Szykuje się kolejna miejska inwestycja na lotnisku Muchowiec. Katowickie Inwestycje wybrały wykonawcę pasa startowego. Prace powinny ruszyć niebawem.
Katowice po przejęciu na przełomie 2022 i 2023 roku lotniska od Aeroklubu Śląskiego zainwestowały już w wymianę ogrodzenia. Teraz szykuje się znacznie większa inwestycja. We wrześniu miasto ogłosiło przetarg na zaprojektowanie oraz dokończenie budowy drogi startowej DS1 i pasa startowego PS1. W zeszłym tygodniu wybrano wykonawcę tej inwestycji. W przetargu swoje oferty złożyły trzy firmy. Jednak brane pod uwagę mogły być tylko dwie, ponieważ firma Kapibara z Knurowa zaproponowała realizację za ponad 21 mln złotych. Pozostałe dwie oferty były zbliżone. Silesia Invest złożyła ofertę za 8,9 mln zł, a Drogopol za 8,4 mln zł.
Katowickie Inwestycje wybrały najtańszą propozycję firmy Drogopol. Choć ta i tak przekraczała budżet przeznaczony na ten cel, ponieważ na realizację zabezpieczono nieco ponad 7 mln złotych. To oznacza, że miasto dopłaci do budowy pasa około 1,4 mln zł. Inwestycja będzie realizowana w trzech etapach. Najpierw wykonawca zaktualizuje mapę całego terenu lotniska. Następnie opracuje dokumentację projektową, a także uzyska wszystkie konieczne uzgodnienia, opinie, decyzje administracyjne i pozwolenia. Ostatni etap to prace związane z pracami rozbiórkowymi i ziemnymi oraz budową warstwy materaca wzmacniającego. Efektem inwestycji będzie pas startowy o długości 820 metrów. Budowa ma zakończyć się w III kwartale przyszłego roku.
Pierwsze inwestycje miasta na lotnisku Muchowiec, czyli ogrodzenie i pas, pochłoną łącznie ok. 10,7 mln zł.
Na książki dla miejskich bibliotek nie ma.
Na dziurawe chodniki nie ma.
Na pas jest.
A te zwożenie ziemi i gruzu na teren lotniska od strony rolkostrady od jakichś 10 lat to było w ramach budowy pasa, wyrównania terenu pod pas, czy jako składowisko wykopalisk z innych miejsc, gdzie kopano dołki?
Papa Uszok kupuje sobie awionetkę?
Najpiękniejsze jest jak zawsze to, że urzędnicy zapłacą (pieniędzmi podatników) jakiejś firmie za to, żeby jej pracownicy użerali się z urzędnikami (“uzyska wszystkie konieczne uzgodnienia, opinie, decyzje administracyjne i pozwolenia”).
Dzięki temu po obu stronach biurokratycznej barykady jest praca.
Płacą podatnicy, a kolejka do załatwiania ich spraw jeszcze się wydłuża.
8 mln dla małej grupki majetnych pasionanów. Fanie
Właściciele firm deweloperskich, którzy przy aprobacie sołtysa, zabudowują każdy skrawek krupowic kurnikami deweloperskimi, są na pewno kontent.