Reklama

Zbita śmietanka (odc. 15)

Marszałek województwa Jakub Chełstowski i wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. W tle Sławomir Gruszka, rzecznik prasowy marszałka. Fot. Tomasz Żak, biuro prasowe UMWŚ

Dawno, bardzo dawno nas tu nie było. Niestety, brak czasu spowodował, że nie komentowaliśmy bieżących wydarzeń z życia naszych „elit”. Ostatnio tyle się jednak wydarzyło, że grzechem byłoby to wszystko przemilczeć. Dlatego zapraszamy na 15. odcinek Zbitej śmietanki. Nie chcemy obiecywać, ale zapewne na kolejny odcinek nie będziecie musieli zbyt długo czekać.

Córka z ojcem w sądzie

Poseł PiS i wicemister energii Grzegorz Tobiszowski postanowił ewakuować się do Brukseli. Kiedy rozpoczynał kampanię przed wyborami do europarlamentu, nie przypuszczał zapewne, że największy rozgłos zapewni mu własna córka. Otóż pani Monika domagała się w sądzie alimentów od ojca, z którym już nie mieszka, a który to według jej relacji w brukowcach, nie przekazywał jej wystarczającej kwoty na utrzymanie. Ostatecznie sąd w Rudzie Śląskiej stwierdził, że 2,5 tys. zł miesięcznie to kwota w sam raz dla kogoś, kto zarabia około 15 tys. zł. Tobiszowski może się cieszyć. Gdyby sąd przyznawał alimenty córce już po wyborach do PE, kwota mogłaby być znacznie wyższa. Zresztą, kto wie, czy jeśli ojciec zostanie europosłem koszty utrzymania córki nagle nie wzrosną.

Marszałek tu, marszałek tam

Marszałek woj. śląskiego Jakub Chełstowski. Fot. Tomasz Żak/biuro prasowe UMWŚ.

Wydawało nam się, że większej autopromocji niż były marszałek województwa Wojciech Saługa, nie da się uprawiać. A jednak marszałek Jakub Chełstowski jest na dobrej drodze do jeszcze większych sukcesów na tym polu niż jego poprzednik z PO. Chełstowski jest wszędzie. Na scenie podczas koncertu disco polo na Stadionie Śląskim, w kościele w Wilnie z zespołem „Śląsk”, w Parku Śląskim rozdając flagi, w muzeum paleontologicznym, na spotkaniu z tymi, tamtymi i owymi. Zastanawiamy się kiedy pan marszałek ma czas na pracę. Tak tak, wiemy, to wszystko jego praca. Przecież nic w województwie samo się  nie zrobi. Boimy się jednak co będzie dalej. To dopiero pierwsze miesiące kadencji, a co będzie za cztery lata w roku wyborczym?

Nowa mała ojczyzna Jarosława Makowskiego

Katowicki radny Jarosław Makowski (PO) został dyrektorem Muzeum Ziemi Kozielskiej. Nigdzie bliżej koledzy i koleżanki z PO nie znaleźli mu miejsca pracy. Od dawna uchodził za znawcę ziemi kozielskiej, dlatego wyniki konkursu nie mogą dziwić. Martwimy się trochę o dalekie dojazdy do pracy. Przyznamy szczerze, że nie wiemy jaki środek lokomocji wybrał pan Jarosław, ale znając jego zamiłowanie do ekologii, to pewnie połączenie roweru i pociągu. Zakładając, że zaczyna pracę koło 8, wystarczy, że wyjedzie z domu w Nikiszowcu rowerem około godz. 5, potem o godz. 6:30 ma pociąg z dworca głównego w Katowicach do Gliwic, szybka przesiadka na pociąg do Kędzierzyna (7:01) i o 7:37 melduje się w mieście pracy. Z powrotem podobnie, choć dokładnego rozkładu sprawdzać nam się już nie chciało.

Mimo że dla pana radnego Kędzierzyn-Koźle jest już na pewno małą ojczyzną (3. już czy 4.), to chodzą słuchy, że bardzo by się chciał wyrwać do Warszawy, czyli swojej małej ojczyzny nr 2 lub 3. Koledzy i koleżanki z PO nie są jednak aż tacy mili, żeby go wpuścić na listę kandydatów do sejmu. Może więc chociaż senat, ale o to też ie będzie łatwo.

Marszałek do wody

Łatwo nie ma też wspomniany już wyżej były marszałek województwa Wojciech Saługa. Kiedy przestał być komukolwiek potrzebny, bo nie rozdaje już unijnych pieniędzy i nie dzieli stanowiskami, sam musiał się prosić o pracę. Wyprosił w Piekarach Śląskich, gdzie został wiceprezesem zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. To już przetarty szlak. Po pełnej sukcesach pracy na stanowisku marszałka, udanym starcie Kolei Śląskich i obfitującej w sukcesy inwestycyjne działalności Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów, swego czasu Adam Matusiewicz też wylądował w wodociągach, tyle że w Siemianowicach. No cóż, jak widać, byli marszałkowie z PO toną, nie tylko politycznie.

Radny liczy owady

W Katowicach trwa licytacja radnych na liczbę i zawartość interpelacji i zapytań do prezydenta. Może się okazać, że niedościgniony wzór w tej kwestii, radny Forum Samorządowego Józef Zawadzki, znalazł w końcu godnych rywali. Radny Zawadzki złożył już wiele dziwnych interpelacji, ale ostatnio rzucił mu wyzwanie radny Nowoczesnej Dawid Durał. W interpelacji na temat braku oprysków na kleszcze poprosił o informację jakie i ile owadów padło podczas ubiegłorocznych oprysków. Do pracy ruszyli niemal wszyscy pracownicy Zakładu Zieleni Miejskiej, którzy zaczęli przekopywać ziemię w miejscu oprysków, rozgarniać liście i liczyć owady. No dobra, tak naprawdę wiceprezydent Katowic Mariusz Skiba odpowiedział, że Zakład Zieleni Miejskiej nie prowadził ewidencji ilościowej oraz rodzajowej owadów i pajęczaków padłych w wyniku wykonania oprysku. Dziwne, prawda?

Skoro już jesteśmy przy radnym Durale, to chciał być tak aktywny, że aż przedobrzył. Otóż, próbował zorganizować swoim kolegom posłom i koleżankom posłankom z Koalicji Obywatelskiej polityczny wiec, którego myślą przewodnią miało być malowanie klatki schodowej w budynku przy ul. Zamenhofa 30 w Szopienicach. Farbę miał dostarczyć KZGM. Po tym jak radny próbował dostarczyć partyjnych malarzy, prezydent zabronił organizowania akcji w miejskim budynku. Dobra rada dla mieszkańców. Jeśli chcecie sobie pomalować klatkę schodową własnymi siłami i potrzebujecie tylko farby, po cichu poproście o materiał KZGM. Starajcie się, żeby nie dowiedział się o tym radny Durał. Bo jak się dowie, to może zechcieć wam pomóc, a wtedy z malowania nici.

Rzecznik zdradził Zabrze dla marszałka

Marszałek województwa Jakub Chełstowski i wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. W tle Sławomir Gruszka, rzecznik prasowy marszałka. Fot. Tomasz Żak, biuro prasowe UMWŚ.

1 maja rzecznikiem prasowym marszałka został Sławomir Gruszka, dotychczasowy rzecznik prezydent Zabrza Małgorzaty Mańki-Szulik. Szczerze mówiąc, bardzo nas ta informacja zdziwiła. Zastanawiamy się kto teraz będzie towarzyszył prezydent Zabrza w niemal każdej aktywności. Kto będzie przyjmował na siebie pochwały skargi i zażalenia i kto będzie mobilizował dziennikarzy, żeby jednak zjawili się na konferencji prasowej, bo inaczej prezydent będzie niezadowolona. Ktokolwiek to będzie, współczujemy. Współczujemy też nowemu rzecznikowi marszałka. Chłop nie mógł sobie nawet majówki zrobić, tylko od razu musiał ciężko pracować, co widać na drugim planie zdjęcia obok.

Prezydent na hulajnodze

Prezydent Katowic Marcin Krupa na elektrycznej hulajnodze. Źródło: twitter.com/KrupaMarcinpl

Zastanawiamy się coraz bardziej czy wśród osób dbających o wizerunek prezydenta Katowic nie ma kogoś podstawionego przez opozycję. Rozumiemy, że można i trzeba się chwalić, ale trzeba to umieć robić. Tymczasem na kontach prezydenta i biura prasowego urzędu na Twitterze ukazały się ostatnio dwa zdjęcia i opisy, które, delikatnie mówiąc, prezydentowi się raczej nie przysłużą. Najpierw na Twitterze prezydenta pojawiło się zdjęcie, na którym widać jak w towarzystwie asystenta Dawida Zapały i rzecznik prasowej urzędu Ewy Lipki jedzie na hulajnodze. Pal sześć samo zdjęcie, bo znacznie ciekawszy jest opis: Mieszkańcy od jakiegoś czasu widują mnie na elektrycznej hulajnodze. Przedstawiam Wam moją „Teslę”. Oczywiście, możemy się mylić, ale wydaje nam się, że to mógł być pierwszy publiczny raz prezydenta na hulajnodze. Pisanie więc o możliwości widywania Marcin Krupy na tym urządzeniu jest mniej więcej tak zasadne jak pisanie, że mieszkańcy mogą go zobaczyć w autobusie czy tramwaju. Owszem, zdarza się, równie często jak np. pozytywny głos o działaniach miasta wśród radnych opozycji.

Drugie zdjęcie wrzuciło na swój profil na TT biuro prasowe UM Katowice. Prezydent „doglądał budowy Parku Olimpijczyków” w Szopienicach. Bob Budowniczy lub to!

Marcin Krupa. Źródło: twitter.com/BiuroPrasoweKce

Niezatapialny Roman

To może być nominacja miesiąca, kwartału, a może nawet roku w Katowicach. Uwielbiany przez pasażerów komunikacji miejskiej, długoletni szef KZK GOP Roman Urbańczyk nie poszedł na emeryturę (a mógłby), tylko nadal chce dzielić się swoją wiedzą, umiejętnościami, doświadczeniem, a przy tym okazywać szacunek współpracownikom i rozmówcom. Będzie to robił już nie w KZK GOP (który został zlikwidowany), nie w Zarządzie Transportu Metropolitalnego (gdzie nikt go nie chciał), ale w miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej w Katowicach. Urbańczyk został tam członkiem zarządu na utworzonym specjalnie dla niego stanowisku. Szczerze mówiąc, mamy nadzieję, że to tylko posada stworzona po to, żeby były prezydent Zabrza mógł sobie dorobić i nikt nie będzie wymagał od niego żadnej pracy. Tak będzie chyba lepiej, dla wszystkich.

Świętochłowice – tu się nie nudzisz

To mogłoby być nowe hasło promocyjne miasta, które istnieje, bo ktoś kiedyś uznał, że powinno i tak już zostało. To co w ostatnich tygodniach dzieje się w Świętochłowicach, trudno streścić w kilku zdaniach. Były prezydent Dawid Kostempski, który doprowadził miasto na skraj finansowej przepaści publicznie proponuje doradztwo swojemu następcy. Z kolei Daniel Beger doprowadza do wygaśnięcia mandatu Kostempskiego jako radnego, bo ten nie mieszka w Świętochłowicach, tylko w Katowicach. Kostempski nie daje za wygraną i cały czas mąci w radzie, bo wcześniej od swojego odwołania się odwołał. W efekcie pierwsze głosowanie nad planem naprawczym, który ma uniemożliwić bankructwo miasta, nie zostaje poparty przez radnych (jest 10:10). Beger odwołuje więc powołaną przez siebie wiceprezydent Sonię Kwaśny, bo ta wspomnianego planu nie popierała. Potem odbywa się kolejna sesja, ale 2 maja są na niej tylko radni popierający prezydenta. Inni rzekomo o sesji nie wiedzą i dowiadują się dwie godziny przed jej rozpoczęciem. W efekcie plan naprawczy zostaje przyjęty i na dzień, dwa albo trzy jest spokój. I tak opisaliśmy tylko najważniejsze ruchy w Świętochłowicach, ale zachęcamy do regularnego śledzenia doniesień z tego miasta. Coś nam mówi, że w tej wojnie będą kolejne trupy, bo jeńców nikt brać nie zamierza. A tak na dobrą sprawę, Świętochłowice mogłyby się przyłączyć do jakiegoś sąsiedniego miasta. Przecież i tak żaden mieszkaniec obecnie nie powie, że jest dumny z tego, że mieszka w Świętochłowicach. No może poza Dawidem Kostempskim…

MIKSER

Podziel się informacją:


Tagi:

Komentarze

  1. Błażej Sierpień 10, 2019 at 8:27 am - Reply

    Niezatapialny Roman – The best of Zbita Śmietanka! Najbardziej podoba mi się ten fragment:
    „Uwielbiany przez pasażerów komunikacji miejskiej, długoletni szef KZK GOP Roman Urbańczyk nie poszedł na emeryturę (a mógłby), tylko nadal chce dzielić się swoją wiedzą, umiejętnościami, doświadczeniem, a przy tym okazywać szacunek współpracownikom i rozmówcom…” – w kategorii najlepszy sarkazm.

    „Szczerze mówiąc, mamy nadzieję, że to tylko posada stworzona po to, żeby były prezydent Zabrza mógł sobie dorobić i nikt nie będzie wymagał od niego żadnej pracy. Tak będzie chyba lepiej, dla wszystkich.” – w kategorii szczera prawda 🙂

  2. grz Maj 6, 2019 at 6:47 pm - Reply

    świetnie czyta się ten artykuł! 🙂

Pozostaw odpowiedź Błażej Anuluj pisanie odpowiedzi

*
*