Reklama

Brutalne pobicie w centrum Katowic

Grzegorz Żądło
Kopali go, dusili i grozili śmiercią. Potem okradli. W bramie budynku przy ul. Pawła 22-letni Adam został dotkliwie pobity. Teraz apeluje o pomoc do wszystkich, którzy mają jakiekolwiek informacje o sprawcach. – Nie chcę, żeby kogoś jeszcze skrzywdzili – mówi.

27 grudnia około godz. 16.20 pan Adam przyszedł na ul. Pawła 10 ze swoim 3-letnim synem. Na stałe mieszka w Wiedniu. Do Polski przyjechał na święta. Zabrał syna do Ustronia, gdzie kiedyś mieszkał. Chłopiec na stałe przebywa z matką, byłą partnerką pana Adama.

Po godz. 16 było już ciemno. Choć to centrum miasta, budynki przy ul. Pawła nie należą do bezpiecznych. W tym pod nr 10 w bramie nie było światła. – Wchodząc, bramę zostawiłem otwartą, by chociaż odrobina światła tam wpadła – opowiada pan Adam.

Nie zauważył, żeby ktoś go śledził. W bramie też nikogo nie było. Jedynie przed budynkiem stała grupa 5 osób, które weszły do kamienicy przy ul. Pawła 12. 

Odprowadzenie dziecka do byłej partnerki trwało około 3 minut. Kiedy pan Adam wychodził z klatki, minął go jakiś mężczyzna, który poszedł w kierunku podwórka. Było zupelnie ciemno, więc nie było widać ani jego twarzy, ani tego jak był ubrany. Zresztą, na głowie miał albo kominiarkę, albo szalik. Nagle od strony bramy, która była już wtedy zamknięta, nadszedł drugi mężczyzna i zaczął okładać pana Adama pięściami. Po chwili od strony podwórka dołączył drugi, który zaczął go dusić. Zaciągnęli ofiarę bliżej środka bramy. Przewrócili na ziemię. Bili i kopali. W pewnym momencie zażądali pieniędzy, a jeden z napastników wyciągnął z kieszeni pana Adama portfel. Kazali mu się cofnąć i uciekli. Ukrali nie tylko pieniądze, ale też telefon.  Łączne straty to około 2000 zł.

Wołanie o pomoc usłyszała była partnerka pana Adama, która zbiegła do bramy. Wezwała policję i pogotowie, które zawiozło go do szpitala. Potem trafił na komisariat przy ul. Żwirki i Wigury. Stamtąd został przewieziony do komendy miejskiej na ul. Lompy,  a potem pojechał z policjantami na miejsce rozboju.

Policja na razie zbyt wiele o sprawie nie mówi, poza tym, że przyjęła zgłoszenie o rozwoju i prowadzi postępowanie.

W związku z tym, że przez trzy godziny złodzieje nie wyłączyli skradzionego telefonu, wiadomo gdzie w tym czasie się poruszali. Najpierw pobiegli w lewo, w kierunku Rawy. Potem byli na os. Gwiazdy, a następnie z przystanku przy ul. Damrota skierowali się w stronę ul. 3 maja. Sygnał GPS urwał się około godz. 19:30 na ul. Wawelskiej w pobliżu restauracji Shrimp House.

Pan Adam ma obco brzmiące nazwisko, ale nie sądzi, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie w konteście napadu. – Mam ciemne włosy, brązowe oczy i to właściwie tyle. Znam Polaków, którzy wyglądają bardziej orientalnie – mówi.

W wyniku pobicia jest bardzo poturbowany. Ma posiniaczoną twarz i klatkę piersiową. Niewykluczone jednak, że odniósł poważniejsze obrażenia. – Po nowym roku udam się do lekarza, bo odczuwam ból w górnej części kręgosłupa – mówi.
Na razie nic nie wiadomo o potencjalnych sprawcach. W podwórku kamienicy jest kamera, ale nie wiadomo czy cokolwiek nagrała i czy policja zabezpieczyła ewentualny zapis monitoringu. Pan Adam apeluje do wszystkich, którzy 27 grudnia widzieli w okolicy ul. Pawła dwoch dziwnie zachowujących się mężczyzn w wieku około 25 lat. – Nie chciałbym, żeby kogoś jeszcze skrzywdzili. Jeśli więc ktoś coś widział i może pomóc, niech zgłosi się na policję.

Zasłoniliśmy oczy na zdjęciach, ze względu na bezpieczeństwo pana Adama.

Podziel się informacją:


Tagi:

Komentarze

  1. Timi Styczeń 2, 2019 at 9:24 am - Reply

    Kawa. Myślałem, że taka patologia już dawno minęłą…

Dodaj komentarz

*
*