Reklama

Prezydent Tychów: Mówienie o tym, że rząd pokrywa koszty leczenia pacjentów z koronawirusem, to czysta demagogia

Grzegorz Żądło
Prezydenci śląskich i zagłębiowskich miast coraz głośniej i ostrzej mówią o tym, jak w rzeczywistości wygląda sytuacja w służbie zdrowia. Wbrew rządowym deklaracjom, to w głównej mierze na samorządach spoczywa finansowy ciężar walki z koronawirusem. Mówią o tym m.in. prezydenci Tychów, Sosnowca i Bytomia.

W woj. śląskim są dwa tzw. szpitale jednoimienne, w Raciborzu i Tychach, które od kilku tygodni zajmują się wyłącznie leczeniem zakażonych koronawirusem. Do tego kilka oddziałów zakaźnych w „zwykłych” szpitalach, jak w Bytomiu, Chorzowie, Cieszynie, Częstochowie i Gliwicach. To właśnie w tych placówkach są największe potrzeby, zarówno sprzętowe, jak i finansowe. W środę podczas sesji Zgromadzenia Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii o problemach z finansowaniem szpitali mówili prezydenci śląskich i zagłębiowskich miast. – Mało kto zdaje sobie sprawę co to znaczy szpital zakaźny i jednoimienny. To są gigantyczne koszty i mówienie o tym, że rząd pokrywa te koszty, to jest czysta demagogia. Owszem, dostajemy pieniądze, ale w skali absolutnie nieadekwatnej do potrzeb. Musieliśmy wynająć hotel dla pracowników naszego szpitala, bo boją się wracać do domu, bo mają dzieci, rodziców. Kosztuje nas to 300 000 zł miesięcznie – mówił Andrzej Dziuba, prezydent Tychów.

Na niewystarczającą pomoc rządu wskazywali też w programie Loża Prezydentów w telewizji TVS prezydenci Sosnowca i Bytomia. – Na początku mieliśmy pewne wsparcie od rządu. To były maseczki, kombinezony, troszkę tego było i to tyle. Radzimy sobie sami, co nie jest łatwe – powiedział Mariusz Wołosz, prezydent Bytomia. – Już przed epidemią szpitale stały na krawędzi wydolności finansowej i generowały ogromne straty i mają plecak ogromnego zadłużenia. W związku z tym krąg kontrahentów szpitali jest ograniczony. Bardzo uważnie staram się śledzić wypowiedzi premiera i ministra zdrowia, tak żeby dostosowywać do tego swoje działania, ale czegoś tu nie rozumiem. Na terenie Bytomia są 3 szpitale, w tym jeden miejski. Codziennie jestem w kontakcie z dyrektorami innym szpitali i pytam ich jaką pomoc dostają, ile tego jest. Słyszę, że są to śladowe ilości. Żaden z dyrektorów nie powiedział, że ma jakiś zapas środków i sprzętu. Więc albo ktoś nie mówi prawdy, czego bym nie chciał, albo coś jest nie tak. Słyszymy o dużych zakupach sprzętu przez rząd. Do Bytomia on jednak nie trafia albo trafia w bardzo niewielkich ilościach.

Na konieczność ponoszenia coraz większych kosztów  i brak rządowego wsparcia zwrócił też uwagę Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. – Potrzeby są ogromne. My na szybko musieliśmy kupować sprzęt, m.in. respiratory, dodatkowe wyposażenie ochrony osobistej. Kiedyś pokazałem symboliczne wsparcie z ministerstwa zdrowia, w postaci maseczek i kombinezonów. Dzisiaj (w środę – red.) po raz pierwszy, od kiedy zaczęła się pandemia, dostaliśmy niewielką dostawę materiałów od wojewody, za co mu dziękuję. Wcześniej powiedział wprost: radźcie sobie sami, jak będziemy mogli, to później pomożemy.

Chęciński dziwi się też, że rząd nie wprowadza cen regulowanych na artykuły niezbędne do walki z koronawirusem. – Przy mizernym finansowaniu hasło regulacji ten słyszymy tylko w telewizji. Rzeczy, które kosztowały groszowo, dziś kosztują po kilka złotych. Maseczki FFP2, FFP 3, które kosztowały niecałe 10, kilkanaście złotych, teraz można dostać za 40 zł. Z jednej strony chcemy kupić dużo i jak najtaniej, a z drugiej stajemy przed wyborem, że kupujemy coś za wielokrotnie wyższe ceny na właściwie czarnym rynku. Boję się, za jak wszyscy trochę ochłoniemy, przyjdzie ktoś i zapyta, dlaczego kupowaliście coś za 30 zł, skoro 2-3 miesiące wcześniej kosztowało 10 zł.

Samorządowcy mówią, że na razie nie liczą pieniędzy wydawanych na walkę z koronawirusem. Problem pojawi się wtedy, kiedy trzeba będzie łatać nie tylko budżety szpitali, ale całych miast.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Tagi:

Komentarze

  1. Zbuyszko 9 kwietnia, 2020 at 11:37 pm - Reply

    A jak się to ma do Stadionu Chęcińskiego w Sosnowcu, skoro rok temu kosztował 80 milijonów, a na początku rolu – ponad 200 milijonów?
    Kto ma przyjść i się dopierdo…lić? Sosnowiczanie, którzy ponoć w liczbie kilkuset obywateli poparli pomysł mocarnegi włodarza z nadania Platformy Obywatelskiej?

Dodaj komentarz

*
*