Zabytkowe auta spłonęły w Katowicach. Ich właściciel to znana w mieście osoba. Na razie wszystko wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek.
Kłęby dymu unoszące się nad Piotrowicami przyciągnęły wielu gapiów. Na ul. Szymanowskiego pożar w warsztacie samochodowym wybuchł we wtorek po godzinie 20 i cała akcja trwała prawie do północy. Nikt nie ucierpiał, ale budynku i pojazdów nie udało się uratować. W warsztacie było dużo łatwopalnych materiałów, smary i oleje. Ogień objął powierzchnię około 80 m kw. I szybko się rozprzestrzeniał. Do tego stopnia, że zagrożone były sąsiednie budynki. – Wewnątrz znajdowały się zabytkowe pojazdy. Z informacji, które udało mi się uzyskać, sześć uległo całkowitemu spaleniu i dwa częściowemu – mówi kpt. Adam Kryla, rzecznik prasowy KM PSP w Katowicach.
Straty są znaczne, bo zniszczeniu uległy auta z lat 50. i 60. Ich właściciel, Adam Grządziel, to osoba znana w Katowicach – prowadzi teatr i klub Old Timers Garage. Jest też właścicielem terenu przy ul. Mickiewicza, na którym działa targowisko. Jak nam powiedział, spłonęło 40 lat jego pracy, a z aut można teraz zrobić co najwyżej instalację artystyczną. Pojazdy były ubezpieczone, straty przez Adama Grządziela zostały oszacowane na 1 mln złotych. Policja dzisiaj pojawiła się na miejscu w towarzystwie biegłego z zakresu pożarnictwa. – Praktycznie całą noc i dzisiaj do południa trwały policyjne czynności w celu ustalenia wersji zdarzenia – mówi mł. asp. Agnieszka Żyłka, oficer prasowy KMP w Katowicach. Na razie biegły nie wydał ostatecznej decyzji w sprawie przyczyny pożaru. Policja bierze pod uwagę różne możliwości. Jednak niewykluczone, że doszło do przypadkowego zaprószenia ognia.
W kilkunastu przypadkach jakoś się taki “dziwny zbieg okolicznośći” potwierdzał.
Zazwyczaj wtedy “nagle i jakmś cudzem” przestaje działać monitoring, psują się kamery, magicznie sąsiedzi nic nie widzą.
Poszukaj informacji prasowych medialnych o pożarze restauracji w Parku Śląskim, poczytaj późniejsze doniesienia.
Słowa klucze:
– ostatnie dni dzierżawy lokalu
– awaria systemu monitoringu
– substancje łatwopalne
– ubezpieczenie
Poczytasz za rok że tu pewno też “zbieg okoliczności – przechodził akurat tą i sąsiednią ulicą”
Ostatnio czytałam na portalu informacyjnym z Bielska Białej że spłonął garaż z 2 zabytkowymi samochodami…
AA jakim ty musisz być prywatnie niedowartościowanym pajacem . Po to jest ubezpieczenie ,żeby w razie wypadku z niego skorzystać . Były ubezpieczone na 1 mln i co z tego ? Tylko oszust widzi w drugim oszusta kierując się swoim tokiem rozumowania .A gdzie zasada domniemania niewinności .
“Policja bierze pod uwagę różne możliwości. Jednak niewykluczone, że doszło do przypadkowego zaprószenia ognia”
Przypadkowe zaprószenie – czyli KTOŚ był w pobliżu, operował CZYMŚ powodującym pożar : żarem/iskrami.
Tu doskonale pasuje operowanie szlifierka kątową spod której sypią się iskry wprost na farby/smary/łatwopalne substancje Albo rzucony niedopałek papierosa.
A wiesz co to oznacza? Samo się nie zapaliło – zapaliło się przez rażące niedbalstwo osoby.
Jest pandemia, są straty, jest ubezpieczenie więc nie możliwe żeby pożar sam się rozniecił. To jest proste myślenie podszyte zazdrością o pożar i odszkodowanie internetowego Szerloka Holmsa.
W kilkunastu przypadkach jakoś się taki “dziwny zbieg okolicznośći” potwierdzał.
Zazwyczaj wtedy “nagle i jakmś cudzem” przestaje działać monitoring, psują się kamery, magicznie sąsiedzi nic nie widzą.
Poszukaj informacji prasowych medialnych o pożarze restauracji w Parku Śląskim, poczytaj późniejsze doniesienia.
Słowa klucze:
– ostatnie dni dzierżawy lokalu
– awaria systemu monitoringu
– substancje łatwopalne
– ubezpieczenie
Poczytasz za rok że tu pewno też “zbieg okoliczności – przechodził akurat tą i sąsiednią ulicą”
Zerknąłem do CEDG i po wyszukaniu tego biznesu mamy jeszcze:
– w Krakowie na Kazimierzu teatr i klub nieczynny bo pandemia
– w Katowicach na Mariackiej Klub/Pub i tez nieczynny bo pandemia
Szkoda że to nie czerwiec bo zawsze można by podać powód pożaru – uderzenie pioruna w czasie burzy której nie było…
“Dobrze się spalić nie jest źle”
Pomyślmy tylko przez chwilkę
Gość prowadzi teatr – oj pandemia zamknięte
Do tego klub – oj pandemia zamknięte
Przypadkiem tylko płonie mu kolekcja zabytkowych samochodów – ot przypadkowe zaprószenie albo samozapłon.
I tylko dziwnym przypadkiem samochody te były ubezpieczone na kwotę 1 mln zł
Co za przypadek – chciało by się rzec…..
Tja… Zapomniałeś tylko pomyśleć o czymś takim jak sentyment i pasja – tylko głupiec obróciłby w popiół tyle lat swojej pracy, czegoś co kochał. Może Ty kierujesz się tego typu rozumowaniem: “dla kasy wszystko”, ale na szczęście nie wszyscy tak mają i nie wszyscy są kombinatorami.
Postaw się w sytuacji tego pasjonata – masz biznes – a od marca przychody wynoszą praktycznie ZERO.
Koszty masz stałe – a większość tego typu biznesów kręci kasę z obrotu.
Poza tym to były pojazdy nie tyle zabytkowe co rekonstruowane.
Wartość takiego pojazdu dla rzeczoznawcy to zakres o
1 zł do 1 mln zł – kwotę wpisz dowolną
Widziałeś choćby jeden z tych pojazdów ? Rekonstruowane to nie zabytkowe ? Pieprzysz coś jak potłuczony, każdy stary samochód wymaga mniejszych lub większych prac – dużo jest odnowionych i nadal są zabytkowe – tak samo jak obrazy po rekonstrukcji / konserwacji czy inne zabytkowe przedmioty czy budynki. Zero pojęcia – ale musisz się wypowiedzieć oczywiście — im mniej wiedzy, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś ma ochotę wypisywać cokolwiek ?
Nigdy ubezpieczenie nie wypłaci tego co były warte ….
Tak – miałem okazję dokładnie zapoznać się z kilkoma – ot wydmuszki
Te resztki pseudosportowego to egzemplarz który był wykorzystywany w jednym ze spektakli teatralnych. Karoseria w dużej mierze z dykty i pazdzierzu jak paka w Polonezie Caro,
Tak – dotykałem i opukiwałem nawet, silnika toto nie miało.
Wyposażenie to mieszanka i zbieranina od Żuka pod VW golf
Fotele obszyte ręcznie.