Reklama

Problem z parkowaniem na ul. Poniatowskiego. Policja i straż miejska wystawiają mandaty

Grzegorz Żądło
Od kilku lat na odcinku przy ul. Poniatowskiego w centrum Katowic można parkować tylko równolegle do dogi. Mimo stojących znaków, nikt się do nich nie stosuje. Jedna z mieszkanek zwróciła uwagę na paradoks sytuacji. Nawet jeśli mieszkańcy chcieliby parkować prawidłowo, to nie mogą, bo inni zostawiają swoje samochody wbrew oznakowaniu. Policja i straż miejska wystawiają mandaty, ale to nic nie daje.

Chodzi o odcinek ul. Poniatowskiego od ul. Skłodowskiej-Curie do ul. Zajączka. W grudniu 2015 roku zmienił się w tym miejscu sposób parkowania, z prostopadłego na równoległy. Wersje dlaczego tak się stało są różne. Jak poinformowała nas rzeczniczka katowickiej policji mł. asp. Agnieszka Żyłka, była to prośba mieszkańców, którą policja zaopiniowała pozytywnie. Z kolei rzeczniczka UM Katowice Ewa Lipka przekonuje, że przyczyna była inna. – Powodem była zmiana organizacji ruchu i szerokości pasów na skrzyżowaniu. W przypadku utrzymania prawnego parkowania skośnego kierowcy poruszający się w ciągu ul. Poniatowskiego byli zmuszeni do przekraczania podwójnej ciągłej i wjeżdżania na sąsiedni pas ruchu i tym samym łamania przepisów. Sytuacja była niedopuszczalna i została poprawiona.

Jak jednak twierdzi pani Aleksandra, która mieszka w pobliżu, dopiero po zmianie zaczęły się problemy. – Wszyscy i tak parkują tam skośnie. Obecnie na tym odcinku mieści się ok. 22 pojazdów. Dostosowując się do znaków, wejdzie może 6 pojazdów, przy czym znajdują się tam jeszcze koperty, na których mogą parkować nieliczni. Obecnie co jakiś czas wieczorową porą pojawia się policja, która robi zdjęcia i wystawia mandaty. Przykre jest to, że jako mieszkaniec nie jestem w stanie zaparkować tam prawidłowo, ponieważ samochody parkujące skośnie uniemożliwiają takie parkowanie. Mogę zaparkować tak jak reszta licząc, że może uda się nie dostać mandatu.

Jak dodaje pani Aleksandra, w ciągu dnia przy ul. Poniatowskiego samochody zostawiają zazwyczaj osoby przyjezdne, które rzadko ponoszą konsekwencje złego parkowania. – Może uda się jakoś sprawić, aby parkowanie skośne nadal funkcjonowało w tym miejscu, bo dla lokatorów pobliskich kamienic naprawdę to nie lada problem.

Szans na powrót do parkowania skośnego raczej nie ma. – Fakt, że kierowcy nie stosują się do obowiązujących przepisów, nie może wpływać na prawidłowość oznakowania – mówi Ewa Lipka.

Zapytaliśmy straż miejską i policję o liczbę wystawionych na Poniatowskiego mandatów. Policja nie prowadzi tak szczegółowych statystyk. Z kolei straż miejska w ostatnim roku podjęła na tej ulicy 72 interwencje, z których 49 dotyczyło parkowania. Najczęściej strażnicy wystawiali mandaty właśnie na odcinku od ul. Skłodowskiej-Curie do ul. Zajączka. Standardowa kwota w przypadku parkowania niezgodnego z oznakowaniem to 100 zł.

Podziel się informacją:


Tagi:

Komentarze

  1. Obywatel Listopad 7, 2019 at 10:59 am - Reply

    Jak widać na zdjęciach, nie tylko zmieniono ustawienie parkowania, co zmniejszyło ilość miejsc dwukrotnie. To jeszcze zdjecia ukazują same koperty wykupionych miejsc. Czyli w zasadzie miejsc dla mieszkańców tego bloku już nie ma.
    Miejsca zajęte kopertami są przeznaczone dla gości. A co z mieszkańcami?
    Nie dziwię się, że w Katowicach mieszkańcy wracając po pracy do domu, godzinami szukają miejsca do zaparkowania.
    Jak można zmieniać układ parkowania i dodatkowo jeszcze odbierać część pozostałych jeszcze miejsc ogólnodostępnych.
    A tak inna sprawą jest że podczas remontu Poniatowskiego Kościuszki ścięto gruszę.
    W zamian nic nie posadzono.
    Teraz wygląda łyso i pusto. Cała zabudowa straciła blask bez drzew. Drzewa w tej dzielnicy tworzyły klimat, którego już nie ma.
    Dramat

    • Marek Listopad 7, 2019 at 12:21 pm Reply

      Światowa tendencja jest taka że właśnie w centrum ogranicza się maksymalnie ilość dostępnych miejsc parkingowych i to działa w 2 strony : przyjezdni z biegiem czasu rozumieją że nie ma co jechać samochodem do centrum i korzystają z komunikacji miejskiej, oraz następuje wymiana ludności : ludzie którzy pracują niekonicznie w centrum przenoszą się w dalsze miejsca, bo zwyczajnie na ich mieszkania jest taki popyt że kupią za to dużo lepsze mieszkanie 10km dalej, a osoba która od nich kupiła jest zadowolona bo może piechotą dojść do swojego miejsca zatrudnienia. Oczywiście konurbacja w której żyjemy to jeszcze bardziej skomplikowany temat, ale myślę że Śródmieście Katowic które wyraźnie ściąga duże inwestycja biurowe jest dość uniwersalne i z biegiem czasu będą tam mieszkać ludzie którzy głównie pracują w centrum i zwyczajnie nie korzystają na co dzień z samochodu. Wiem że dzisiaj to może wszystko brzmi abstrakcyjnie i jeżeli są ludzie po 40 którzy to czytają, to zapewne ciężko jest im to sobie wyobrazić gdyż główne doświadczenia percepcji stylu życia na początku lat 90 były całkowicie odmienne i to doskonale rozumiem. Nie chcę się kłócić, tylko po prostu informuję że taka jest tendencja światowa, a szczególnie europejska i my też tą drogą chyba podążamy. A wiele takich zabiegów które dzisiaj obieramy na zasadzie „no co za ….. na takie wielkie biuro przewidział tylko 100 miejsc parkingowych” to po prostu uczenie ludzi że przyszłość to komunikacja zbiorowa i autonomiczne taksówki wieloosobowe. oparte na mobilnej sztucznej inteligencji (na zasadzie ubera : w aplikacji na telefonie będziemy wybierać skąd chcemy jechać i dokąd. Następnie nasza trasa zostanie przeanalizowana i przydzielona do taksówki która będzie miała 4 miejsca (pewnie które się będzie dało za pomocą przycisków odsłonić i zasłonić) i docelowo będzie wozić 4 pasażerów). Koszt takiego transportu będzie nieporównywalnie mniejszy niż dzisiaj i zwyczajnie samochód na własność który trzeba ubezpieczyć, remontować, wymieniać opony, odśnieżać, zapłacić za miejsce postojowe etc etc stanie się z biegiem czasu zbędną koniecznością, dla mieszkańców dużych metropolii. Oczywiście to nie stanie się jutro, ale futurolodzy mówią o około 10-15 latach. Jednakże 15 lat przy planowaniu miasta i jego potrzeb to nie jest ogrom czasu i zwyczajnie trzeba wybiegać w przyszłość i przyzwyczajać ludzi że bez samochodu da się jakoś żyć, stąd pewnie tyle zmian pod tym względem w dużych miastach.

      • Obywatel Listopad 7, 2019 at 1:30 pm Reply

        Fajnie że zauważono tych po 40/50.
        Wietkie dzieki.
        Jak to mówią; starych drzew się nie przesadza.
        A nowe zanim wyrosną…
        Na razie mamy zator samochodowy i tyle.
        A mieszkańcy mieszkają w centrum.
        Hmmm, zmiana pokoleniowa musi następować spokojnie i łagodnie.
        60 latki na elektrycznych urządzeniach? Mobilnych? Systemowych?
        Pozdrawiam

    • Grzegorz Żądło Listopad 7, 2019 at 11:13 am Reply

      Akurat na ul. Poniatowskiego została odtworzona akacjowa aleja. Część drzew się nie przyjęła, ale zostaną posadzone kolejne. Oczywiście minie 15-20 lat zanim będzie to wyglądało na prawdziwą aleję, ale dobrze, że drzewa zostały posadzone.

      • Obywatel Listopad 7, 2019 at 1:32 pm Reply

        Może dożyje aż wyrosną.
        Bo te drzewa co sadziłem za młodu jeszcze cieszą moje oczy.
        Pozdrawiam

Dodaj komentarz

*
*