Reklama

Kierowcy chcą podwyżek, a PKM-y potrzebują więcej kierowców. Wszyscy liczą na ZTM

Łukasz Kądziołka
Kierowcy PKM-ów w województwie domagają się podwyżek. Najbardziej naciskają na pracodawcę ci z Katowic. Związkowcy nie wykluczają strajku. Wszyscy solidarnie liczą na Zarząd Transportu Metropolitalnego.

W Tychach były „utrudnienia w postaci braku realizacji części kursów”.  Taką informację przekazał w zeszłym tygodniu tyski PKM. Autobusy kilku linii autobusowych nie wyjechały na swoje rozkładowe kursy. Powód? Kierowcy nie wzięli nadgodzin. – Są kierowcy, którzy potrafią po 40 godzin nadgodzin pracować miesięcznie – mówi Aleksander Wysocki ze Związku Zawodowego Komunikacji Miejskiej i Transportu przy PKM Tychy. Zwykle tyski PKM nie miał problemów ze znalezieniem chętnych, którzy będą pracowali ponad etat. Jednak tym razem pracowników zabrakło. Taka sytuacja może się powtarzać. W porównaniu do związków i przedsiębiorstw w innych polskich miastach, zarobki kierowców w woj. śląskim wypadają blado. – Zarobki „na dzień dobry” są przynajmniej o 1000 zł brutto wyższe niż u nas tutaj na Śląsku – mówi Wysocki. Średnio kierowcy zarabiają w Tychach ok. 3300 zł brutto miesięcznie. Zarobki w innych śląskich miastach są podobne i to największy problem PKM-ów. Ten tyski nie ukrywa, że kierowców brakuje, a chętnych do pracy nie ma. – Od dłuższego czasu borykamy się z problemem niedoboru kierowców. Jest to trudny zawód, jeśli chodzi przede wszystkim o odpowiedzialność. Kierowcy jeżdżą pojazdami wartymi po 1 mln zł. Cały czas w ruchu miejskim pod presją czasową, bo jest to jazda na czas i mimo wszystko jest to praca z ludźmi, bo cały czas kontakt z tymi pasażerami jest – mówi Michał Kasperczyk, rzecznik PKM Tychy i dodaje, że bez dobrego wynagrodzenia przedsiębiorstwo nie zatrzyma pracownika.

Sytuacja z Tychów może być tylko zwiastunem poważnych problemów w branży. Powoli kierowcy tracą cierpliwość również w Sosnowcu, Jaworznie, Gliwicach czy Katowicach. W katowickim PKM-ie związki już nie czekają. W spółce, od końca marca, trwa spór zbiorowy. Związkowcy żądają tu m.in. podwyższenia stawki godzinowej o 2 zł, rocznej premii dodatkowej w wysokości 700 zł brutto, poprawienia warunków pracy (np. takich rozwiązań, żeby kierowcy mogli spokojnie zjeść posiłek w czasie przerwy) czy podniesienia jakości punktów socjalnych na przystankach krańcowych. – Głównym problemem są braki kierowców. Wszyscy ci kierowcy pracują bardzo dużo godzin nadliczbowych – mówi Adam Wesołowski, przewodniczący ZZKMiT.

W poniedziałek, 8 kwietnia, związkowcy spotkali się z nową dyrektorką ZTM-u, Małgorzatą Gutowską. Ze strony Zarządu jest chęć rozmowy, ale nie wiadomo czy uda się poprawić sytuację kierowców. ZTM tłumaczy, że podwyżki nie są możliwe ze względu na obowiązujący przetarg i umowy z przedsiębiorstwami komunikacyjnymi. Z kolei PKM-y tłumaczą pracownikom, że same nie są w stanie zapłacić więcej. Zarówno pracodawcy, jak i pracownicy powtarzają: ZTM. – Mamy nadzieję, że ZTM pochyli sie nad problemem braków kadrowych – mówi Wesołowski.  W piątek, 15 kwietnia, odbędzie się spotkanie władz Zarządu Transportu Metropolitalnego z prezesami PKM-ów.

Podziel się informacją:


Tagi:

Komentarze

  1. Tomasz Kwiecień 14, 2019 at 8:08 pm - Reply

    W zawierciu robi sue za 2300 brutto na start później 2500 po 2 latach i o dziwo ludzi pełno 12 na umowę zlecenie siedzi w domu bo nie ma pracy dka kierowcy w zciu

  2. Alojz Kwiecień 14, 2019 at 12:00 pm - Reply

    „W piątek, 15 kwietnia, odbędzie się spotkanie władz Zarządu Transportu Metropolitalnego z prezesami PKM-ów.”
    W tym roku 15 kwietnia przypada w poniedziałek…

  3. Jacek Kwiecień 11, 2019 at 10:38 am - Reply

    To wszystko prawda. Kierowca, oprócz tego, że prowadzi pojazd wart często ok. 1 mln, wozi przede wszystkim ludzi i za ich bezpieczeństwo jest odpowiedzialny. Jazda po 8-10 h w centrach miast, dużym pojazdem, jest stresująca, a do tego dochodzi ciągłe nadzorowanie punktualności. Miasta są zakorkowane, spóźnienia nieuchronne, w godzinach szczytu jeździ się praktycznie w kółko, bez przerw. Niezależnie od działań, zmierzających do poprawy warunków pracy kierowców, powinno się dążyć do wprowadzenia zmian w kodeksie ruchu drogowego. Jeśli transport publiczny ma być konkurencyjny, autobusy powinny mieć pierwszeństwo nie tylko przy ruszaniu z przystanku, ale przede wszystkim przy wyjeździe z podporządkowanej czy zmianie pasa ruchu.

Dodaj komentarz

*
*