Reklama

Co zrobić z Jerzym Ziętkiem? [KOMENTARZ]

Grzegorz Żądło
Tytułowe pytanie powróci w publikacjach prasowych w najbliższych miesiącach dziesiątki razy. W rozmowach zwykłych ludzi też, chociaż oni w większości mają wyrobione zdanie. Najbardziej w tej sprawie będzie się jednak liczyło zdanie wojewody i jego mocodawców z PiS. Czy rozpocznie walkę, w której już na starcie byłby przegrany? Wszystko wskazuje na to, że samobójcą jednak nie jest, a Ziętek jak był patronem placów i ulic, tak nim pozostanie. Oczywiście wszędzie tam, gdzie samorządy będą tego chciały.

To idealny proch do broni politycznych przeciwników PiS. Z jednej strony „nasz Jorg” i wola ludu, z drugiej bezduszne państwo, reprezentowane przez wojewodę. Oczyma wyobraźni widzę już łańcuch światła wokół pomnika Ziętka w Katowicach, który zagradza drogę dźwigowi, czekającemu tylko na dobry moment do zdemontowania postumentu. Prawie jak Białowieża, tylko z jeszcze większym zabarwieniem politycznym. Żaden rząd nie pójdzie na coś takiego, zwłaszcza chwilę przed wyborami samorządowymi. Z ludem jeszcze nikt nie wygrał, a lud śląski dość jasno wyraża po czyjej stronie w tej sprawie stoi.

PRZECZYTAJ TEŻ: Śląscy politycy Jorg jest nasz, a nie wasz!

Co więc zrobi wojewoda? Nie może przecież zrobić wyjątku dla Ziętka, choć jeden z prominentnych polityków taki scenariusz sobie wyobrażał. Zapytał w IPN właśnie o możliwość „wyjęcia” Ziętka z ustawy dekomunizacyjnej. W odpowiedzi usłyszał, że w takim razie trzeba by też zrobić wyjątek dla Edwarda Gierka (przecież w Sosnowcu jest równie popularny, co Ziętek na Śląsku). Na wyjątki nie ma więc co liczyć, bo niby z jakiej racji? Zresztą to właśnie IPN, podobnie jak wojewoda, jest w tej sytuacji w trudnym położeniu. Historycy katowickiego oddziału przygotowali opinię, z której wynika, że Jerzy Ziętek jest symbolem ustroju totalitarnego i jako taki nie może być patronem ulic, placów, o pomnikach nie wspominając. Nastroje podgrzał jeszcze dyrektor katowickiego IPN-u Andrzej Sznajder, który w wywiadzie dla Katowice24.info jednoznacznie negatywnie ocenił działalność Ziętka. Przy okazji użył porównania, w którym znalazło się nazwisko Adolfa Hitlera. No i się zaczęło: „IPN porównuje Ziętka do Hitlera” – taki przekaz tworzą zwolennicy generała i pewnie mało kto sięgnie do wywiadu, żeby zrozumieć o co w tym stwierdzeniu tak naprawdę chodziło.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dyrektor IPN: Jerzy Ziętek nie zasługuje na stawianie mu pomników i nazywanie ulic jego imieniem [WYWIAD]

Co więc stanie się dalej? Mam przeczucie, że właściwie nic. Oczywiście coś powinno się stać, wojewoda powinien unieważnić uchwały gmin, które nadały ulicom imię Jerzego Ziętka. Nie chce mi się jednak wierzyć, że to zrobi. Z kolei IPN swojej opinii nie zmieni, bo wynika z badań historycznych i instytut nie będzie sobie robił z gęby cholewy. Dlatego moim skromnym zdaniem, w sprawie Ziętka nie wydarzy się nic. Po prostu. Jakoś się to wytłumaczy. Przecież o opinię do IPN wystąpiły Tychy, ale Katowice czy Chorzów już nie. Skoro nie wystąpiły, to nie uważają, że trzeba go zdekomunizować. A jeśli tak, to dlaczego wojewoda ma się tym w ogóle zajmować. Zdziwiłbym się gdyby było inaczej. Nie teraz, nie w takiej atmosferze politycznego sporu i nie w czasie, kiedy premier Beata Szydło przyjeżdża co jakiś czas na Katowic, żeby powiedzieć jak ważny dla Polski jest Śląsk i górnictwo.

Podziel się informacją:


Dodaj komentarz

*
*

Kontynuując przeglądanie tej strony zgadzasz się na używanie ciasteczek. Więcej informacji

Korzystanie z ciasteczek "cookies" jest ustawione na "zezwalaj". Używamy ich by pozwalać na jak najlepsze używanie tego serwisu www i dla dopasowywania reklam. Jeżeli będziesz kontynuował przeglądanie tej witryny bez zmieniania ustawień ciasteczek "cookies" w przeglądarce lub jeżeli klikniesz "Akceptuję" to znaczy, że wyrażasz zgodę na ich używanie.

Zamknij