań na wynos.
Wielkanocne menu to zresztą rozwiązanie, po które sięgnął też inny lokal w centrum Katowic. Współwłaściciel popularnej restauracji przy ul. Warszawskiej, która specjalizuje się w kuchni włoskiej i zatrudnia kilkanaście osób o obecnej sytuacji nie chciał mówić. Podobno pracownicy są na bezpłatnych urlopach, a sam lokal bazuje wyłącznie na zamówieniach dowożonych do klientów. Przy czym obroty lokalu spadły do 10% tych sprzed epidemii.

Niewiele też zdradza Marcin Strzyżewski, właściciel Cadenzy i Amfory. Pierwsza restauracja w budynku NOSPR-u zawiesiła działalność już około miesiąc temu. Natomiast kilka dni temu wszyscy pracownicy – kilkadziesiąt osób – zostali zwolnieni. Jak powiedział nam Strzyżewski, lokal odwiedzali przede wszystkim słuchacze koncertów. Nie wiadomo jak długo zamknięty będzie NOSPR. Dyrektor instytucji, Ewa Bogusz-Moore, nie potwierdziła informacji o zamknięciu obiektu do końca sezonu czy nawet roku, a pojawiły się takie plotki. – To, że patrzymy na różne warianty, to jest naturalne – mówi. Dlatego nie wiadomo kiedy i czy w ogóle Cadenza powróci. Drugi lokal, Amfora, nadal działa, ale nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że restauracja realizuje zaledwie kilka zamówień na wynos dziennie.

W Browarze Mariackim niewielką część klientów stanowili goście hotelowi. Jak mówi Katarzyna Legierska, p.o. dyrektora Best Western Hotel Mariacki, do lokalu przychodziły głównie osoby z zewnątrz. Aktualnie zamówienia na wynos przynoszą bardzo niewielki zysk. Dzienny utarg zamyka się zwykle w kwocie 200 zł. Na portalu zrzutka.pl trwa nawet zbiórka poprzez sprzedaż voucherów do wykorzystania po ponownym otwarciu lokalu. Mimo to, restauracja nie zwolniła na razie nikogo. Część umów wygasła, a osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych jeszcze w kwietniu mogą liczyć na wsparcie. Przez miesiąc dostaną postojowe. Nie wiadomo czy sama restauracja przetrwa ten kryzys.

Dokładnie 13 marca, czyli w dniu ogłoszenia przez rząd zamknięcia wszelkich lokali gastronomicznych, miała się po remoncie otwierać Lorneta z Meduzą. – Teoretycznie, mogliśmy jeszcze w piątek przyjąć klientów, ale to już nie miało większego sensu. Czekamy cierpliwie na rozwój wydarzeń i liczymy, że za kilka tygodni sytuacja zacznie wracać do normy. Na czerwiec mamy zaplanowane imprezy z okazji naszego 10-lecia i mam nadzieję, że się odbędą – mówi Krzysztof Krot, właściciel Lornety.

Jeśli chodzi o pracowników, to na razie nie stracili pracy, ale wynagrodzenie będą mieli obniżone. Krot wynajmuje lokal od miasta, więc może liczyć na zwolnienie z czynszu i podatku od nieruchomości na czas epidemii. Za ogródek letni, podobnie jak wszyscy, zapłaci do końca roku 1 gr za m kw.

W KluboGalerii SARP też trwa remont. Był planowany na maj, ale kryzys go przyspieszył. – Chcemy trochę zmienić profil działalności i bardziej niż klubem, stać się restauracją – mówi Rafał Czuchrowski, właściciel lokalu. – Wiem, że gdybym teraz nie zrobił remontu i czekał aż się to wszystko skończy, to potem przez kilka lat mógłbym mieć problem, żeby wrócić do tematu. Niestety, zatrudniamy 12, a nie 9 pracowników, więc na rządowe wsparcie nie mamy za bardzo co liczyć. Co za tym idzie, będę zapewne musiał wypowiedzieć umowy zlecenia części pracowników, ale kadra menedżerska zostaje.

Czuchrowski prowadzi też przy ul. 3 Maja klub Rajzefiber, który oczywiście również jest zamknięty. Wynegocjował jednak z prywatnym właścicielem kamienicy obniżkę czynszu, co pozwoli na razie odsunąć w czasie ewentualne trudne decyzje dotyczące pracowników.

Dominik Tokarski, właściciel KATO na ul. Mariackiej, na razie nie zwolnił nikogo z około 10-osobowej załogi. Pracownicy są na postojowym. Tokarski też skorzysta z pakietu zwolnień zaproponowanego przez prezydenta Katowic. – Pakiet z urzędu miasta uważam za całkiem sensowny i konkretny. Ciężko cokolwiek planować w tych okolicznościach i ciągłych zmianach. Trudno, czekamy i liczymy, że sytuacja powoli będzie się normalizować, ale nie a co liczyć, że ludzie od razu wrócą do restauracji, pubów czy klubów.

Na Katowicki Pakiet Przedsiębiorcy  nie doczekał się właściciel kebaba przy ul. Andrzeja. Kiedy tylko rząd ogłosił decyzję o czasowym zamknięciu restauracji, wypowiedział umowę najmu i zamknął lokal.

Całkowite odcięcie od przychodów setki lokali, to ogromny problem dla całej branży. Dla wielu osób to może być koniec pracy w tej branży. Jak mówi nam doświadczony kucharz, to może być nauczka dla prowadzących lokale gastronomiczne. – Dobrze się stało. Gastronomia i hotelarstwo generują ok. 20% polskiego PKB. To duży sektor robiący potężne pieniądze, a wystarczyły 2-3 tygodnie, by szlag wszystko trafił. Pokazuje to jak ludzie zarządzający restauracjami nie znają się na swojej pracy, bo jeśli restauracja robi rocznie ok. 6 milionów złotych, a nie ma żadnych oszczędności i duże pokłady finansów ma utopione w kredytach itd., to jest coś nie tak – uważa.

Współpraca Grzegorz Żądło

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Tagi:

Komentarze

  1. SLAZAK 12 kwietnia, 2020 at 12:18 am - Reply

    Ostatnia opinia 100% zgoda. Jesli restaurator juz w 1 dniu zamknięcia lokalu zwalnia ludzi to jest …ujem a nie bizmesmenem. Jesli biznesmen nie ma zabezpieczonych finansow na 2-3 mce takich sytuacji to km szybciej zbankrutuje tym lepiej !!

  2. Krzysztof 7 kwietnia, 2020 at 11:46 pm - Reply

    Popieram PABLO – psełdo firmy psełdo biznesmeni – kradną ile się da, mają kasy do oporu i wyciągają ręce do rządu żeby im dał – i jak słyszę tych palantów z opozycji że mało daje to mnie krew zalewa. Przyjmuje taki niby biznesmen ludzi do pracy – ściąga z zagranicy płacąc im ledwo co, wynajmuje mieszkania dla gostków nie płaci babciom czynszu, i trzyma ich na budowie od dzwona do ćmoka. Milionerzy którzy jeszcze chcą coś wyrwać od państwa. A co ma powiedzieć taki który pracuje na czarno żeby mieć 300 zł więcej i teraz niema żarcia ?

  3. Krzysztof 7 kwietnia, 2020 at 11:39 pm - Reply

    Po co PiS sprowadził tą pandemię. Odpisuję dla Jk. Pani Gesler nie zbankrutuje. Tak jak wielu biznesmenów którzy się dorobili i mogą teraz siedzieć w ciepłych krajach. Na Hawajach niema pandemii. W aptekach mało mają jeszcze i podnoszą ceny lawinowo (TVP pr. 1 UWAGA). Ale tonie tylko apteki – znam takich co zatrudniają Ukraińców i budują na potęgę dewelop. a nie wydają na nic nawet dla ludzi papieru toaletowego nie kupią. Koronowirus jest dla niektórych przykrywką żeby okradać pracowników – i to bogaci deweloperzy ! A gdzie się poskarżysz ? Sądy zamknięte trzeba czekać na koniec pandemii.

  4. Pablo 7 kwietnia, 2020 at 11:32 pm - Reply

    Po co mieszasz w to polityke?
    Nieudolnosc,krotkowzrocznosc, leasingi kredyty…. jakos to bedzie…
    Oby wiecej takich firm splajtowalo, skoro wlasciciel w sezonie kosi na mariackiej gore hajsu (tak domniemam przeciez nikt normalny nie doklada do biznesu a tutaj czytam ze jeden ma nawet dwa lokale w kato) i nie ma odlozonych na kilka miesiecy funduszy w razie pogorszenia koniunktury to… sie nie nadaje i czas isc na etat popracowac.
    I jeszcze z Naszych pieniedzy beda ich dofinansowywac noz k@@@a maĆ!
    Zapytaj w spoldzielni czy jak stracisz prace to ci zawiesza oplate za czynsz?
    Moze w UP dostaniesz 80% sredniej krajowej?

  5. Jk 7 kwietnia, 2020 at 6:33 pm - Reply

    Pis wszystkich doprowadzi do ruiny dalej na nich glosujcie to bedzie jeszcze gorzej!!!

    • Katia 8 kwietnia, 2020 at 1:12 am Reply

      Dokładnie

    • kokogut 7 kwietnia, 2020 at 11:44 pm Reply

      To nie ptasia grypa więc ani Kaczor, ani Donald nie jest winny. Kiedyś Tusk a teraz Kaczyński jest wszystkiemu winien. Szkoda gadać. Zalecam mniej Telewizji, w tym przypadku TVN.

      • kruczek44 8 kwietnia, 2020 at 2:56 pm Reply

        A ja polecam powrót do nauki i pisanie telewizji małą literą, jak na zasady języka polskiego przystało!

Dodaj komentarz

*
*