Z danych policji i straży miejskiej wynika, że od czasu wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu w nocy, w centrum Katowic zrobiło się bezpieczniej. Chodzi o takie wykroczenia i przestępstwa jak zakłócanie ciszy nocnej, picie alkoholu w miejscu publicznym, bójki i pobicia. Podobne dane przedstawia straż miejska. Szczegółowe informacje można znaleźć TUTAJ. Dziś podczas obrad komisji polityki społecznej, radni, urzędnicy i przedsiębiorcy dyskutowali nad ewentualnym rozszerzeniem zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. - Wyraźnie widać jaki jest spadek niepożądanych zachowań. Wniosek jest jednoznaczny, że ta uchwała dotycząca śródmieścia spełniła swoje zadanie - mówił Maciej Maciejewski, pełnomocnik prezydenta Katowic ds. rozwiązywania problemów uzależnień.
Radny Damian Stępień zwrócił uwagę, że zakaz trzeba rozszerzyć na inne części miasta - Centrum to nie
Małgorzata Moryń-Trzęsimiech, naczelnik wydziału polityki społecznej poinformowała, że do urzędu miasta wpłynęły już dwa wnioski o nocną prohibicję w Załężu i Szopienicach. - Pan prezydent podjął decyzję o przeprowadzeniu konsultacji społecznych w Szopienicach i Załężu. Jesteśmy na etapie wypracowywania z wydziałem komunikacji społecznej formy w jakiej te konsultacje zostaną przeprowadzone.
Radny Krzysztof Kraus stwierdził, że rozszerzenie nocnej prohibicji na konkretne dzielnice nie jest dobrym rozwiązaniem. - Jeżeli już, to może zakaz wprowadzić w skali całego miasta. Bo mieszkańcy kupujący alkohol w pewnej części Załęża, po zamknięciu im sklepu przejdą się kilka minut i kupią go na os. Witosa albo na os. Tysiąclecia.

Jego brat Sławomir Kubik dodawał, że ograniczenia w handlu alkoholem w nocy nie załatwiają sprawy definitywnie. - Jak ktoś chce kupić, to i tak kupi. Ja bym chciał, żeby było jak w innych miastach, gdzie zakaz obowiązuje od 23 czy 24. Z naszych danych wynika, że wiele sklepów się zamyka ze względów ekonomicznych. Chcemy doprowadzić do tego, że zostaną tylko Biedronki, Lidle, a nie będzie polskich sklepów? Ludzie też chcą zejść w kapciach i zrobić zakupy.
Jednoznacznie za ograniczeniem handlu alkoholem w godzinach nocnych opowiada się policja. - Jako policja jesteśmy zwolennikami wprowadzania ograniczeń, bo to się przekłada na naszą statystykę i liczbę wyjazdów. Jeżeli alkohol jest łatwo dostępny, to nie wszyscy w sposób mądry potrafią z tego korzystać. Oczywiście możemy się zastanowić czy nie wybrać różnych godzin w okresie letnim i zimowym. Natomiast jeżeli będziemy wprowadzać zakazy dzielnicami, to będziemy mieć problem ze zjawiskiem przeniesienia - mówił mł. insp. Artur Orman, zastępca komendanta miejskiego policji w Katowicach.
Wszyscy zgodzili się, że inny problem ze sprzedażą i spożywaniem alkoholu występuje w śródmieściu, a inny w dzielnicach. W centrum Katowic skoncentrowane są nocne kluby, restauracje i puby. Często w ich pobliżu działają sklepy z alkoholem. To właśnie w nich, głównie ze względów oszczędnościowych, zaopatrują się osoby, które potem idą na imprezę. Często też przy tych sklepach impreza kończyła się nad ranem.
W innych dzielnicach do nocnego sklepu najczęściej wybierają się osoby, które mają poważny problem alkoholowy.
O tym czy konsultacje na temat nocnej prohibicji zostaną rozszerzone na inne dzielnice niż Szopienice i Załęże, zdecyduje prezydent Katowic.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szczerze popieram pomysł rozszerzenia zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych na wszystkie dzielnice - twórzmy miasto dla porządnych ludzi, a nie dla upijających się po nocach patologicznych meneli. Duża część mieszkańców tego pięknego kraju nie potrafi niestety zachowywać się jak cywilizowani ludzie, i ograniczenie im dostępu do alkoholu na pewno zwiększy pozostałym szanse spędzenia nocy w spokoju. A spokój porządnych mieszkańców powinien być dla władz priorytetem. A braciom Kubikom proponuję, aby znaleźli sobie inny pomysł na życie i zarobkowanie, niż rozpijanie często uzależnionych od alkoholu młodych ludzi po nocach. Kompletnie też nie przekonuje mnie argument, że "ludzie kupią gdzie indziej, znajdą miejsce" - a niech sobie szukają nawet w innym mieście, zawsze jest szansa że nie dadzą rady wrócić :) Co do argumentów, że otworzą się meliny, też nie widzę takiego problemu - takie miejsca bardzo łatwo zlokalizować i skontrolować.
Szczerze popieram pomysł rozszerzenia zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych na wszystkie dzielnice - twórzmy miasto dla porządnych ludzi, a nie dla upijających się po nocach patologicznych meneli. Duża część mieszkańców tego pięknego kraju nie potrafi niestety zachowywać się jak cywilizowani ludzie, i ograniczenie im dostępu do alkoholu na pewno zwiększy pozostałym szanse spędzenia nocy w spokoju. A spokój porządnych mieszkańców powinien być dla władz priorytetem. A braciom Kubikom proponuję, aby znaleźli sobie inny pomysł na życie i zarobkowanie, niż rozpijanie często uzależnionych od alkoholu młodych ludzi po nocach. Kompletnie też nie przekonuje mnie argument, że "ludzie kupią gdzie indziej, znajdą miejsce" - a niech sobie szukają nawet w innym mieście, zawsze jest szansa że nie dadzą rady wrócić :) Co do argumentów, że otworzą się meliny, też nie widzę takiego problemu - takie miejsca bardzo łatwo zlokalizować i skontrolować.