Reklama

Obchody 150 lat Katowic: zabrakło kreatywności, dzielnice na bocznym torze [komentarz]

Grzegorz Żądło
Komisja kultury, promocji i sportu. Radni pytają dyrektora Instytucji Kultury Miasto Ogrodów (IKMO) czy dzielnice w jakiś sposób zostaną wzięte pod uwagę przy obchodach 150 lat Katowic. Piotr Zaczkowski obiecuje, że o nich nie zapomni. Minęło kilkanaście dni i w zaprezentowanym wczoraj programie imprezy w dzielnicach wyglądają mniej niż skromnie. Zresztą, plan obchodów sprawia wrażenie jakby, cytując skecz Mumio, został wystrugany naprędce.

Od dawna wiadomo było, że w tym roku obchody okrągłego jubileuszu Katowic powinny być bogatsze niż coroczne urodzinowe imprezy. Bogatsze, owszem są, ale głównie z powodu większej ilości wydanych na nie pieniędzy. Jak stwierdził na konferencji prasowej Piotr Zaczkowski, ponad 5 mln zł zostanie przeznaczonych tylko na dodatkowe imprezy związane ze 150-leciem. Co więc dostaniemy za tę kwotę? Zacznijmy od dzielnic.

W pokazanym wczoraj programie znalazły się dwa cykle wydarzeń, które mają wyjść w dzielnice. Pierwszy to „Festiwal Sportów Miejskich”. W opisie czytamy, że „profesjonalni trenerzy i sportowcy będą nas zarażać pasją do skatebordingu, futbolu ulicznego, slackline’u czy skimboardu. Rozruszamy dzielnice Katowic” – zapowiadają pomysłodawcy. Pomijając fakt, że jako osoba mocno interesująca się sportem, nie jestem w stanie zidentyfikować wszystkich tych sportów, myślę, że nie takiej aktywności oczekują mieszkańcy Podlesia, Szopienic, Załęża czy Murcek. Ale może się mylę. Jeszcze dziwniejsza jest druga propozycja skierowana do dzielnic, czyli „Inwazja Sztukmistrzów”. Cytat z zapowiedzi Miasta Ogrodów: Każdy może zostać sztukmistrzem. Wystarczy wziąć udział w dzielnicowych warsztatach dla sztukmistrzów”. Nie wiem czy ktoś z IKMO ma jakiegoś znajomego w tej branży czy pomysł wynika z czegoś innego, ale jeśli ktoś myśli, że rzuci na dzielnice sztukmistrzów (cokolwiek by to nie oznaczało) i ludzie będą zadowoleni, to jest w błędzie.

Oczywiście to tylko moje prywatne zdanie, ale sądzę, że nie takiego jubileuszu oczekują dzielnice. Jeśli już padły zapowiedzi i prośby o wzięcie mieszkańców każdego zakątka miasta pod uwagę, to nie można ich zbyć dziwnymi i mało atrakcyjnymi imprezami. Mogą się poczuć zupełnie odstawieni na boczny tor. Kiedy słyszałem o rozszerzeniu obchodów na dzielnice, myślałem, że będą to koncerty czy inne ciekawe wydarzenia. Tymczasem są sztukmistrzowie.

Idźmy dalej. Kolejna propozycja dla całego miasta to „Słonecznik patrol”. Kolejny cytat z Miasta Ogrodów: Słoneczniki znów zagoszczą w domach katowiczan. Do wszystkich dzielnic trafi żółty konwój z kwiatami, których wspólnie uprawianie połączy mieszkańców miasta”. Właściwie to powinienem zostawić to bez komentarza, tak niedorzecznie brzmi to samo z siebie.

Ale, jak się okazuje, to nie jedyna „roślinna” propozycja pomysłodawców obchodów 150 lat Katowic. Kolejna to „Florystyczna Mapa Kato”. Organizatorzy zaproszą mieszkańców wybranych dzielnic „do tworzenia wraz z artystami z grupy Kwiaciarnia Grafiki miniogrodów w formie szklarni. Zazieleńmy je swoimi domowymi kwiatami i razem cieszmy się z tego jak bujnie rosną”. Aż chciałoby się dodać, że „wszystkie dzieci nasze są”, albo „pracując dla kraju, pracujemy dla siebie”.

Tak naprawdę, jeśli chodzi o dzielnice, docenieni mogą się poczuć mieszkańcy Nikiszowca i okolic. 5 września to właśnie w tej dzielnicy ma się odbyć koncert z TVP, w którym wystąpią wykonawcy i artyści związani z Katowicami i Górnym Śląskiem. Będą m.in. Golec uOrkiestra, Marcin Wyrostek i Shakin’ Dudi.

Jak prezentuje się plan pozostałych imprez? Wiele z nich odbywa się co roku i do obchodów 150-lecia została tylko włączone. Tak jak „OFF Festival”, „Tauron Nowa Muzyka”, „Katowice Street Art Festival”, „Ars Independent Festival”, „Katowice JazzArt Festival” i kilka innych.

Na razie zbyt wiele nie można powiedzieć o kulminacyjnym muzycznym momencie jubileuszu, czyli koncertach w dniach 11-13 września. Mają przyjechać dwa znane brytyjskie zespoły, których nazw na razie nie można ujawnić. Wśród innych wykonawców znajdą się Natalia Przybysz, Misia FF, Łąki Łan i African Salsa Orchestra. Patrząc na poprzednie edycje urodzin miasta, bywało lepiej.

Nie mogę powiedzieć, żebym z niecierpliwością czekał na plenerowe wykonanie suity muzycznej dla Katowic stworzonej przez Józefa Skrzeka, które będzie połączone z pokazem multimedialnym. Choć pewnie się nie znam i będzie to gratka dla prawdziwych koneserów tej trudnej w odbiorze muzyki.

Nie wybiorę się też na pewno na część wykładów z cyklu „150 lat w 30 minut”, które będą poświęcone historii Katowic. O ile Edwina Bendyka z Polityki czy Bartosza T. Wielińskiego chętnie posłucham, o tyle wykłady niemal przykuwającej się do kielichów przebudowanego dworca PKP prof. Irmy Koziny czy krytykującego katowicką strefę kultury z pozycji Warszawy Grzegorza Piątka z Centrum Architektury chyba sobie odpuszczę. Choć jestem przekonany, że te dwie ostatnie osoby mają w Katowicach grono wiernych wyznawców.

Pozostaje mieć nadzieję, że ciekawe okażą się wystawy i kilka mniejszych koncertów oraz np. projekt „Katowice AD 150”, w którym fotoreporter Piotr Wójcik ma wykonać 150 portretów mieszkańców Katowic w wybranym przez nich, ważnym z jakiegoś punktu widzenia pejzażu lub otoczeniu.

Tak już na marginesie, to na razie na największe wydarzenie zapowiada się piątkowy i sobotni koncert w NOSPR, w którym z orkiestrą symfoniczną wystąpią raperzy Miuosh i Joka, a całość aranżuje Radzimir Dębski. Jeśli taka mieszanka wypali, to chociaż start obchodów 150-lecia Katowic będzie mocny. Tyle tylko, że akurat tego koncertu IKMO nie wymyśliła, bo to autorska wizja Krzysztofa Krota.

Zdjęcie: katowice.eu

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Tagi:

Komentarze

  1. Marek 30 listopada, 2015 at 9:03 pm - Reply

    A mi się wydaje, że dzięki Zaczkowskiemu wkońcu dzieje się coś dobrego. Kreatywni pracownicy i dobrze zorganizowany dyrektor są kluczem do sukcesu. I właśnie dzięki temu wszystkiemu wkońcu są jakieś ciekawe imprezy

  2. KOSZUTKA.EU 5 marca, 2015 at 11:24 am - Reply

    Urzędujący prezydenci boją się dzielnic jak ognia. Aktywność społeczna i inicjatywy oddolne nie mieszczą się w ich wąskim arkuszu zarządczym. Skutkiem tego stanu rzeczy jest marginalizowanie aktywności na poziomie najbliższym mieszkańcom. A „FORUM SAMORZĄDOWE” to już dzisiaj zbitka wyrazów, które dawno odkleiły się od swoich znaczeń.

Dodaj komentarz

*
*