Reklama

Dlaczego kierowca dostał mandat za potrącenie rowerzysty jadącego przez przejście dla pieszych? Odpowiadamy

Zdjęcie archiwalne.

Grzegorz Żądło
Wczorajsza informacja o potrąceniu rowerzysty przez samochód osobowy na ul. Sokolskiej wywołała ożywioną dyskusję na naszym fanpage na Facebooku. Wiele osób pytało dlaczego kierowca dostał mandat za potrącenie rowerzysty na przejściu dla pieszych, skoro to rowerzysta złamał przepisy, bo przez to przejście przejeżdżał. A przecież powinien prowadzić rower. Sprawdziliśmy jakie były dokładne okoliczności tej kolizji.

Przypomnijmy, w czwartek rano, około godz. 7:30, rowerzysta przejeżdżał przez pasy na ul. Sokolskiej, na wysokości skrzyżowania z ul. Opolską. To dość niebezpieczne miejsce, mimo że na środku drogi znajduje się wysepka dla pieszych. Rowerzysta zamiast przeprowadzić rower, wjechał na przejście. Uderzył w niego samochód osobowy. Zarówno rowerzysta, jak i kierowca auta zostali ukarani mandatami. Ten pierwszy za przejeżdżanie rowerem przez przejście dla pieszych. Z kolei kierowca za stworzenie zagrożenia w ruchu. Na czym ono polegało? Jak poinformowała nas policja, kierowca nie zatrzymał się przed przejściem, mimo że na sąsiednim pasie stało już inne auto. W takiej sytuacji policjanci nie mieli wątpliwości i nałożyli mandat.

Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało.

Share and Enjoy !

0Shares
0 0 0

Tagi:

Komentarze

  1. Greg 27 stycznia, 2020 at 9:25 am - Reply

    Katowice czy jakiekolwiek inne miejsce. Każdy użytkownik drogi, jeśliby wszystkich zaszufladkować, będzie zły. Samochody bo jeżdżą jak wariaty, rowerzyści, bo utrudniają, piesi, ci to już są największe święte krowy. Prawda jest taka, że jeśli 100% społeczeństwa stosowałoby się do przepisów w tym kraju, jak to ktoś napisał, dzikim, to nie byłoby problemów z pieszymi włażącymi pod samochody na przejściach, nie byłoby wypadków śmiertelnych spowodowanych nadmierną prędkością czy wyprzedzaniem w sposób niedozwolony, nie byłoby potrąceń rowerzystów… Można by dalej wyliczać. Prawda jest taka że większość uważa że przepisy są nikomu niepotrzebne i wprowadza się je tylko po to aby utrudniać życie. Głupi przykład: autostrada, ograniczenie do 140km/h, dwa pasy ruchu, na prawym pojazd jadący około 130, ja 140, chcę wyprzedzić, a za mną już trąbi i światłami pogania, bo 200 musi jechać… i jeszcze będzie miał do mnie pretensje za przepisową jazdę. Ot rzeczywistość.

  2. Grzegorz 25 stycznia, 2020 at 7:11 pm - Reply

    Po pierwsze zgodnie z Prd nie muszę się zatrzymać przed przejściem jeśli pieszy wchodzi na przejście z lewej strony a na jezdni znajduje się wysepka oznakowana znakami! Po drugie nigdziw nią ma zapisu o obowiązku zatrzymania jeśli zatrzymał się pojazd jadący z na przeciwka. Tylko jeśli omijam pojzad który jechał w tym samym kierunku. Po trzecie nie byłem na miejscu więc nie oceniam tego konkretnego zdarzenia…

  3. Janusz 24 stycznia, 2020 at 11:17 am - Reply

    @P Sl
    A kto będzie mierzył prędkość rowerzystów na pasach czy miał 5? 8? 10? 15? Itd. km/h

    • P Śl 24 stycznia, 2020 at 11:57 am Reply

      A po co ją chcesz mierzyć? Nie rozróżniasz czy rower spokojnie przejeżdża, przetacza się przez pasy, a bezmyślnie przejeżdża?

  4. P Śl 24 stycznia, 2020 at 11:00 am - Reply

    Niektórym to się najwyraźniej wydaje, że jak ktoś przed przejściem stoi NA rowerze to już nie mają obowiązku się zatrzymać. Ja bym zadał pytanie w jaki sposób poruszał się rowerzysta? Jeśli jechał w tempie kilku km/h to powinna być wyłączna wina kierowcy, bo niby czym się różni pieszy idący 5-6 km/h od rowerzysty, który jedzie powiedzmy 5-9 km/h? Praktycznie niczym się nie różni. Co innego jeśli był to bezmyślny rowerzysta, który sobie od tak wjechał, na takich są te przepisy. Na tej drodze podstawowy problem to te dwa pasy, niektórym wydaje się, że to autostrada i można jechać ile fabryka dała. Najwięcej do powiedzenia o rowerzysta zawsze mają ci co rower widzą jak stoi w piwnicy.

    • Grzegorz Żądło 24 stycznia, 2020 at 11:15 am Reply

      Nie ma znaczenia czy rowerzysta jechał 5, 10 czy 15 km/h. Przez przejście dla pieszych nie może przyjechać, musi przeprowadzić rower.

      • P Śl 24 stycznia, 2020 at 12:07 pm Reply

        Widać należysz do takich teoretyków. Analogicznie sytuacja ma się w przypadku jazdy po chodnikach. Ta sytuacja jest w sumie lepsza. Janusze pierwsze będą krzyczeć, że niewolno jeździć po chodniku. Mimo, że jedziesz spokojnie, nie rozjeżdżasz pieszych, No to zjedź teraz takim rowerem na ulicę, o jednym pasie ruchu, z dużym natężeniem i jedź 5-10 km/h to Janusz zaraz będzie trąbił. I jak żyć w kraju idiotów? Chyba robić swoje i mieć to w dupie.

        • Grzegorz Żądło 24 stycznia, 2020 at 12:21 pm Reply

          Należę do praktyków, którzy chodzą po mieście pieszo, jeżdżą rowerem i prowadzą samochód. Mam pełny ogląd sytuacji z każdej perspektywy. Wielokrotnie jechałem rowerem ulicą z jednym pasem i nie zdarzyło się, żeby ktoś zatrąbił. Na szczęście, mentalność się zmienia. Nawet w tym dzikim kraju.

          • Michał 24 stycznia, 2020 at 5:23 pm Reply

            To życzę miłego wskakwania i zeskakiwania z roweru podczas przejazdu przez nasze wspaniałe miasto i jego jeszcze wspanialsze centrum. Jesteśmy w średniowieczu jeżeli chodzi o trasy i drogi rowerowe. W krajach cywilizowanych gdzie bywałem nikt nie musiał zsiadać z rowera, aby przejechać. Pozdrawiam praktykanta. Najpier pieszy, potem rowerzysta a na końcu samochód.

            • kazmież 10 marca, 2020 at 9:26 am Reply

              Nie ma znaczenie, czy wskakiwanie i zeskakiwanie z roweru jest miłe. Nie wolno przejechać przez przejścia dla pieszych bo takie są przepisy.

          • LubięRower 24 stycznia, 2020 at 4:10 pm Reply

            Też mam ogląd sytuacji z każdej perspektywy i mimo wszystko wg. mnie jazda rowerem po drodze nadal bardziej przypomina walkę o przetrwanie niż spokojną podróż. Dlatego ja rezygnuję z roweru na rzecz samochodu mimo, że do pracy mam 5km. Silnik się nawet nie nagrzeje, akumulator nie naładuje, auto się szybciej zużywa no i niestety emituje CO2 i inne gazy. Stawiam mimo wszystko na swoje i żony bezpieczeństwo bo szkoda by mi było trafić na cmentarz bo ktoś musiał mnie wyprzedzić tam gdzie nie było miejsca, bo ktoś musiał mnie zepchnąć z drogi bo jemu się bardziej śpieszy, bo przecież on ma samochód czyli jest ważniejszy. Ja natomiast na tym swoim rowerku ( czytaj: co za przegryw, na auto go nie stać ) nie mam prawa poruszać się po drogach publicznych (kiedy nie ma ścieżki) bo zabieram frustratom drogowym kilka sekund z ich wartościowszego od mojego życia. Do tego swoją cegiełkę dokładają włodarze miasta Katowice, tworząc ścieżki tak że nie da się na nie sensownie wjechać/zjechać – i potem właśnie trąbi jeden z drugim, mija na centymetry bo przecież ma prawo mnie zabić za to, że obok jest ścieżka. Dziękuję pozostane przy samochodzie.

            • Piotr 25 stycznia, 2020 at 8:21 am Reply

              Typowe wymówki leniwych.

              Bo auta, bo trąbią itp bzdury.

              Latem codziennie jeżdżę prze Katowice 13 km rowerem. I co? I nic.

              • LubięRower 26 stycznia, 2020 at 9:30 am Reply

                Oczywiście, że do mijania na centymetry można się przyzwyczaić ale widocznie masz małą świadomość tego co się stanie jak ktoś Cie w końcu zahaczy. Ci co tego doznali już się tutaj nie wypowiedzą, zgadnij czemu.

                Poza tym do leniwych nie należę, rocznie jeżdżę średnio 2000 km, ale głównie po lasach bo po drodze szkoda nerwów i zdrowia.

Pozostaw odpowiedź P Śl Anuluj pisanie odpowiedzi

*
*