Reklama

Jego interwencję widziała cała Polska. Strażnik miejski z Katowic opowiada z jakimi sprawami najczęściej dzwonią mieszkańcy

Michał Walas ma 28 lat. W katowickiej straży miejskiej pracuje od 5 lat. Mieszka w Katowicach.

Grzegorz Żądło
Kilka tygodni temu dużą popularność w internecie zdobył film, na którym widać jak strażnik miejski z Katowic tłumaczy kierowcy z Tychów, że ten złamał prawo. Mężczyzna zaparkował swój samochód w niedozwolonym miejscu, ignorując przy tym kilka przepisów ruchu drogowego. Kierowca nagrał interwencję i jej część umieścił w internecie. Film trafił m.in. na bardzo popularny serwis wykop.pl. Większość komentujących przyznawała rację strażnikom. Tym, który zyskał uznanie jest Michał Walas, z którym rozmawiamy nie tylko o tej interwencji, ale też o tym, dlaczego mieszkańcy coraz częściej proszą strażników o pomoc.

Grzegorz Żądło: Jak doszło do tej interwencji, sami zauważyliście nieprawidłowo zaparkowane samochody, czy ktoś zadzwonił do dyżurnego?

Michał Walas: Dostaliśmy zgłoszenie. Osoby, które mieszkają przy ul. Moniuszki dość często zatrzymują nas i proszą o interwencję. Podobnie zresztą jak przy ul. Piastowskiej i przy hotelu Katowice. Tym razem zatrzymała nas pewna pani, która dzwoniła też do straży dzień wcześniej.

Po przebudowie ul. Moniuszki mieszkańcy skarżą się, że mają mniej miejsc parkingowych, a niektórzy omijają przepisy i parkują gdzie popadnie.

Kierowca, który nagrał waszą interwencję, był na miejscu kiedy przyjechaliście?

Nie, sam zadzwonił, kiedy zobaczył, że ma założoną blokadę. Jego samochód był jednym z trzech, które zostały zablokowane. Przedstawił się jako dziennikarz z Tychów i nagrywał całą interwencję od początku do końca. Oczywiście filmik jest pocięty, bo na miejscu m.in. wyciągnęliśmy centymetr i mierzyliśmy odległości od słupka przejścia dla pieszych i od skrzyżowania. Od przejścia było 5,30 m, a powinno być 10 metrów.

Jakie jeszcze wykroczenie popełnił kierowca?

Nie zaparkował w odpowiedni sposób na chodniku. Przepis mówi wyraźnie, że trzeba zachować 1,5 metra dla pieszych, ale konieczne jest postawienie samochodu przy krawędzi jezdni. Poza tym zaparkował w obrębie skrzyżowania i w miejscu przeznaczonym pod zieleń.

Kierowca tłumaczył się w dziwny sposób. Stwierdził m.in., że gdyby był Arabem, to na pewno zostałby potraktowany lepiej. Zresztą w opisie filmu na YouTube pisze tak: Na koniec wypada żałować, że nie jestem brodatym imigrantem. Im wolno więcej: dewastować i wybijać szyby, podpalać, kraść, znieważać, bić, gwałcić – w obcym kraju. My jesteśmy w swoim – więc nam wolno płacić podatki na straż miejską…aby dbała o porządek. Liczymy na ich gorliwość i bohaterską postawę gdy hordy imigranckie będą się przewalać przez nasz kraj (co wkrótce nastąpi).”

Chyba musi się w człowieku gotować, kiedy słyszy takie „argumenty”?

Sposób interwencji zawsze trzeba dostosować do konkretnej osoby. Niektórzy proszą, żeby mówić do nich „po ludzku”. Ja nie znam tych paragrafów, nie wiem co to znak B 36, nie mam pojęcia o tabliczkach – mówią i proszą, żeby im wszystko prosto wytłumaczyć. W tej sytuacji, tłumaczyłem panu na różne sposoby jakie popełnił wykroczenia. Nie wiedziałem wtedy jeszcze czy przyjmie mandat, czy nie. Starałem się więc używać konkretnych argumentów, żeby sytuacja w sądzie była jasna.

Ostatecznie kierowca przyjął mandat?

Tak, przyznał się do popełnienia wykroczeń i został ukarany mandatem.

Kiedy film z pana udziałem w roli głównej pojawił się w internecie, były jakieś reakcje kolegów, znajomych?

Tak, dostawałem informacje, że moja twarz jest w internecie. Opinie były różne. Wiadomo jaką jesteśmy instytucją i jak ludzie do nas podchodzą.

No właśnie, jak?

Różnie, mieszkańcy coraz częściej do nas dzwonią, a ukarani kierowcy raczej sympatii nam nie okazują. Wiadomo, że od jakiegoś czasu w straży miejskiej nie ma wydziału ruchu drogowego, dlatego np. na mieście widać mniej blokad. Chociaż z własnego doświadczenia wiem, że blokada ma większe oddziaływanie na łamiących przepisy niż zostawione na szybie wezwanie.

Dużym problemem są kierowcy, którzy przyjeżdżają do pracy do Katowic z innych miast. Łamiąc prawo, często tłumaczą się niewiedzą. Najgorzej jest jednak na początku roku akademickiego. Zanim nowi studenci dowiedzą się od starszych kolegów, że gdzieś nie wolno parkować, mija trochę czasu.

Podziel się informacją:


Komentarze

  1. tom Maj 12, 2016 at 12:06 pm - Odpowiedz

    Brawo dla tego Pana. Oby więcej takich strażników.
    Współczuje tylko interwencji… po kilku spotkaniach z takimi cwaniaczkami jak ten kierowca z Moniuszki można naprawdę ogłupieć…

  2. maciej Maj 9, 2016 at 11:32 pm - Odpowiedz

    Świetny facet z tego strażnika. Kilka razy go widziałem na mieście razem z kolegą, ale nie miałem jeszcze okazji podziękować za zaangażowanie dla miasta. jak bedzie okazja, to zrobię to na żywo. 🙂

  3. Sadzish Maj 6, 2016 at 12:39 pm - Odpowiedz

    Komentarz tego”dziennikarza” jest tak głupi że chyba się bardziej nie da. Na dobrą sprawę powinno mu się pozwalać na każde wykroczenie drogowe bo przecież płaci podatki! I straszenie imigrantami… Szanowny Pan „dziennikarz” pomylił kraje! Tu imigranci to albo Ukraińcy którzy przyjeżdżają do pracy i aut nie mają albo studenci. Mało który obcokrajowiec w Polsce ma auto. A nawet jak ma to nie ma taryfy ulgowej. Wiem, bo kumpel też ostatnio dostał mandat chociaż nie zrozumiał do końca za co.

Dodaj komentarz

*
*

Kontynuując przeglądanie tej strony zgadzasz się na używanie ciasteczek. Więcej informacji

Korzystanie z ciasteczek "cookies" jest ustawione na "zezwalaj". Używamy ich by pozwalać na jak najlepsze używanie tego serwisu www i dla dopasowywania reklam. Jeżeli będziesz kontynuował przeglądanie tej witryny bez zmieniania ustawień ciasteczek "cookies" w przeglądarce lub jeżeli klikniesz "Akceptuję" to znaczy, że wyrażasz zgodę na ich używanie.

Zamknij