Reklama

Droga rowerowa na ul. Lotnisko powinna zostać przeprojektowana

Grzegorz Żądło
Po publikacjach portalu Katowice24.info coraz więcej osób wyraża swoje negatywne zdanie na temat planowanej budowy drogi rowerowej wzdłuż ul. Lotnisko, która ma spowodować wycinkę około 100 drzew oraz krzewów. Żeby było jasne, nie chodzi tylko o ochronę zieleni. Ta droga to coś w rodzaju powiedzenia władzom: sprawdzam. To idealna okazja, żeby władze Katowic przekonały mieszkańców, że mówienie o zrównoważonym transporcie, konieczności ograniczania ruchu samochodowego, promowaniu transportu rowerowego czy dbałości o zieleń nie jest tylko zabiegiem PR-owym.

Najpierw kilka faktów. Urząd miasta analizuje właśnie oferty, które wpłynęły na przetarg na budowę drogi rowerowej wzdłuż ul. Lotnisko. To 1 km od ul. Francuskiej do ul. Pułaskiego. Ma powstać nie tylko DDR, ale też chodnik. Konieczne będzie przesunięcie 7 słupów oświetleniowych, wycięcie prawie 100 drzew i 40 m kw. krzewów. Szacowany koszt inwestycji – 3 mln zł. Projektant przewidział zwężenie pasów jezdni tak, żeby łącznie miały szerokość 9 m (3×3).

Dlaczego droga ma biec pasem zieleni, który po jej budowie już nim nie będzie? Dlaczego nie można zrezygnować z jednego pasa jezdni i namalować DDR właśnie na nim? Te pytania zadaje sobie wielu mieszkańców (odsyłam choćby do komentarzy pod naszymi tekstami w tej sprawie w portalu czy na Facebooku).

Ja też je sobie zadaję. Obecnie ul. Lotnisko jest szeroka prawie jak pas startowy. Ma 3 pasy ruchu, które łącznie zajmują 10,5 metra. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrezygnować z jednego pasa i to właśnie kosztem niego zrobić drogę dla rowerów. Nic, poza decyzją urzędników, bo nawet projektant proponował właśnie takie rozwiązanie. Jakie argumenty ma urząd?

Realizacja drogi rowerowej „kosztem” jednego pasa ruchu wymagałaby likwidacji lewoskrętu na osiedle, a także na ul. Szybowcową oraz do centrum handlowego, co skutkowałoby zatorami na już dzisiaj trasie o dość sporym natężeniu ruchu” – tłumaczy stanowisko władz Katowic rzecznik prasowy Ewa Lipka.

To rzeczywiście sensowny argument, ale warto go rozłożyć na czynniki pierwsze. Zgadzam się, że lewoskręty powinny zostać zachowane. Nowe osiedla Atal Francuska Park już stało się generatorem ruchu. Są tu nie tylko mieszkania, ale też punkty usługowe czy gabinety lekarskie. Z drugiej strony, jak to na osiedlu deweloperskim, bardzo mało jest tu ogólnodostępnych miejsc parkingowych, więc większego ruchu, niż jest obecnie, raczej już w ty miejscu nie będzie.

Ważniejszy jest drugi lewoskręt, w ul. Szybowcową. Po pierwsze, można nim pojechać m.in. w kierunku myjni samochodowej, garaży, hotelu Quality Silesian czy centrum handlowego 3 Stawy. Dodatkowo, Atal kupił niedawno duży teren w tym rejonie, na którym będzie chciał zbudować kolejne osiedle. Warto jednak pamiętać, że do wszystkich tych miejsc wygodniejszy i łatwiejszy jest dojazd od strony autostrady A4. Trzeci lewoskręt prowadzi do CH 3 Stawy.

Skoro zgadzamy się, że lewoskręty powinny zostać, to zastanówmy się czy uniemożliwia to budowę DDR kosztem jednego pasa drogi. Rzecznik prasowy UM Katowice przekonuje, że tak, bo tak uważają m.in. urzędnicy wydziału transportu czy MZUiM. Ja uważam inaczej. Nawet jeśli samo zawężenie pasów z 3,5 do np. 3 albo nawet 2,75 m nie wystarczy, to co stoi na przeszkodzie, żeby na odcinku kilkudziesięciu metrów (w trzech miejscach) poprowadzić DDR nie jezdnią, ale obecnym terenem zielonym. Przecież tak to wygląda np. przy przystankach autobusowych. Droga dla rowerów biegnie prosto, ale w pewnym momencie odbija za przystanek i nikomu się krzywda nie dzieje. Co więcej, na wysokości wspomnianych lewoskrętów jest akurat niewiele drzew, więc ewentualne straty w zieleni byłyby niewielkie. Oczywiście, nie jestem specjalistą, więc jeśli z jakiegoś powodu takie rozwiązanie jest niemożliwe, nich mi ktoś to fachowo wytłumaczy w komentarzu.

Drugi główny argument podnoszony przez UM brzmi następująco: nie można zrezygnować z jednego pasa, bo służy on do obsługi wydarzeń odbywających się na Muchowcu i jest wykorzystywany na miejsca parkingowe.

Tego właściwie nie da się obronić. Po pierwsze, ile dużych imprez odbywa się na Muchowcu? Kilka. Przez ile dni trwają? Kilkanaście. Czyli tak, mamy dostosowywać infrastrukturę, która przez około 220 dni w roku (odliczmy zimę oraz koniec jesieni i początek wiosny)  będzie służyć tysiącom mieszkańców Katowic, żeby przez kilkanaście dni w roku głównie przyjezdni mogli sobie zaparkować na drodze. Przepraszam, ale nie kupuję tego. Z kilku powodów. Po pierwsze, z jakiej racji mamy przeznaczać jezdnię na parking? Jeśli organizatorzy imprez nie potrafią zapewnić parkingu ich uczestnikom, to nie jest nasz problem. Co szkodzi, żeby na jeden czy dwa dni wynająć teren pod parking od Aeroklubu Śląskiego? Skoro na terenie lotniska można zorganizować miasteczko namiotowe podczas OFF Festivalu, to równie dobrze można tam zrobić duży parking.

Po drugie, skoro miasto chce zbudować ścieżkę dla rowerów obok drogi, a jednocześnie chce robić ze skrajnego pasa parking, to w jaki sposób chce uchronić rowerzystów przed samochodami parkującymi również na DDR? Przecież Polska to dziki kraj i kierowcy, zwłaszcza podczas imprez masowych, wjadą wszędzie. Już bardziej logicznym pomysłem byłoby czasowe zamykanie drogi dla rowerów zrobionej na jezdni i organizowanie tam parkingu. Takie rozwiązanie wprawdzie bardzo mi się nie podoba, ale jest wyborem mniejszego zła.

Po trzecie, jeśli musimy robić na drogach parkingi, to znaczy, że nie potrafimy zapewnić uczestnikom imprez alternatywy. Ale to nie powód, żeby wycinać 100 drzew.

Zwolennicy wcięcia drzew i poprowadzenia DDR obok jezdni podnoszą, że tak będzie bezpieczniej dla rowerzystów. Tyle, że drogi da rowerów w jezdni już w Katowicach funkcjonują, np. na ul. Adamskiego. Poza tym są miasta, jak np. Wrocław, gdzie takie drogi biegną pomiędzy pasami ruchu dla pojazdów. Wszystko jest kwestią kultury jazdy i przyzwyczajenia kierowców.

Argumentów za namalowaniem DDR kosztem pasa ruchu jest więcej.

Po pierwsze, niemal całkowicie ratujemy zieleń. To ważne nie tylko dla estetyki tej części miasta, ale przede wszystkim dla mieszkańców osiedla Francuska Park i samych rowerzystów. Ci pierwsi wolą zapewne patrzeć na drzewa niż na zdegradowane budynki lotniska. Ci drudzy wolą jeździć w cieniu drzew niż na patelni, na której latem temperatura będzie dochodziła do 40 stopni.

Po drugie, takie rozwiązanie będzie znacznie tańsze. Miasto chce przeznaczyć na tę drogę 3 mln zł. To ogromne pieniądze, zwłaszcza teraz, kiedy brakuje niemal na wszystko. Ile mogłoby kosztować poprowadzenie DDR jezdnią? Konieczny byłby nowy projekt, ale sama realizacja byłaby znacznie tańsza.

Po trzecie, ul. Lotnisko przez kilka lat wykorzystywana była jako miejsce nielegalnych samochodowych wyścigów. Długa prosta, szeroka droga i duża prędkość. Idealne warunki, żeby zabić siebie albo innych. To dlatego na wysokości osiedla Francuska Park MZUiM zamontował progi zwalniające. Zwężenie drogi o jeden pas ruchu powinno jeszcze bardziej zniechęcić amatorów ścigania (jeśli jeszcze nie zniechęciły ich progi). Poza tym, jeden, a nie dwa pasy w jedną stronę, wpłyną na ograniczenie prędkości samochodów w codziennych przejazdach.

Po czwarte, od kilku miesięcy prezydent Katowic przekonuje w publicznych wypowiedziach, że chce ograniczać ruch samochodowy, zwłaszcza w centrum miasta. Powtarza też, że miasto stawia na zrównoważony transport. Wprawdzie ul. Lotnisko to już nie ścisłe centrum, ale każda inicjatywa, która może przyczynić się do promowania ruchu rowerowego kosztem samochodowego będzie potwierdzeniem tych słów.

Po piąte, nie jest jeszcze za późno. Przetarg można unieważnić, bo nie został jeszcze rozstrzygnięty.

Czy urząd miasta weźmie te wszystkie argumenty pod uwagę i ochroni duży pas zieleni na Muchowcu, a jednocześnie pokaże, że samochody nie są już w Katowicach najważniejsze, czy też wszystko zostanie po staremu? Obawiam się, że odpowiedź już znam, choć bardzo bym chciał się mylić.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Tagi:

Komentarze

  1. AA 30 czerwca, 2020 at 10:57 pm - Reply

    Jeśli miasto w miejscu totalnie „od czapy” nagle projektuje drogę rowerową (swoją droga całkowicie tam niepotrzebną) i w dodatku ma na ten cel kasę ~3mln to znaczy że inwestor-deweloper ma już gotową „wizualizację” swoich nowych bloków gdzie ta droga rowerowa jest ujęta.
    Ot tak wygląda w Katowicach partnerstwo prywatno- publiczne.
    Za kasę wszystkich mieszkańców funduje się super infrastrukturę „nowobogackim”
    W Ligocie chodniki pamiętają jeszcze Gomółkę i Cyrankiewicza, w Szopienicach ulice i deptaki jeszcze sprzed wojny…..

  2. P Śl 14 czerwca, 2020 at 10:37 pm - Reply

    Debilizm ciąć takie fajne drzewa. Poduszki berlińskie na drodze świadczą o jednym – tą drogę trzeba koniecznie zawęzić i przebudować pod pasy rowerowe to bardzo dobra okazja ku temu. Im szersza droga tym większe rekordy prędkości, u części kierujących.

  3. Maz 13 czerwca, 2020 at 3:46 pm - Reply

    Dziekuje!! Ja napisalem do UM i prezydenta zeby rozpatrzyli ten projekt!!!Wystarczy zwezic wszystkie trzy pasy i poprowadzic droge rowerowa na jezdni!Koniec kropka!Koszty niewielkie,reszte pieniedzy mozna zachowac lub przeznaczyc na ewentualne remonty tego odcinka.
    Katowice to niby Miasto Ogrodow a ciagle wycinaja drzewa i zalewaja miasto betonem.
    Ludzi powinno obchodzic jak ich pieniadze sa zmarnowane na projekty ktore mozna zrobic lepiej i za pol ceny!
    Na Zachodzie sadza coraz wiecej drzew przy ulicach a u nas jest odwrotnie.
    Bardzo smutne jest to jak malo istotne sa takie rzeczy w UM…

    • rohaks 14 czerwca, 2020 at 12:06 am Reply

      Bravo. Pisz teraz żeby zlikwidowali parking pod Auchanem. Tyle betonu w mieście a kiedyś rosły tam szuwary. Łezka w oku się kręci. Im mniej parkingów tym mniej samochodów w mieście. Obok cała Dolina, miliony drzew aż po Pszczynę, a ty miasto blokujesz.

      • Maz 15 czerwca, 2020 at 10:33 am Reply

        Brawo dla ciebie za ten komentarz!

Dodaj komentarz

*
*