Ponad 12 godzin trwała interwencja na stacji paliw Orlen w Katowicach. Po tym, jak samochód wjechał w zbiorniki, doszło do wycieku. Strażacy musieli długo czekać na serwis.
To była bardzo długa i skomplikowana interwencja straży pożarnej. W wtorek, 6 stycznia, po kolizji dwóch samochodów osobowych na ul. Francuskiej w Katowicach jeden z pojazdów zjechał z drogi na trawnik. Samochód marki Volvo przejechał krótki odcinek i pod wpływem impetu staranował ogrodzenie, a następnie najechał na daszek ochronny, co spowodowało uszkodzenie instalacji zbiornika z gazem. Mimo że instalacja była podziemna, doszło do wycieku gazu.
Jeszcze przed przyjazdem służb na miejsce pracownicy stacji oddalili się w bezpieczne miejsce. Po ocenie sytuacji, podjęto decyzję o ściągnięciu na miejsce specjalistycznego samochodu, rotatora z Dąbrowy Górniczej. Pojazd wchodzi w skład grupy ratownictwa specjalistycznego i ratownictwa technicznego. Jak mówi mł. kpt. Jakub Tondos z KM PSP w Katowicach, chodziło o zapewnienie maksimum bezpieczeństwa.
- W trakcie działań związanych z usunięciem pojazdu ze zbiornika, realizowanych przy użyciu samochodu strażackiego, istniało ryzyko powstania iskry mechanicznej lub pogłębienia uszkodzeń instalacji gazowej zbiornika. Z tego względu wszystkie czynności prowadzone były z zachowaniem szczególnej ostrożności oraz zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa, w celu wyeliminowania potencjalnych zagrożeń - wyjaśnia oficer prasowy KM PSP w Katowicach.
Postanowiono podnieść samochód w pionie i przestawić za pomocą rotatora w bezpieczne miejsce. W trakcie działań wyznaczono strefę w odległości 150 metrów od stacji paliw Orlen, w której zamknięto ruch.
Na tym jednak nie skończyła się interwencja. Dlatego, że instalacja z dwoma zbiornikami o pojemności 20 m³ należy do spółki Orlen, trzeba było czekać na serwis ze strony właściciela stacji. Pracownicy zostali wysłani z połowy Polski, żeby wypompować pozostały w zbiornikach gaz. W normalnych warunkach, gdyby instalacja byłaby na przykład miejska, zostałaby po prostu uszczelniona. W trakcie oczekiwania na przyjazd serwisantów prowadzono tylko monitoring powietrza w rejonie wycieku.
Dopiero o godz. 22.30 strażacy zakończyli działania. To oznacza, że interwencja trwała ponad 12 godzin, bo zaczęła się przed godz. 10.00.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze