Reklama

Platforma kupiła spokój przed wyborami za 100 mln zł

Rozmowy w ŚUW
Grzegorz Żądło
Bardzo dużo przyjdzie nam wszystkim zapłacić za to, żeby rządząca koalicja mogła spokojnie szykować się do wyborów samorządowych. Obiecane lekką ręką około 100 mln zł, które zostaną przeznaczone na późniejszą niż pierwotnie planowano likwidację kopalni Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu, to kolejny dowód braku odwagi ludzi PO i PSL.

„Porozumienia podpisane. Ekonomia i wrażliwość społeczna mogą iść w parze” pochwalił się w środku nocy na Twitterze wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. Hipokryzja pełną gębą. O jakiej ekonomii mowa? Chyba tej z czasów socjalizmu, kiedy produkcja szła pełną parą, nawet jeśli była skrajnie nieopłacalna, a zapotrzebowanie na poszczególne produkty marnej jakości zerowe. Bo oto rząd wymyślił, że Kazimierz-Juliusz formalnie trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Żeby było to możliwe, konieczne są zmiany w prawie. Te jednak mają zostać przyjęte przez parlament w ekspresowym tempie. Wiadomo, czego się nie robi z „wrażliwości społecznej”. Żeby jednak SRK mogła się zająć likwidacją sosnowieckiej kopalni (tak, tak, nic się w tej sprawie nie zmieniło!), zostanie dokapitalizowana kwotą około 100 mln zł. Nazywając rzecz po imieniu, państwo wyłoży dodatkowe sto milionów z naszych wspólnych pieniędzy po to, żeby górnicy mogli sobie pokopać akurat tam gdzie chcą kilkanaście miesięcy dłużej. To jest właśnie ta ekonomia PO-PSL.

Po co przedłużać agonię kopalni przynoszącej 2-3 mln zł straty miesięcznie? No chyba, że zarząd KHW cały czas kłamał i teraz okaże się, że Kazimierz-Juliusz jest bardzo dochodowy. Czy zarząd Holdingu kłamał też w sprawie gwarancji zatrudnienia dla wszystkich pracowników z Sosnowca? Chyba nie, skoro od 1 października na mocy porozumienia przejdą oni formalnie do KHW. Ale już na pewno musiał kłamać twierdząc, że likwidacja kopalni pochłonie 30-40 mln zł?

Jedyna prawdziwa nowość z nocnych rozmów to informacja, że przekazanie kopalni Kazimierz-Juliusz do SRK uchroni mieszkania zakładowe przed ewentualną sprzedażą razem z lokatorami. Przejmie je SRK, oddłuży ich hipoteki, a potem górnicy będą mieli prawo pierwokupu mieszkań za niewielką część wartości.

Roman Łój i Mariusz Korzeniowski zostali odwołani ze stanowiska
Roman Łój i Mariusz Korzeniowski zostali odwołani ze stanowiska

Od rana politycy i związkowcy mówią o wielkim sukcesie. Zwłaszcza ci drudzy mogą się cieszyć. Z polityków zrobili sobie zakładników. Chyba nikt nie sądził, że ta konfrontacja na niespełna dwa miesiące przed wyborami samorządowymi wyjdzie komukolwiek, poza nimi, na dobre. Znów udowodnili, że wszyscy, którzy mają w tym kraju coś do powiedzenia, się ich boją. Rząd poświecił nawet dla nich prezesa KHW Romana Łoja i wiceprezesa Mariusza Korzeniowskiego. Nieważne jest przy tym to, że 99,9% społeczeństwa musi płacić za ustępstwa na rzecz górniczych związkowców? No cóż, jak w dżungli, są słabsi i silniejsi. Najgorsze jest to, że za rok odbędą się znacznie ważniejsze wybory parlamentarne. To wystarczający czas, żeby przedłużyć życie jeszcze kilku innych zakładów, do funkcjonowania których wszyscy dopłacamy.

Zdjęcie główne: Biuro prasowe ŚUW

Podziel się informacją:


Tagi:

Dodaj komentarz

*
*