Reklama

Dziesięć faktów i wniosków po wyborach w Katowicach

Grzegorz Żądło
O wyborach w Katowicach wszyscy powoli już zapominają. Warto jednak dokładnie przeanalizować  ich wyniki i wyciągnąć wnioski. Wprawdzie sama kampania wyborcza była miałka i nijaka, to jednak wybory (a właściwie ich wyniki) są ciekawe. Oto 10, naszym zdaniem, najciekawszych faktów i wniosków po wyborach.

1. Gdyby Tomasz Maśnica wystartował w wyborach na prezydenta, a nie na radnego, zająłby czwarte miejsce, przed Iloną Kanclerz. I to tylko dzięki głosom zdobytym w jednym okręgu. Na radnego PO zagłosowało 7165 osób. To nieoficjalny rekord Polski. Dzięki wynikowi Maśnicy, Koalicja Obywatelska wprowadziła z południa 4 radnych. Oczywiście, Maśnica dostał premię za bycie jedynką na liście, ale to nie tłumaczy aż tak dobrego wyniku. Po prostu ludzie go cenią i  chcą, żeby ich reprezentował. Świadczy o tym jego wynik sprzed 4 lat. W wyniku partyjnych gierek Maśnica wylądował wtedy dopiero na 5. miejscu, ale i tak zdobył najwięcej głosów spośród kandydatów PO w okręgu nr 1 (1757). Z kolei w 2010 roku wszedł do rady z 11. miejsca na liście (1206 głosów). Tu nie ma przypadku.

2. Południe Katowic nie jest już bastionem Forum Samorządowego i Marcin Krupa.

Przyjęło się, że gdzie jak gdzie, ale na południu Katowic, Forum Samorządowe zawsze wygrywa. Tak rzeczywiście było. To właśnie z tego okręgu kandydowali Piotr Uszok, Krystyna Siejna czy Marcin Krupa, którzy potem zwalniali mandat kolejnym osobom na liście. Te wybory pokazały, że to już przeszłość. Mimo że z południa kandydował prezydent Krupa, Forum nie zdobyło po raz kolejny 3 mandatów. Znacznie lepszy wynik osiągnęła PO i Nowoczesna.

Tendencja jest jasna. Wystarczy spojrzeć na liczbę głosów oddanych na Forum w wyborach w 2010, 2014 i 2018 roku. To odpowiednio 9605, 8488 i 7675. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że zmieniły się granice okręgów wyborczych i Murcki przeszły na „wschód”, ale to niewiele zmienia. Po prostu na południu coraz więcej ludzi głosuje na PO i Nowoczesną: 2010-9690, 2014 – 7316, 2018-12 509.

3. Przegrana Forum Samorządowego z PO i Nowoczesną to efekt m.in. zmiany pokoleniowej

Gdyby 4 lata temu Piotr Uszok i jego współpracownicy nie zdecydowali o odmłodzeniu Forum, tydzień temu komitet Marcina Krupy osiągnąłby pewnie jeszcze słabszy wynik. Tamte zmiany doprowadziły do bardzo dobrego wyniku FS, ale głosowanie 21 października nie pozostawia wątpliwości, w którym kierunku powinno podążać ugrupowanie prezydenta Krupy. Wystarczy prześledzić liczbę głosów oddanych na poszczególnych kandydatów, reprezentujących tzw. stare Forum.

Dobrym przykładem może być Jerzy Dolinkiewicz. W ostatnim głosowaniu zdobył tylko 362 głosy, podczas gdy w 2014 miał ich 978, a 2010 – 1103. Sięgając wstecz jeszcze głębiej, do 2002 roku, okażę się, że Dolinkiewicz był motorem napędowym listy (1599).

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku Marka Chmielińskiego, który po wielu latach żegna się z radą miasta. 21 października dostał 680 głosów, w 2014 – 789, w 2010 – 823. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę różne frekwencje, miejsce na liście i zmianę granic okręgów wyborczych (wspominaliśmy już, że Murcki Chmielińskiego przeszły z południa na wschód), ale trend jest jednoznaczny.

Kolejny przykład to Krystyna Siejna. Jej ostatni wynik to 1141. Wcześniej zdobywała odpowiednio 1342 (2014), 1261 (2010) i 1753 (2006). Tu też można zaobserwować systematyczny spadek.

Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest Józef Zawadzki. Od kilkunastu lat dostaje niemal tyle samo głosów i zawsze wchodzi do rady. Teraz wystarczyło mu 1218. W poprzednich wyborach dostawał 1021 (2014), 1093 (2010), 1100 (2002).

Konieczność zmiany pokoleniowej dostrzegł Jerzy Forajter, który nie kandydował w ostatnich wyborach. Przed Forum Samorządowym trudne zadanie. Wprawdzie wymiana kadr następuje, ale trochę zbyt wolno. A chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że jeśli wyborcy w końcu kiedyś odbiorą władzę Forum, to raczej już jej nie oddadzą.

4. Śląska Partia Regionalna pogrążyła Ruch Autonomii Śląska

W mijającej kadencji Ruch Autonomii Śląska miał w Katowicach dwóch radnych. Radzili sobie całkiem przyzwoicie i wydawało się, że mają szansę na ponowny wybór. Mieli, ale odebrały im ją najwyższe władze RAŚ, które postanowiły, że Ruch Autonomii Śląska na kilka miesięcy przed wyborami zmieni się w Śląską Partię Regionalną. Na dodatek, ŚPR przygarnęła Ilonę Kanclerz, z której zrobiła kandydatkę na prezydenta. Wyborcy pokazali co o tym myślą przy urnach. ŚPR popełniła też kilka istotnych błędów przy konstruowaniu list kandydatów na radnych. Na południu jedynką został Tomasz Świdergał, a dopiero za nim znalazł się Aleksander Uszok. Plan był taki, że jedynka weźmie głosy wyborców RAŚ, którym wszystko jedno na kogo zagłosują, a Uszok dostanie poparcie od tych, którzy go znają. Nie wyszło.

5. Ilona Kanclerz jest niewybieralna

Trudno powiedzieć jaka jest tego przyczyna. Może przygotowanie merytoryczne, może sposób prowadzenia kampanii, a może kontrowersyjne pomysły, które nie mają szans na realizację. Fakt jest taki, że Ilona Kanclerz nie potrafi przekonać do siebie wyborców. Próbowała już z PSL, Nowoczesnej, a teraz z ŚPR. Za każdym razem efekt był mizerny. Być może powinna odpuścić sobie start w kolejnych wyborach albo skupić wokół siebie lepszych doradców.

6. Jarosław Makowski nie ma swoich wyborców, w przeciwieństwie do Marcina Krupy czy Jarosława Gwizdaka.

Ciekawe wnioski można wyciągnąć analizując wyniki głosowania w poszczególnych komisjach. Tam gdzie dobry albo bardzo dobry wynik osiągnął Marcin Krupa, niekoniecznie triumfowało jego Forum. Z kolei głosy oddane na PO i Nowoczesną nie pokrywały się z głosami oddanymi na Jarosława Makowskiego. Mówiąc wprost, Makowski nie ma swoich wyborców. Zagłosowali na niego wyborcy PO, ale nie wszyscy (mniej więcej 2/3). Z kolei na Krupę zagłosowali nie tylko wyborcy Forum Samorządowego. Urzędujący prezydent ma znacznie szerszy elektorat. Nie potrafił tego jednak przenieść na swoje Forum Samorządowe.

Osobnym przypadkiem jest Jarosław Gwizdak, który ma wyłącznie swoich wyborców. Jego „Prawo do Katowic” zdobyło łącznie 5011 głosów, z czego na Gwizdaka jako kandydata na radnego zagłosowało 1476 (prawie 30% głosów całego komitetu).

7. Możliwa jest kampania bez plakatów i billboardów

Jarosław Gwizdak pokazał, że mając mały budżet można zrobić dobry wynik. Jednak wbrew ocenie niektórych komentatorów, to nie zasługa jego dobrej kampanii. Tak na marginesie, kampania wyborcza w Katowicach była miałka i nijaka. Po prostu ludzie zobaczyli w Gwizdaku inteligentnego, uśmiechniętego i pozytywnego człowieka, niezwiązanego z żadną partią czy ugrupowaniem. Nowa twarz na dosyć zabetonowanej katowickiej scenie politycznej. Natomiast Gwizdak, podobnie jak konkurenci, nie błysnął w kampanii niczym szczególnym. Trudno sobie przypomnieć jakiś postulat, który mógłby być dla miasta przełomowy albo chociaż bardzo istotny.

8. Gdyby jednak Jarosław Gwizdak zainwestował trochę w plakaty i billboardy, mógłby zostać radnym

Kampania prowadzona niemal wyłącznie w internecie to za mało. Skoro wszyscy inni wieszają się na słupach i barierkach, to chcąc z nimi rywalizować, nie można odpuścić. Hasła o niezaśmiecaniu miasta brzmią ładnie, ale polityka to sztuka osiągania celów. Zresztą, z każdymi kolejnymi wyborami widać, że kandydaci coraz szybciej sprzątają po sobie. W ciągu kilku dni po wyborach zniknęła zdecydowana większość plakatów. Wracając do Jarosława Gwizdaka, może sobie pluć w brodę, że jednak nie dał rady zarejestrować list kandydatów na radnych we wszystkich 5 okręgach. Tym samym, kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie miało możliwości zagłosować na „Prawo do Katowic”. Oczywiście ta dodatkowa lista mandatu nie gwarantowała, ale znacząco zwiększała szansę na jego zdobycie.

9. SLD w Katowicach to już przeszłość

Gdyby dzisiejsi 20-latkowie spojrzeli na wyniki wyborów samorządowych z 2002 roku i wynik jaki osiągnął SLD, pewnie byliby w szoku. 9 mandatów w 31-osobowej radzie miasta. Potem było już tylko gorzej. W 2006 dwa mandaty, w 2010 jeden, a od 2014 żadnego. Sojusz zrozumiał, że niczego już w Katowicach nie ugra i poparł w wyborach na prezydenta Marcina Krupę.

10. W aglomeracji (prawie) nie ma już obiektywnych komentatorów

Przy okazji różnych wydarzeń społeczno-politycznych, wśród których wybory zajmują jedno z czołowych miejsc, różnego rodzaju media pytają tzw. ekspertów o zdanie. Najczęściej udzielają się wtedy politolodzy albo socjolodzy. Biorąc pod uwagę, że Uniwersytet Śląski nie wypromował zbyt wielu ekspertów w tych dziedzinach, głos zabierają zwykle te same osoby. Tym razem  sytuacja była szczególna. Małgorzata Myśliwiec została „wyłączona” z obiegu medialnego, bo kandydowała z listy Śląskiej Partii Regionalnej do sejmiku województwa. Była więc po drugiej stronie. Media szerokim gestem czerpały za to z komentarzy Tomasz Słupika. Tyle że on półoficjalnie-półnieoficjalnie stał za kampanią Jarosława Gwizdaka. Lokalni dziennikarze musieli o tym wiedzieć, a mimo to pytali o „obiektywne” oceny. Ci z mediów ogólnopolskich mogli nie wiedzieć i ich można trochę usprawiedliwić. Natomiast nie da się usprawiedliwić samego Tomasza Słupika, który niemal w każdym swoim tekście czy komentarzu opowiadał, że w Katowicach „możemy być świadkami największej niespodzianki wyborczej w skali kraju”. To co najmniej niestosowne, prowadzić albo chociaż mocno wspierać kampanię jednego z kandydatów i wypowiadać się w ten sposób.

Podziel się informacją:


Tagi:

Komentarze

  1. Wojtek Listopad 2, 2018 at 9:53 pm - Reply

    Zgadzam sie, ze jedyną pozytywną postacią tej kampani okazal sie Jaroslaw Gwizdak i bardzo zaluje, ze nie wygral. Jedyny nie upaprany w zadne uklady i ukladziki ; nie mizdrzący sie do wyborcow ( patrz:I.K.). Temu miastu potrzebny jest wyrazisty , inteligentny, pozytywnie nastawiomy do mieszkanow PREZYDENT ( przez duze P) i znający sie na dobrej muzyce. Niestety w dalszym ciagu skazani jestesmy na „kukelkę” bez charyzmy, walczaca nie o tradycje tego miasta i jego mieszkancow, ale dbającą tylko o swoje korzysci. No , ale za to Sylwester zapowiada sie pod Spodkiem , jak zwykle ….szambowo , o pardonsik – szałowo.

  2. Mat Październik 31, 2018 at 2:15 pm - Reply

    A może radnym zostanie pan Żądło za kilka lat?

Dodaj komentarz

*
*